poniedziałek, 27 czerwca 2016

5 filmów przyrodniczych, które warto obejrzeć

Filmy przyrodnicze, oglądane zazwyczaj podczas lekcji w szkole i kojarzące się głównie z głosem Krystyny Czubównej, to świetne źródło wiedzy o otaczającej nas florze i faunie. Dzięki nim widz może poznać sekrety przyrody oraz piękno świata. Dziś podzielę się skromną listą tych, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

Jako dziecko do znudzenia oglądałam filmy przyrodnicze i czytałam książki na temat przyrody. Marzyło mi się zostać oceanologiem, marzyłam o wyprawach po całym świecie i życiu, które wypełniają podróże oraz ochrona zwierząt i roślin. Z biegiem czasu moje marzenia trochę się zmieniły, tak jak zmieniłam się ja sama, zaś wiedza wyniesiona z wyżej wspomnianych książek i filmów została mi w głowie do dziś – czasem, gdy włączę jakiś dokument o przyrodzie, to łapię się na tym, że słowa lektora niczym mnie nie zaskakują, bo po prostu wiem, o czym on mówi.

Dziś co prawda zgłębianie tajemnic fauny i flory zajmuje bardzo odległe miejsce w moim życiu, natomiast sentyment i wiedza na ten temat pozostały. Z tego powodu (oraz dlatego, że ostatnio coraz częściej wracam do oglądania dokumentów przyrodniczych, co sprzyja wynajdowaniu w nich perełek) chciałam podzielić się z Wami krótką listą tych filmów o przyrodzie, które naprawdę warto obejrzeć. Na zachętę – zwiastuny.

1.        „MARSZ PINGWINÓW” (2005)
                                                                                    
O tym filmie wspominałam przy okazji innego rankingu, więc nie będę się zbytnio rozpisywać na jego temat. To bajkowa opowieść o dojrzewaniu w surowych warunkach Antarktydy, okraszona klimatyczną muzyką i ukazująca piękno tego lodowego świata. Film nie tylko dla najmłodszych widzów.

2. „MAKROKOSMOS” (2001)

Kolejny po „Mikrokosmosie” (koncentrującym się wokół owadów) film dokumentalny francuskiego producenta Jaques’a Perrina. Bohaterami „Makrokosmosu” są ptaki. Dokument realizowano przez cztery lata na wszystkich kontynentach i w różnych warunkach atmosferycznych, a jego celem było przeniesienie widza w naturalne środowisko tych zwierząt – ptaki są filmowane w locie, co robi niesamowite wrażenie. Zapierające dech w piersiach zdjęcia oraz brak efektów specjalnych (o te zatroszczyła się natura) to kolejne zalety tego filmu, który nie jest tylko dokumentem, lecz ma w sobie także baśniowość oraz pewne proekologiczne przesłanie – ptaki padają nie tylko wycieńczone przeszkodami naturalnymi takimi jak piekące słońce czy wiatr, ale są też zestrzeliwane przez myśliwych. „Makrokosmos” przypomina, że nie jesteśmy sami na Ziemi, a nasze działania mają nieodwracalny wpływ na jej innych mieszkańców.

3. „OCEANY” (2009)

Oceany pokrywają większą część powierzchni naszej planety. Wodny świat jest magicznym i niezwykłym miejscem, o którym nie da się opowiedzieć wszystkiego w ciągu godziny, tygodnia czy nawet kilku lat studiów. O niektórych tajemnicach oceanicznych głębin próbują opowiedzieć Jacques Perrin i Jacques Cluzaud. „Oceany” to film, który zabiera widza w niezwykłą podróż. Pokazuje nie tylko dziwne morskie stwory kryjące się pod wodą oraz piękno tego świata, ale także zagrożenia ze strony człowieka, na jakie to środowisko jest narażone (w filmie nie brak drastycznych scen z połowów ryb czy polowań na rekiny). W dużej mierze celem filmu nie jest przekazanie wiedzy, a zwrócenie uwagi na specyfikę podwodnego świata oraz grożących mu z naszej strony niebezpieczeństw.

4. „ZAKOCHANE ZWIERZĘTA” (2007)

Miłość jest ważna – jeśli nie najważniejsza. Wiedzą o tym nie tylko ludzie, ale także zwierzęta. Choć w sprawach sercowych kierują się głównie instynktem przetrwania oraz przedłużania gatunku, to nie da się ukryć, że ich miłosne zaloty są godne uwagi. Film pokazuje, jak wygląda sztuka uwodzenia w królestwie zwierząt – niezwykle pomysłowa, czasem romantyczna, subtelna i delikatna, a czasem zupełnie inna. Zwierzęce amory w dużej mierze mogą przypominać nasze zachowania, a odnajdywanie między nimi podobieństw w tym fascynującym filmie to niezła zabawa.

5. „BIEBRZA – MIĘDZY JAWĄ A SNEM” (2015)

Czas na polski akcent. Paolo Volponi, włoski dokumentalista i reżyser współpracujący z National Geographic, który od wielu lat fotografuje i filmuje naszą krajową przyrodę, przez ponad trzy lata pracował nad filmem dokumentalnym ukazującym przyrodę Doliny Biebrzy. Rzeka i jej mokradła to jedna z najważniejszych ostoi natury w Europie. Film pokazuje życie jej mieszkańców na przestrzeni czterech pór roku. Widz ogląda Biebrzę z perspektywy prawie stu gatunków zwierząt zamieszkujących te tereny. Piękne zdjęcia oraz muzyka połączona z odgłosami natury składają się na poetycką, filmową impresję.

2 komentarze:

  1. Oglądałam "makrokosmos"- to fascynujący film. A resztę chętnie obejrzę w wakacje. Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  2. Makrokosmos oglądałam dawno temu. Pamiętam jaką furorę wówczas zrobił.

    OdpowiedzUsuń