środa, 27 grudnia 2017

„Coco” reż. Lee Unkrich – recenzja


Rodzina jest najważniejsza – ile już razy słyszałeś ten przynudzający tekst? Od dziadków, rodziców, ciotki? Zawsze znajdowałeś argumenty przeciw temu słynnemu hasłu. Choćby to, że ważne jest postawienie na swoim i spełnianie swoich marzeń. Tylko ile prawdy jest w tych życiowych słowach? Bohater najnowszej animacji Pixara przekonuje się o tym na własnej skórze.
kadr z filmu „Coco”, reż. Lee Unkrich
Miguel Rivera pochodzi z rodziny szewców, w której muzykowanie i śpiewanie jest zakazane od pokoleń. Dzieciak marzy jednak o tym, aby zostać muzykiem. Po godzinach pracy w rodzinnym zakładzie skrywa się w swojej samotni, gdzie w tajemnicy przed wszystkimi pilnie ćwiczy grę na gitarze. Idolem chłopaka jest lokalny sławny muzyk, Ernesto de la Cruz. Miguel pragnie pójść w jego ślady. Tymczasem zbliża się święto zmarłych, czyli Dia de los Muertos – zmarli, pozostający niewidocznymi dla żyjących, mogą wówczas przekroczyć granicę pomiędzy światami i spotkać się ze swoimi bliskimi, którzy kultywują pamięć o nich. Przypadkiem Miguel odkrywa, że Ernesto mógł być jego przodkiem. Dochodzi do rodzinnej kłótni, po której chłopiec ucieka z domu i, chcąc wziąć udział w konkursie muzycznym, kradnie gitarę należącą do de la Cruza. Za karę trafia do barwnej Krainy Zmarłych, gdzie w towarzystwie złodziejaszka Hectora i uroczego psiaka Dante próbuje dotrzeć do swojego idola oraz odkrywa tajemniczą przeszłość swojej rodziny.

środa, 20 grudnia 2017

Haruki Murakami „Zawód: powieściopisarz” – recenzja


Niejednokrotnie tutaj wspomniałam, że Haruki Murakami należy do grona moich ulubionych pisarzy. Cenię Japończyka za zdolność malowania słowami niezwykle symbolicznych utworów, które urzekają mnie swoją magią i prostotą. Bardzo więc ucieszyłam się na wieść o planowanym wydaniu zbioru esejów Murakamiego. Mowa o prezentowanym niżej tomie Zawód: powieściopisarz.
Haruki Murakami Zawód: powieściopisarz,
tytuł oryginalny: 職業としての小説家 (Shokugyō to shite
no shōsetsuka), tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliot, stron 288,
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2017
Haruki Murakami to najbardziej kojarzony pisarz z Kraju Kwitnącej Wiśni. Od czasu debiutu w 1979 roku (miał wówczas 30 lat) wydał już kilkanaście powieści i zbiorów opowiadań. Zajmuje się również tłumaczeniem literatury amerykańskiej i pisaniem esejów. Sześć z nich, opublikowanych na przełomie ostatnich kilku lat, pisarz zebrał i umieścił w książce. Opowiada w nich o swojej młodości, pracy na własny rachunek i początkach kariery pisarskiej oraz o tym, jak to jest być pisarzem. Udziela również rad na temat pisania, opisanych na przykładzie samego siebie. Z tekstów stopniowo wyjawia się postać indywidualisty, który w kolektywistycznym społeczeństwie wszystko robi na przekór. Zamiast pracy w korporacji otwiera własny biznes, nie rozwodzi się z żoną, po medialnym sukcesie książek ucieka za granicę, wbrew fatalnym recenzjom wciąż uparcie tworzy, studia kończy po siedmiu latach, biega w maratonach, zaś debiutancką powieść wydaje po angielsku. A przy tym jest niezwykle skromny, szczery, prostolinijny i sympatyczny.

niedziela, 10 grudnia 2017

26. Wrocławskie Targi Dobrych Książek – relacja



W tym roku już po raz 26 we Wrocławiu odbyło się święto literatury. Podczas Wrocławskich Targów Dobrych Książek nie zabrakło sporej liczby wydawców, warsztatów, spotkań, prelekcji i konkursów. Obok trwały też pierwsze Targi Wszystkiego Dobrego – tam prezentowali się wystawcy rękodzieła, mody, biżuterii, ceramiki czy oryginalnych prezentów.

wtorek, 5 grudnia 2017

Nowości wydawnicze: grudzień



Witam cieplutko w grudniu!
Do niektórych regionów kraju dotarła już zima, a we Wrocławiu… tylko postraszyła. Na razie śniegu nie widać, za to zdecydowanie czuć atmosferę świąt. Widać ją zwłaszcza na wrocławskim rynku, gdzie aktualnie wystawił się jarmark świąteczny! Polecam, warto zaglądać w takie miejsca – jest kolorowo, magicznie i ciepło. Początek grudnia to dobry moment na przechadzkę po sklepach i wybór upominków na święta dla naszych bliskich. Kto ma siłę i ochotę, może też zacząć przygotowania do świątecznych porządków. Jacyś chętni?
Tymczasem ja grudzień zaczęłam od targów książki (relację naskrobię, będzie jeszcze w tym tygodniu), pracy i pisania. W końcu nadszedł dzień, w którym usiadłam nad pracą magisterską. Niewiele jednak ruszyło; wychodzi na to, że mam czas na wszystko poza właśnie magisterką. No nic, trzeba będzie się spiąć! Poza tym przez pogodę wcale nie czuję chęci do robienia czegokolwiek poza leżeniem w łóżku, owinięciem się kocem oraz w towarzystwie misia, kawy i książki.
Skoro już przy książkach jesteśmy, to zapraszam na lekko spóźnione zestawienie książkowych premier, które czekają w grudniu. Miłego!

BIOGRAFIE
 
premiery: 6 i 13 grudnia

sobota, 25 listopada 2017

Magdalena Kostyszyn „Ch…jowa Pani Domu” – recenzja


Współczesne kobiety są atakowane promowanym przez media wizerunkiem perfekcyjności. Mamy być perfekcyjne: szczupłe i piękne, z przystojnym mężem u boku i grzecznymi dziećmi, pięknym i nienagannie wysprzątanym mieszkaniem oraz kwitnącą karierą zawodowową. Brzmi pięknie? Może i tak. Tymczasem wyścig o tytuł Perfekcyjnej Pani Domu nie wszystkim się podoba – a już z pewnością nie Magdalenie Kostyszyn, która od kilku lat prowadzi na Facebooku fanpage „Chujowa Pani Domu”. 
Magdalena Kostyszyn Ch…jowa Pani Domu,
stron 286, Wydawnictwo Flow Books, 2016
Magdalena jest z wykształcenia polonistką, pracuje w branży PR oraz prowadzi bloga pod pseudonimem Venila Kostis. Od niedawna jest znana również jako ekspertka od nieładu, głównie za sprawą facebookowej strony, na którą wrzuca bardzo inspirujące zdjęcia, które ukazują, jak współczesne panie domu radzą sobie z domowymi obowiązkami. Bohaterki zdjęć udowadniają, że nie trzeba mieć idealnie posprzątanego mieszkania, obiadu z trzech dań codziennie czekającego na powrót pana męża z pracy czy dokładnie wyprasowanych ubrań. No bo po co? Wystarczy, że każda kobieta będzie prowadzić własny dom w taki sposób, by poczuć się w nim po swojemu, czyli szczęśliwie. Magda oraz jej fanki dały do zrozumienia Polkom, że bycie przeciętną jest o wiele ciekawsze niż dążenie do nieosiągalnego ideału. Swoje przemyślenia blogerka zebrała w książce Ch…jowa Pani Domu – antyporadniku o  tym, jak nie zostać idealną i nie zwariować.

czwartek, 16 listopada 2017

10 pomysłów na jesienne wieczory



Jesień ma to do siebie, że niespecjalnie zachęca do życia. Jest zimno, wietrznie i deszczowo, a dni są coraz krótsze – za to wieczory dłuższe.  Oto kilka propozycji na jesienne wieczory.

poniedziałek, 6 listopada 2017

„Twój Vincent” reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman – recenzja


Mało kiedy udaje się stworzyć film, który w pełni zasługuje na miano obrazu. Polsko-brytyjskiemu duetowi reżyserskiemu ta sztuka udała się wyśmienicie. Ich wspólne dzieło Twój Vincent to spełnienie marzeń wielbicieli i twórców animacji oraz jedna z najbardziej wyjątkowych produkcji ostatnich lat.
kadr z filmu „Twój Vincent [Loving Vincent]”, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman
Oś fabularną filmu stanowi biografia malarza Vincenta van Gogha. Akcja dzieje się rok po zagadkowej śmierci artysty, wokół której wybuchł skandal. Ponoć Vincent postrzelił się podczas malowania w plenerze, a w małym miasteczku uznano go za wariata. Armand Roulin, syn jego bliskiego przyjaciela, wyrusza w podróż, aby dostarczyć rodzinie zmarłego jego ostatni list. W trakcie wyprawy poznaje ludzi, którzy towarzyszyli malarzowi podczas pobytu w Auvers. Z początku sceptycznie nastawiony do samego Vincenta oraz perspektywy przekazania listu, z czasem Armand postanawia dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o jego śmierci, jak i nim samym. Rozpytując miejscowych, przeprowadza prywatne śledztwo na temat feralnego dnia oraz próbuje odtworzyć ostatnie tygodnie życia Vincenta. Z jego poszukiwań wyłania się obraz człowieka, który nie jest wariatem, lecz osobą nieszczęśliwą i smutną.

środa, 1 listopada 2017

Nowości wydawnicze: listopad


Witajcie listopadowo!
Październik był bardzo intensywnym miesiącem. Siedziałam nad solidnym zleceniem na teksty, biegając na przemian do pracy i na studia. Oprócz tego starałam się nie zaniedbać bloga. Momentami nie miałam chwili wytchnienia, ale było warto. Zlecenie poszło super, w pracy też nie najgorzej, no i udało mi się opublikować wszystkie zaplanowane na ten miesiąc posty (pomijając wczorajszy tekst na dość kontrowersyjny temat, który powstał spontanicznie). Jeśli zaś chodzi o studia, to przeszłam mały kryzys. Chciałam je rzucić w diabły, rozważałam opcję rocznej przerwy i pójścia na etat, ale uznałam, że to nie ma sensu. Z przemyśleń i narad z moim Patrykiem i miłymi ludkami wykształtowały się pewne plany i cele co do mojej przyszłości, które chcę konsekwentnie spełnić. Yes, I can!
Wygląda na to, że listopad będzie wyglądał podobnie. Dużo biegania, pisania i nauki. No i rzecz jasna czytania! Na półkach księgarskich znów zaroi się od premierowych książek, już o „stosie hańby” (czyli listy książek do przeczytania) nie wspominając.
Zapraszam zatem na zestawienie listopadowych premier wydawniczych. Miłego!

BIOGRAFIE
 
premiery: 8, 9, 16, 21, 22, 23 i 30 listopada

wtorek, 31 października 2017

Coming out Kevina Spacey ucieczką od oskarżeń o molestowanie, czyli seksskandale w Hollywood

fot. Wikimedia Commons
Dożyliśmy czasów, kiedy oskarżenie o molestowanie seksualne dziecka zbywa się wyznaniem o orientacji i przeprosinami. Tak się tego nie robi, to nic nie załatwi, niczego nie zmieni, nie wymaże traumy. Panie Spacey, zrobił pan to źle. Obrzydliwie niestosownie.

niedziela, 29 października 2017

Ian Tregillis „Powstanie” – recenzja



Samoświadome maszyny kontrolowane przez człowieka – czy to nie brzmi nieźle? Nie ma to jak stworzyć niewolników całkowicie zależnych od swoich konstruktorów. W cyklu Wojny alchemiczne pisarz Ian Tregillis udowadnia, że czasem pomiędzy ludźmi a maszynami zacierają się granice. Pierwszy tom był wbrew pozorom czymś świeżym, ukazywał alternatywną rzeczywistość wraz ze skutkami wojny oraz zabawy w Boga. A ponieważ niezmiernie zachwyciłam się Mechanicznym, z niecierpliwością oczekiwałam premiery kontynuacji.
Ian Tregillis Powstanie, tytuł oryginalny:
The Rising. The Alchemy Wars. Book Two,
tłumaczenie: Bartosz Czartoryski, stron 432,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2017
Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Wielka Kuźnia została zniszczona. Sabotażu dokonał Jax, zbuntowany klakier, który odradza się w jej ogniach jako wolna maszyna. Ciąży jednak na nim ogromne brzemię, ponieważ pragnie on wyzwolenia dla swoich mechanicznych braci i sióstr. Poszukuje więc mitycznej arkadii królowej Mab, gdzie żyją wolni klakierzy. Tymczasem była wicehrabina i szpiegmistrzyni, Francuzka Berenice, zostaje pojmana przez holenderską policję zegarmistrzów. Mimo oczekiwania na wyrok wciąż planuje odmienić losy wojny. A wojna wkracza w ostateczne stadium – Mosiężny Tron, przekonany, iż to Nowa Francja odpowiada za zniszczenie Wielkiej Kuźni, wysyła armię mechanicznych żołnierzy do ostatniego, niezdobytego bastionu Francuzów. Tam kapitan Hugo Longchamp ma przed sobą niełatwe zadanie, ponieważ przeciwko niezniszczalnym, wojskowym klakierom musi wystawić nieprzeszkolone i marne wojsko złożone z kupców i rzemieślników. Choć są z góry skazani na porażkę, zamierzają bronić twierdzy Zachodniej Marsylii do ostatniego tchu.

środa, 25 października 2017

Jakub Ćwiek „Drobinki nieśmiertelności” – recenzja

Jakub Ćwiek jest pisarzem znanym głównie fanom literatury fantasy. Zasłynął jako twórca świata Kłamcy, stworzył alternatywną wersję historii Zagubionych Chłopców, a ostatnio rozpoczął serię powieści opartych na baśniach Grimmów. Dwa lata temu wraz z ojcem i przyjaciółmi wybrał się do USA, celem zwiedzenia Ameryki śladami popkultury. Swoje wrażenia opisali w książce Przez Stany POPświadomości (recenzję możecie przeczytać tutaj). Niedawno na rynku wydawniczym ukazał się tom opowiadań inspirowanych tą wyprawą.
Jakub Ćwiek Drobinki nieśmiertelności, stron 320,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2017
Antologia Drobinki nieśmiertelności to zbiór opowiadań, które są reklamowane jako „dotykające sedna amerykańskości”. Krótkie formy powstałe z inspiracji autentycznymi wydarzeniami, miejscami oraz opowieściami związanymi ze wspomnianą podróżą po Stanach Zjednoczonych. Bohaterami tekstów są Amerykanie, ludzie z krwi i kości, ale też konkretne i niekoniecznie znane miejsca. Każde z opowiadań jest inne, są w nich albo wątki kryminalne, albo skupiają się na przemijaniu i nostalgii. Czuć w nich amerykańskie speluny, knajpki, widzimy zatłoczone ulice, słychać trąbkę wygrywającą jazzową melodię i wystrzały broni, widać olbrzymie ciężarówki przemierzające tysiące kilometrów autostrad. Przemierzamy przez Stany w gawędziarskim stylu i klimacie sentymentalizmu. Co ciekawe – bez grama fantastyki, z którą od zawsze Ćwiek jest kojarzony. 

wtorek, 10 października 2017

niedziela, 1 października 2017

Nowości wydawnicze: październik

Witam cieplutko w październiku.
Za oknem jesieni prawie nie widać, jeszcze nieśmiało zagląda do nas lato. Niestety wakacje już dawno za pasem, także dla studentów. Pora wrócić na uczelnie, próbować nie spać na wykładach, zaliczać przedmioty w terminie i dzielnie walczyć z egzaminami w sesji. Czas też zabrać się za pisanie prac licencjackich czy – jak w moim przypadku – magisterskich. Ten rok akademicki będzie ciekawy.
Tymczasem wydawcy rozpieszczają miłośników książek, ponieważ w tym miesiącu półki księgarń będą wprost uginać się od nowości. Zaciekawieni? Zapraszam do sprawdzenia zestawienia, które przygotowałam. Miłego!

BIOGRAFIE
 
premiery: 10, 11 i 25 października

premiery: 18, 24 i 25 października

środa, 27 września 2017

„Lady M.” reż. William Oldroyd – recenzja

Zbrodnia jest jednym z popularniejszych tematów w sztuce. Zbrodnia popełniona przez kobietę (lub namawiającej do jej popełnienia mężczyznę) w celu osiągnięcia własnych ambicji – tym bardziej. W XVI wieku najsłynniejszy brytyjski dramaturg William Szekspir stworzył opowieść o kobiecie, władzy i właśnie zbrodni. Motyw pani zemsty, powielany przez tak wielu twórców, znalazł też swoje miejsce na wielkim ekranie. Tym razem trafił do rąk cenionego reżysera teatralnego Williama Oldroyda, który stworzył swój pierwszy obraz filmowy. Mowa o filmie Lady M., który zagościł w polskich kinach w czerwcu tego roku. 
kadr z filmu Lady M. [Lady Macbeth]”, reż. William Oldroyd
Film jest adaptacją XIX-wiecznego rosyjskiego opowiadania autorstwa Mikołaja Leskowa. Fabuła została przeniesiona do wyludnionej, północno-wschodniej Anglii czasów rewolucji przemysłowej. Młodziutka Katherine poślubia dużo starszego od siebie dziedzica fortuny, Alexandra. Dziewczyna właściwie zostaje sprzedana wraz z ziemią, a od początku jest traktowana przez męża i jego okrutnego ojca jak inkubator na nasienie, posłuszna lalka oraz piękna ozdoba w domu podczas zakrapianych imprez małżonka. Alexander i Boris wymagają od niej ślepego posłuszeństwa, a za wszelkie objawy niesubordynacji bezlitośnie karzą. Sytuacji nastolatki nie poprawia postępująca impotencja sfrustrowanego i wyprutego z emocji męża. Niedługo po ślubie Alexander wraz z ojcem wyjeżdżają i zostawiają Katherine samą. Nastoletnia lady zaczyna korzystać z chwil wolności. Wdaje się w otwarty romans ze swoim stajennym Sebastianem, równie niepokornym jak ona. Z czasem okazuje się, że okrutny świat sztywnych konwenansów zmienił dziewczynę bezpowrotnie – poniżana i samotna Katherine doprowadzona do ostateczności dla zachowania pozornej wolności nie cofnie się przed niczym. Chłodno i skrupulatnie zaczyna eliminować tych, którzy stają jej na drodze.

czwartek, 21 września 2017

„Mięso” reż. Julia Ducournau – recenzja

Mocny body-horror, kontrowersyjny i obrzydliwy, łamiący tabu film o budzącej się seksualności, dramat o dojrzewaniu i rodzinie, niepokojąco erotyczny, wyuzdany i pełen przemocy, szokujący, głupi i prowokujący – to tylko niektóre z opinii, jakie można przeczytać o jednym z najgłośniejszych horrorów ostatnich miesięcy. Mowa o filmie Raw, który u nas przetłumaczono jako Mięso. Debiutancki obraz Julii Ducournau 22 września wchodzi na ekrany polskich kin.
kadr z filmu „Mięso [Raw]”, reż. Julia Ducournau
Bohaterką filmu jest nieśmiała Justine, która pochodzi z szanowanej rodziny weterynarzy. Podobnie jak jej nadopiekuńczy rodzice, Justine jest zdeklarowaną wegetarianką. Dziewczyna zaczyna właśnie studia weterynaryjne, wyprowadza się z domu i zamieszkuje w akademiku. Tam kosztuje studenckich przyjemności, imprez, alkoholu i wolności. Do tego dochodzą trudne relacje z siostrą, nauka oraz bolesne początki studiowania w odseparowanej od świata uczelni. Wszystko zmienia się, kiedy podczas tradycyjnych otrzęsin Justine zostaje zmuszona do spróbowania surowego mięsa królika. To z pozoru błahe wydarzenie sprawia, że bohaterka przechodzi przemianę z nieśmiałej i zahukanej osóbki w agresywną i niebezpieczną smakoszkę najpierw zwierzęcego, a potem ludzkiego mięsa.

środa, 20 września 2017

Chuck Wendig „Drozdy. Dotyk przeznaczenia” – recenzja

Przeznaczenie jest wredne, a śmierć jest suką. Doskonale wiemy, że kostucha wkrótce zabierze nas wszystkich, jednak niektórzy nie umieją się z tym pogodzić. A jakby to było, jeśli umiałbyś przewidywać śmierć innych ludzi? Czy walczyłbyś z przeznaczeniem, czy raczej pozwoliłbyś mu działać? Na te i podobne pytania próbuje odpowiedzieć Chuck Wendig w powieści Drozdy. Dotyk przeznaczenia.
Chuck Wendig Drozdy. Dotyk przeznaczenia
tłumaczenie: Miłosz Urban, tytuł oryginalny: 
Blackbirds, stron 320, Wydawnictwo Akurat, 2016
Bohaterką książki młoda dziewczyna o imieniu Miriam Black. Włóczy się od miasta do miasta i nigdzie nie zatrzymuje się na długo. Nie stroni od przekleństw, alkoholu i innych używek, nie ma oporów przed przygodnymi znajomościami, czasem kogoś okradnie. Jest osobą obdarzoną niezwykłymi zdolnościami, ponieważ poprzez dotknięcie obcego człowieka może poznać dokładną datę oraz sposób jego śmierci. Miriam stara się więc nie nawiązywać bliższych relacji z ludźmi, gdyż uważa, że zawsze sprowadza na nich nieszczęście. Już nie próbuje walczyć z przeznaczeniem, odkąd kilka lat temu nie udało się jej uratować pewnego dziecka przed wypadkiem. Pewnego dnia poznaje jednak kierowcę Louisa. Dziewczyna zakochuje się w nim i postanawia zrobić wszystko, żeby ocalić go przed śmiercią, którą przewidziała – Louis ma umrzeć torturowany, wypowiadając jej imię…

niedziela, 10 września 2017

Nowości wydawnicze: wrzesień

Witam bardzo serdecznie we wrześniu. Dzieciaki już w szkole, studenci na poprawkach, a co robi reszta? Żyje swoim życiem oraz wspomnieniami z wakacji.
U mnie jak zwykle sporo się dzieje, ponieważ pierwszy miesiąc jesieni zaczęłam dosyć nietypowo – weselem (nie swoim, rzecz jasna). Już chyba wiem, dlaczego nie lubię takich imprez… Poza tym czeka mnie kolejna przeprowadzka, a co za tym idzie urządzanie mieszkanka, oglądanie i kupowanie mebli i innych bzdetów, no i moje ukochane pakowanie! Pasowałoby też pomyśleć o tym, że zbliża się październik, a tym samym powrót na studia i do magisterki. Jakoś chyba dam radę, jak zawsze.
Tymczasem zapraszam do przeglądnięcia zestawienia pierwszych jesiennych premier książkowych. Do następnego!

BIOGRAFIE
 
premiery: 13 września

premiery: 13, 20 i 27 września

czwartek, 31 sierpnia 2017

„Czerwony żółw” reż. Michael Dudok de Wit – recenzja



       Każdy z nas słyszał o japońskim Studiu Ghibli. To wytwórnia filmów animowanych, której produkcje są znane i popularne na całym świecie. W zeszłym roku studio po raz pierwszy nawiązało współpracę z europejskimi twórcami. Efektem tych działań jest belgijsko-francusko-japońska animacja Czerwony żółw.
kadr z filmu „Czerwony żółw [La tortue rouge]”, reż. Michael Dudok de Wit
Film opowiada historię pewnego bezimiennego rozbitka, który podczas sztormu trafia na niewielką, bezludną wyspę pośrodku oceanu. Powoli uczy się na niej samodzielnego życia i odkrywa jej uroki. Cały czas myśli jednak o wydostaniu się z pięknego więzienia. Tymczasem coś nie pozwala mu opuścić wyspy. Za każdym razem, kiedy rozbitek wypływa swoją pieczołowicie przygotowaną tratwą na oceaniczne fale, coś mu ją niszczy i zmusza do zawrócenia. Wkrótce odkrywa, że stoi za tym tytułowy czerwony żółw. Tajemnicze zwierzę z nieznanych rozbitkowi przyczyn nie pozwala mu na ucieczkę z wyspy. Zmęczony, poirytowany i pozbawiony nadziei mężczyzna w końcu atakuje żółwia. Wówczas do głosu dochodzą mistyczne i baśniowe siły, które zmieniają całą historię w niezwykłą opowieść o przemijaniu, kolejach życia, miłości, rodzinie i samym życiu.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Moja organizacja czasu



Wiecie, czego najbardziej w sobie nie lubię? Lenistwa. Tak, jestem leniem i otwarcie się do tego przyznaję. Brak umiejętności organizacji czasu to jedna z moich największych wad, choć dzielnie staram się z tym walczyć.

wtorek, 22 sierpnia 2017

John Dougill „300 lat milczenia. W poszukiwaniu ukrytych japońskich chrześcijan” – recenzja



W tym roku miał swoją premierę najnowszy film Martina Scorsese pt. Milczenie. Fabuła opiera się na autentycznych wydarzeniach, które miały miejsce w średniowiecznej Japonii w czasach, kiedy do Kraju Kwitnącej Wiśni zawitało chrześcijaństwo. Dzięki produkcji amerykańskiego reżysera temat japońskich chrześcijan stał się dość popularny. Nakładem warszawskiego Wydawnictwa Agora ukazał się więc reportaż Johna Dougilla poświęcony temu zagadnieniu.

John Dougill 300 lat milczenia. W poszukiwaniu
ukrytych japońskich chrześcijan, tytuł oryginalny: In search
of Japan’s hidden Christians, tłumaczenie: Janusz Ochab,
stron 328, Wydawnictwo Agora, 2017
Historia zaczyna się w 1543 roku, kiedy to do Japonii przybija dżonka z portugalskimi jezuitami na pokładzie. Pierwsi mieszkańcy Europy byli nie mniej zaskoczeni mieszkańcami i ich zwyczajami co tubylcy. Przybysze pokazali Japończykom broń, a sześć lat później – Biblię. Przywiózł ją Franciszek Ksawery, znany jako „apostoł Wschodu”. Choć chrześcijaństwo było obce dla tamtejszej mentalności, trafiło na podatny grunt – dla społeczeństwa złożonego z biedaków podległych swym panom wizja lepszego życia po śmierci była aż za nadto obiecująca. Wkrótce liczba nawróconych sięgała stu tysięcy. Potem nastąpił okres ukrywania się, prześladowań i tortur. Otwarte wyznawanie chrześcijaństwa groziło śmiercią. Tak narodzili się ukryci chrześcijanie – ludzie, którzy w ukryci pielęgnowali wiarę przekazaną im przez przodków.

środa, 16 sierpnia 2017

Nowości wydawnicze: sierpień



Łaskawie witam w sierpniu. Początek miesiąca był u mnie bardzo, ale to bardzo intensywny – festiwal T-Mobile Nowe Horyzonty, przeprowadzka, staż i współpraca copywriterska. Chwilami nie wyrabiałam i zwyczajnie nie miałam siły na cokolwiek innego poza snem, dlatego musiałam na chwilę odpuścić pisanie tutaj. Festiwal był co prawda cudowny, choć dla mnie trochę męczący, przez to nie umiałam się w nim pełni cieszyć. Niemniej spróbuję naskrobać jakąś relację – albo coś, co ją będzie przypominać.
Wszystko wskazuje na to, że póki co życie mnie nie oszczędza i nie zwolnię tempa. Jednak nie ma co narzekać – w końcu sama kiedyś psioczyłam, że mam za dużo wolnego czasu, to teraz nie mam go prawie wcale. No ale! Stale się rozwijam i robię co to lubię, czyli dużo piszę, pracuję w fajnym miejscu i coraz bardziej się rozkręcam. Zobaczymy, co będzie dalej.
Tymczasem czas na zestawienie sierpniowych nowości książkowych. Miłego czytania!
źródła: 1, 2, 3.  

BIOGRAFIE

premiery: 2, 3, 4, 7, 16, 17, 18, 30 i 31 sierpnia

wtorek, 25 lipca 2017

„Baby Driver” reż. Edgar Wright – recenzja



Schematy i stereotypy w kinie gatunków to temat tak znany, że oglądając komedię romantyczną czy kryminał widz doskonale wie, jak ta historia się zakończy. Są jednak reżyserzy, którzy czerpiąc z wielu konwencji wywracają je na drugą stronę i tworzą zupełnie nowy i świeży film. Tak właśnie jest w przypadku Baby Driver w reżyserii Edgara Wrighta – Pulp Fiction, Szybcy i wściekli oraz… La La Land to jedne z wielu tytułów, które można odnaleźć w tej produkcji.

kadr z filmu „Baby Driver”, reż. Edgar White
Główny bohater jest młodym, małomównym chłopakiem. Baby w dzieciństwie przeżył wypadek, w wyniku którego cały czas słyszy szum w uszach. Pomaga sobie, słuchając non stop muzyki. Właściwie muzyka napędza jego całe życie, począwszy od jazdy samochodem poprzez kontakty z ludźmi i światem, a także pełni rolę swoistej bariery przed bolesnymi wspomnieniami z przeszłości. Brak gadatliwości chłopak rekompensuje sobie wspomnianą jazdą za kierownicą – jest w tym tak dobry, że z jego usług korzystają przestępcy chcący szybko uciec przed policją. Baby pracuje dla bossa mafii, któremu jest winien sporą sumę pieniędzy. Gdy poznaje dziewczynę swoich marzeń, postanawia jak najszybciej zakończyć życie na dwa fronty. Tymczasem dawni kumple nie dają o sobie zapomnieć, a Baby, zmuszony do udziału w napadzie z góry skazanym na niepowodzenie, będzie musiał zaryzykować utratę wolności, miłości i muzyki.

środa, 19 lipca 2017

Jakub Ćwiek „Grimm City. Bestie” – recenzja



W pierwszym tomie cyklu Grimm City, który miał swoją premierę w zeszłym roku, Jakub Ćwiek zaserwował czytelnikom wycieczkę do niezwykłego miasta. Wyrosłego na truchle olbrzyma, z bogatym światkiem przestępczym, stylizowanym na czasy prohibicji, zanurzonego w pyle i smole, owianego złą sławą, brudnego i nieprzyjaznego. Miasta stanowiącego część niezwykłego świata, w którym wierzy się w baśń, opowieść, bajkę i Bajarza – boskiego stwórcę. W maju tego roku ukazała się druga z planowanych pięciu części serii.

Jakub Ćwiek Grimm City. Bestie, stron 361,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2017
Ćwiek ponownie zabiera czytelnika do ponurego miasta Grimm. Spowitego tłustą czernią, zbudowanego na ciele olbrzyma, który runął z nieba, i napędzanego jego smolistą krwią, stanowiącą podstawę przemysłu. Znów trafiamy do metropolii owiana złą sławą, gdzie toczą się wojny mafijne, a o sprawiedliwości i uczciwości nie słyszano dawno, podobnie jak o promieniach słońca. Tym razem Grimm City grozi totalna wojna – ginie głowa jednej z mafijnych rodzin. Oznacza to zerwanie paktu, zwłaszcza iż o popełnienie zbrodni zostaje oskarżony jeden z poruczników konkurencji. Wszyscy szykują się do najważniejszego procesu sądowego w historii miasta, jednak nikt nie może być pewien, że każdy będzie grał uczciwie. W obliczu tych wydarzeń sprawą drugorzędną wydaje się pojmanie Drwala, szaleńca brutalnie mordującego kobiety i rąbiącego ich ciała siekierą. Śledztwo prowadzi Evans, co dla niego jest karą za podpadnięcie przełożonym. Mordercy szuka także Emeth Braddock zwany Bestią, samozwańczy stróż prawa i opiekun ubogiej dzielnicy Grimm City.

niedziela, 2 lipca 2017

Nowości wydawnicze: lipiec



Witam bardzo serdecznie w lipcu. Pierwszy miesiąc lata chwilowo szaleje z pogodą, ale miejmy nadzieję, że wkrótce lato rozkwitnie w pełni. U mnie sesja zdana śpiewająco, więc pozostaje skupić się na pracy, magisterce oraz, rzecz jasna, blogu. Nie chcę i nie zamierzam spoczywać na laurach.
Tymczasem zapraszam na świeżutkie zestawienie lipcowych premier książkowych. Miłego czytania!

BIOGRAFIE
premiery: 5, 19 i 20 lipca

czwartek, 29 czerwca 2017

Zmiany są dobre



Nie bój się zmian. Bywają ryzykowne, przerażające i niepokojące, ale są konieczne. Wraz z nadchodzącymi zmianami przemianie ulegasz także Ty sam.

wtorek, 27 czerwca 2017

„Śmietanka towarzyska” reż. Woody Allen – recenzja



Lata 30. ubiegłego wieku są określane jako złota era Hollywood. Karierę robiło wiele gwiazd, w tym Greta Garbo czy Marlena Dietrich, zaś nowojorski Manhattan kwitł życiem towarzyskim w klubokawiarniach, gdzie przy dźwiękach jazzu można było spotkać polityków, biznesmenów, eleganckie damy i gangsterów. Do takiego świata zabiera widzów legenda amerykańskiego kina, czyli Woody Allen.

kadr z filmu „Śmietanka towarzyska [Café Society]”, reż. Woody Allen

Do Hollywood, centrum filmowego świata, trafia młody nowojorczyk żydowskiego pochodzenia, Bobby Dorfman. Wrażliwy idealista i romantyk, który nie do końca potrafi odnaleźć się na Wschodnim Wybrzeżu, dzięki protekcji rodziny trafia pod skrzydła wuja, wpływowego agenta gwiazd Phila Sterna. Bobby zaczyna u niego pracę jako goniec, potem awansuje i poznaje ludzi z filmowej branży, bywając na towarzyskich przyjęciach. Spotyka również sekretarkę Phila, uroczą Vonnie, która mimo obcowania w środowisku gwiazd nie uległa jego czarowi. Dziewczyna imponuje Bobby’emu urodą i szczerością, a ten szybko się w niej zakochuje. Ta historia miłosna nie zakończy się jednak szczęśliwie, a bohaterowie przekonają się, że życie wśród towarzyskiej i społecznej elity może być równie słodkie, co gorzkie.

czwartek, 22 czerwca 2017

„Król Artur: Legenda miecza” reż. Guy Ritchie – recenzja


Znane i popularne legendy o wielkich władcach i ich równie wielkich czynach to temat wielokrotnie wałkowany i przerabiany przez kulturę. Nie inaczej jest z mitem arturiańskim – na przestrzeni lat pojawiło się wiele interpretacji tej historii, bardziej lub mniej trzymających się oryginału. Najnowsza propozycja Guya Ritchiego, znanego przede wszystkim z nowego podejścia do postaci Sherlocka Holmesa, z pewnością należy do tej drugiej kategorii.
kadr z filmu "Król Artur: Legenda miecza [King Arthur: Legend of the Sword]", reż. Guy Ritchie
Oto świat, w którym magia i miecz rządzą się swoimi prawami. Między magami a zwykłymi ludźmi panował jednak pokój – do momentu, gdy zły mag Mordred postanawia podporządkować sobie wszystkich. Camelot jest ostatnią opierającą się twierdzą. Podczas bitwy zamku broni władca, Uther Pendragon. Zostaje jednak zdradzony przez własnego brata, który przejmuje tron i królestwo. Tymczasem z życiem uchodzi syn Uthera, Artur. Chłopak dorasta w burdelu, do którego trafia po rzezi na Camelocie, prowadzi życie zabijaki i złodziejaszka oraz uczy się walki na pięści. Nie jest świadomy ciążącego na nim dziedzictwa. Wkrótce trafia jednak na królewski zamek, gdzie wyjmuje ze skały legendarny, magiczny miecz Excalibur. Gdy dociera do niego, kim naprawdę jest, wraz z pomocą dawnych przyjaciół ojca i tajemniczej czarodziejki postanawia odzyskać ojcowską koronę.

niedziela, 4 czerwca 2017

Nowości wydawnicze: czerwiec



Witajcie cieplutko w czerwcu. Pierwszy miesiąc lata oznacza koniec roku szkolnego i akademickiego, a co za tym idzie – egzaminy. W tym roku sesja nie odpuszcza również i u mnie, dlatego blog odejdzie trochę na bok. Ale powrócę ze zdwojoną siłą, możecie być pewni. O, a tutaj możecie znaleźć moje przydatne porady co do nauki podczas zaliczeń.
Nowy miesiąc równa się także nowe książki, dlatego zapraszam serdecznie na zestawienie czerwcowych premier. Miłego!

BIOGRAFIE

premiery: 7, 12, 13, 14 i 22 czerwca

środa, 31 maja 2017

Marek Bukowski, Maciej Dancewicz „Najdłuższa noc” – recenzja



Mocno promowany serial produkcji TVN Belle Epoque odbił się czkawką już w dniu premiery. Zbierał cięgi za montaż, grę aktorską, kicz, scenografię i kostiumy, porównywano go do innych i lepszych seriali (zresztą sami twórcy nie ukrywali, jakimi produkcjami się inspirowali), jak również określano jako „teatr telewizji z elementami akcji”. Przed krytyką nie ustrzegła się również schematyczna fabuła i brak klimatu pięknej epoki. Równo z serialem – siłą marketingu – ukazała się również książka inspirowana scenariuszem, a autorami obydwu wersji są aktor Marek Bukowski oraz scenarzysta Maciej Dancewicz. Jak Belle Epoque prezentuje się na papierze?

Marek Bukowski, Maciej Dancewicz Najdłuższa noc
stron 384, Warszawskie Wydawnictwo Literackie
 MUZA SA, 2017
Podobnie jak w serialu, tak i w książce przenosimy się do Krakowa z początków XX stulecia. Miastem wstrząsa seria brutalnych morderstw kobiet – znajduje się odcięte głowy, zwęglone ciała, zwłoki z wyłupionymi oczami. Zszokowana policja drepcze w miejscu, a pocieszny, choć nie grzeszący rozumem austriacki komisarz Jelinek wyśmiewa metody działania pierwszego krakowskiego laboratorium kryminalistycznego, które podejmuje się badania sprawy. Pracujący w nim Henryk Skarżyński oraz jego siostra Weronika (urocza i bystra sufrażystka wykształcona przez samą madame Skłodowską-Curie) mają otwarte umysły oraz zdają się na nowoczesne i naukowe techniki, aby dopaść szaleńca. Wiele zmienia też pojawienie się ich dawnego przyjaciela, Jana Edigey'a-Koryckiego, który kilka lat temu wyjechał z Krakowa w atmosferze skandalu obyczajowego i wybrał życie na morzu. Podczas pobytu na Madagaskarze otrzymuje wiadomość o śmierci matki i postanawia wrócić do domu. Wkrótce wciąga się w rozwiązanie zagadki tajemniczego zbrodniarza, zgłębiając świat religijnej symboliki i krakowskiego półświatka.

środa, 24 maja 2017

Bartłomiej Basiura „Reset” – recenzja



Dobrze rozpoczęte serie książkowe mają to siebie, iż ich kontynuacje mogą okazać się albo tragicznie złe, albo jedynie zadowalające, albo wyśmienicie dobre. Sięgając po Reset będący drugą częścią Wagi, świetnie zapowiadającej serię kryminalną autorstwa Bartka Basiury, co prawda miałam delikatne obawy, jak pisarz poradzi sobie z drugim tomem, ale – na szczęście – wszystkie wątpliwości odeszły szybko w niepamięć.

Bartłomiej Basiura Reset, stron 400,
Wydawnictwo Videograf, 2017
W Resecie wracamy do mrocznego i brutalnego Krakowa, gdzie w areszcie na Montelupich osadzono Tomasza Ryglewicza – psychopatycznego zbrodniarza podejrzewanego o dokonanie morderstw. Jest to część planu wspólnie uknutego z Antonem Danielewiczem, który nawet zza krat pociąga za odpowiednie sznurki. Tymczasem do gry wkracza również polityka w osobie doradcy premiera, Tadeusza Markiewicza. Zaczyna mieszać się w sprawy Insight, tajnej firmy zarządzającej miejskim monitoringiem i posiadającej ogromne ilości informacji o obywatelach. Chce dokonać resetu systemu, by zaprowadzić porządek, m.in. powierzając stanowisko szefa organizacji byłemu jej pracownikowi, Maksowi Samsonowi, jednak demoniczny Jansen nie ustąpi łatwo i ma niejednego asa w rękawie. Technik kryminalistyki Miłosz Goczałka, próbujący odnaleźć się w tej rozgrywce, wraca do łask na komendzie i wpada w obsesję rozwiązania prowadzonego śledztwa.

piątek, 19 maja 2017

Jean des Cars „Kobiety, które zawładnęły Europą” – recenzja



Choć interesuję się światem i jego przeszłością, sięgam po książki historyczne zdecydowanie rzadziej niż bym chciała. Jedną z najbardziej intrygujących mnie kwestii były kobiety u władzy – monarchinie, księżne i cesarzowe, kontrowersyjne i wyprzedzające swoje czasy. Kiedy więc dowiedziałam się o książce Jeana des Carsa, od razu przykuła ona moją uwagę.

Jean Des Cars Kobiety, które zawładnęły
 Europą, tytuł oryginalny: Saga des Reines,
tłumaczenie: Krystyna J. Dąbrowska, stron 336,
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2014
Pisarz i historyk, autor dziesiątek biografii, których nie wydano dotychczas w Polsce, opisuje losy dwunastu kobiet związanych z władzą. Przedstawia sylwetki Katarzyny Medycejskiej, Elżbiety I Tudor, szwedzkiej królowej Krystyny, austriacko-węgierskiej cesarzowej Marii Teresie, carycy Katarzynie II, Marii Antoninie, królowej Wiktorii, francuskiej cesarzowej Eugenii, cesarzowej Elżbiety znanej jako Sisi, jej następczyni Zyty, belgijskiej królowej Astrid oraz panującej do dziś Elżbiety II. Opisuje ich dzieciństwo, zasługi, osiągnięcia, życie uczuciowe, charaktery, zalety i wady. Przytacza również fakty dotyczące danych epok, wszechobecne dworskie intrygi, wojenne spiski i zdrady. Wszystko snute w tonie gawędy i okraszone pięknymi zdjęciami portretów słynnych kobiet, które – w różnym stopniu – naznaczyły swoje czasy.

wtorek, 16 maja 2017

Pyrkon 2017 – relacja



Pyrkon jest największym konwentem w Polsce poświęconym fantastyce i zarazem jednym z największych w Europie. Odbywa się co roku w Poznaniu, a podczas tych kilku dni fani fantastyki różnej maści mogą wziąć udział w prelekcjach, warsztatach, spotkaniach, konkursach, przebrać się za postaci z gier czy filmów, grać w gry planszowe i elektroniczne, obejrzeć wystawy i pokazy, pośpiewać na karaoke, poczytać komiksy, zakupić gadżety czy posiedzieć w fantastycznych wioskach. To tylko krótki opis tego, co zapewniają organizatorzy.

piątek, 5 maja 2017

Nowości wydawnicze: maj



Witajcie majowo!
Kwiecień minął mi jak z bicza strzelił. Sporo się działo (jak zwykle zresztą), a zwieńczeniem tego miesiąca okazał się Pyrkon – bardzo na spontanie pojechałam i bawiłam się świetnie. Relacja powoli składa się do kupy, więc powinna niedługo się pojawić. A w maju co? Zapowiada się bardzo filmowo, za sprawą licznych przeglądów i interesujących mnie premier, książkowo, naukowo – czas wreszcie oddać rozdział magisterki i wykonać parę rzeczy na studia – no i rzecz jasna blogowo, bo narobiłam sobie sama zaległości. Trzeba się spiąć, siąść i napisać.
Wystarczy już o mnie, czas przejść do właściwego tematu posta, czyli oczywiście majowych premier książkowych. Jest w czym wybierać.
Do następnego!

BIOGRAFIE

premiery: 4, 9, 10, 16, 23, 24 i 31 maja

piątek, 21 kwietnia 2017

Praca w kinie taka wow, czyli o kulisach pracy w kinie



Dzisiaj obchodzę swoją prywatną półrocznicę – mija sześć miesięcy, odkąd pracuję w kinie. Z tej okazji chciałam podzielić się kilkoma faktami i garścią refleksji na temat tego, jak taka praca wygląda.

sobota, 8 kwietnia 2017

Aneta Jadowska „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów” – recenzja




Literatura fantasy na naszym rodzimym rynku ma się bardzo dobrze. Nieźle radzą sobie choćby Andrzeje Sapkowski i Pilipiuk, Krzysztof Piskorski, Maja Lidia Kossakowska (Andrzeja Ziemiańskiego nie zdzierżę, sorry), Konrad T. Lewandowski czy Jakub Ćwiek. No i rzecz jasna Anetka Jadowska, o której sporo dobrego słyszałam. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów jest moim pierwszym podejściem do jej twórczości, lecz już wiem, że jest co nadrabiać. Ale po kolei.

Aneta Jadowska Dziewczyna z Dzielnicy Cudów,
stron 320, Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016
Oto świat, w którym magia ustanawia własne prawa, decyduje o tym, kto zachowa ludzką postać, a kto zamieni się w potwora, ustanawia własne granice, szaleje podczas burzy i uprzykrza życie mieszkańcom miast alternatywnych. Akcja powieści toczy się w dwóch takich miastach – szalonym i brutalnym Warsie oraz Sawie, uzbrojonej w kły, pazury i plującej jadem. Można je pokochać albo znienawidzić, jak ich mieszkańcy, nic pomiędzy. Między tymi miejscami krąży dziewczyna, którą poznajemy jako Nikitę. To jedno z jej wielu imion i tajemnic. Uzbrojona i niebezpieczna, skrywa w sobie mroczną bestię. Jest córką morderczyni i szaleńca i nie chce pójść ścieżką żadnego z rodziców – choć na to może być już za późno. Należy do Zakonu Cieni, organizacji niegdyś działającej na zlecenie Kościoła Katolickiego i zajmującej się likwidacją potworów oraz mrocznych stworzeń. Nikita przyjmuje kolejne zlecenie – z Dzielnicy Cudów, części miasta „zatrzymanej” w latach 30. XX wieku, znika piosenkarka z renomowanego klubu Pozytywka. Sprawa prowadzi Nikitę do miejsc i sekretów, których nie chciałaby znać. Na szczęście jej pleców pilnuje tajemniczy Robin, przysłany przez szefową Zakonu Cieni jako jej nowy partner. Tylko kim on właściwie jest?

sobota, 1 kwietnia 2017

Nowości wydawnicze: kwiecień



Siemanko, witam na moim blogu!
Zaczęła się wiosna, moja ulubiona pora roku. Ciepełko, słoneczko, dłuższe dni, krótsze noce… Kwiecień oznacza jeszcze kilka rzeczy – przeglądy kina włoskiego i węgierskiego, poważniejsze zabranie się za pisanie pracy magisterskiej, no i oczywiście Pyrkon, którego w tym roku nie zamierzam odpuścić (choć chyba się sklonuję, żeby wziąć udział we wszystkich interesujących mnie prelekcjach, warsztatach i spotkaniach). Planuję się również rozkręcić blogowo, więc bądźcie czujni.
Nowy miesiąc równa się rzecz jasna nowe książki, zatem zapraszam wiosennie na zestawienie kwietniowych premier. Miłego!

BIOGRAFIE

premiery: 5, 6, 11, 13 i 20 kwietnia

środa, 29 marca 2017

„Gniazdo ryjówek” reż. Juanfer Andrés, Esteban Roel – recenzja



Ryjówki to małe ssaki z wyglądu przypominające myszy. Są ruchliwe, mięsożerne lub owadożerne, prowadzą zazwyczaj nocny tryb życia. Ślina niektórych gatunków może zawierać jad. Żyją i polują w obrębie określonego terytorium, rzadko je opuszczając, a inne ryjówki traktują bardzo niechętnie. To do tych stworzonek zostają porównane (wcale nie bez powodu) dwie bohaterki Gniazda ryjówek, pełnometrażowego debiutu reżyserskiego Juanfera Andrésa i Estebana Roela.

Kadr z filmu „Gniazdo ryjówek [Musarañas]”, reż. Juanfer Andrés, Esteban Roel
Lata 50. ubiegłego wieku, Hiszpania. Montse, chora na agorafobię ceniona krawcowa konfekcji damskiej, od lat przeżywa żałobę po rodzicach. Żyje zamknięta w ponurym mieszkaniu wraz z siostrą, którą wychowuje w surowej dyscyplinie i dewocji, nie stroniąc od kar cielesnych i wiary zahaczającej o fanatyzm. Młoda dziewczyna pragnie zaś wyrwać się spod wpływu i nieustannej kontroli Monste. Ta przez swoją chorobę nie opuszcza mieszkania, żyjąc w ciągłym i panicznym strachu, powracają do niej demony przeszłości. Sytuacja sióstr zmienia się nagle, gdy przystojny sąsiad, Carlos, po upadku ze schodów puka do drzwi Monste i prosi ją o pomoc. Krawcowa przyjmuje mężczyznę pod swój dach, opiekuje się nim i przy okazji zakochuje bez pamięci. Dla samotnej i okaleczonej emocjonalnie kobiety to uczucie okaże się zgubne – Monste stopniowo popada w obsesję, aby zatrzymać Carlosa przy sobie i odseparować go od świata.

poniedziałek, 27 marca 2017

„To tylko koniec świata” reż. Xavier Dolan – recenzja



Kontrolować coś, mieć na coś wpływ, panować nad czymś – to dobre uczucie. Niekiedy jednak trudno nam zapanować nad własnymi emocjami, wspomnieniami i życiem. Chcemy mieć chociaż iluzję tego, że nad czymś panujemy. Tymczasem rzeczywistość daje nam mocnego kopa i wyprowadza z tego błędu. Tak jak w najnowszym filmie Xaviera Dolana, nagrodzonym na festiwalu w Cannes.

kadr z filmu „To tylko koniec świata [Just la fin du monde]”, reż. Xavier Dolan

Louis (Gaspard Ulliel) jest młodym i cenionym dramatopisarzem. Po dwunastu latach nieobecności postanawia wrócić do rodzinnej miejscowości, aby spotkać się z dawno niewidzianymi bliskimi. Ma zamiar powiedzieć im coś ważnego – jest śmiertelnie chory i zostało mu kilka miesięcy życia. Chce ostatni raz poczuć (lub mieć chociaż takie złudzenie), że kontroluje swoje życie. W domu witają go nieco ekscentryczna matka, wybuchowy i sfrustrowany starszy brat, wycofana i przestraszona bratowa, z którą nie miał okazji się poznać, oraz młodsza siostra, którą pamięta jako małą dziewczynkę. W ciągu dnia wychodzą na jaw skrywane emocje, pretensje, wyrzuty, rodzinne dramaty i rozterki każdego członka rodziny. Atmosfera robi się coraz bardziej napięta i nerwowa, w powietrzu wiszą niewypowiedziane słowa, wracają wspomnienia beztroskiego dzieciństwa i młodości, które zderzają się z brutalną rzeczywistością.

piątek, 24 marca 2017

Ian Tregillis „Mechaniczny” – recenzja




Czym właściwie jest Wolna Wola? Czy Bóg istnieje? Czy my, ludzie, mamy prawo tworzyć pozbawionych woli niewolników dla własnych korzyści? A czym różnimy się od samoświadomych maszyn? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć Ian Tregillis w Mechanicznym, pierwszym tomie cyklu Wojny Alchemiczne.

Ian Tregillis Mechaniczny, tytuł oryginalny:
 The Mechanical, tłumaczenie: Bartosz Czartoryski,
stron 464, Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016

W XVII wieku zegarmistrz i alchemik Christiaan Huygens powołał do życia pierwszego na świecie klakiera – mechanicznego człowieka napędzanego mocą alchemii, niezniszczalną i nieskończenie wytrzymałą maszynę, doskonałą machinę wojenną obdarzoną ogromną siłą i bezwzględnie posłuszną swoim panom. Holandia stworzyła wówczas mechaniczną armię i ruszyła na podbój Europy. Wkrótce Królestwo Niderlandów stało się supermocarstwem niepodzielnie sprawującym władzę na kontynencie europejskim. Trzy stulecia później jedynie Francja wciąż opiera się Mosiężnemu Tronowi i zawzięcie broni swoich przekonań – o tym, że każdy powinien mieć prawo do wolności, nie tylko człowiek, ale również maszyna. Po latach wojny państwom udało się osiągnąć kruchy rozejm. Tymczasem pewien zuchwały klakier imieniem Jax nie może już dłużej znieść geas, niewolniczych więzi ze swoimi właścicielami. Mechaniczny sługa wykorzystuje okazję i sięga po wolność, a konsekwencje jego ucieczki zatrzasną całym mocarstwem.