Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 stycznia 2019

Haruki Murakami „Wszystkie boże dzieci tańczą” – recenzja



Choć ostatnio czytam głównie powieści, nie mam problemu z sięganiem po krótsze prozatorskie formy. W zasadzie polubiłam czytanie opowiadań poprzez zapoznanie się z tą odsłoną twórczości Harukiego Murakamiego, który jest w gronie moich ulubionych pisarzy. Jestem właśnie po lekturze kolejnego zbioru jego autorstwa. Jak wyszło?
Haruki Murakami Wszystkie boże
dzieci tańczą, tłumaczenie:
 Anna Zielińska-Elliot, tytuł
oryginalny: 神の子どもたちはみな踊る
/ Kami no kodomo-tachi wa mina
odoru, stron 184, Warszawskie
Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2014
Wszystkie boże dzieci tańczą to zbiór sześciu krótkich opowiadań. Z pozoru różne teksty łączy wspólny wątek, którym jest trzęsienie ziemi w Kobe z 1995 r. Zdarzenie to pojawia się w każdym utworze jako choćby krótka wzmianka, która zawsze jednak ma wpływ na życie bohaterów. Jest tutaj mężczyzna, którego żona odeszła, człowiek pasjonujący się ogniskami, w których odbija się wewnętrzny ludzki spokój, pani doktor przebywająca na urlopie w Tajlandii, poszukujący swego ojca syn samego Boga, pan Żaba ratujący Tokio oraz pewien pisarz. Ludzie, o których pisze Murakami, są zagubieni, szukają własnej drogi, odczuwają pustkę, zmagają się z obsesjami zatruwającymi życie i wikłają w skomplikowane relacje.

wtorek, 16 października 2018

Jakub Małecki „Ślady” – recenzja



Lubię twórczość Jakuba Małeckiego i jakoś specjalnie się z tym nie kryję. W ostatnim czasie ten pisarz gościł u mnie na blogu dosyć często (<klik>). Tym razem udało mi się nadrobić ostatnią już książkę przed premierą najnowszej w dorobku autora (mowa o Nikt nie idzie, który pojawi się w księgarniach 31 października). Tymczasem zapraszam na recenzję zbioru opowiadań zatytułowanego Ślady.
Jakub Małecki Ślady, stron 304,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016
Ślady to wielobarwna mozaika ludzkich życiorysów. Przeplatają się tu różni bohaterowie, których łączy lęk, strach, niepokój i cały ogrom emocji. Wszystko zaczyna się od Tadeusza Markiewicza, który ginie na wojnie, ale nie umiera na niej cały. Kiedy pada na ziemię z rozerwaną głową, od tej pory trwa w życiach innych. Odciska piętno na życiu choćby Bożeny, swojej dalekiej krewnej – światowej sławy modelki, która nigdy nie przestaje uciekać przed samą sobą. Jej ojciec zaś, Ludwik, budzi się co rano, nie mając pojęcia kim jest, a jednak codziennie próbuje być kimś. W tej poszarpanej plątaninie portretów psychologicznych przewijają się wojna, odrzucenie, blizny, dziwactwa, szaleństwo, nałogi, samotność, namiętność, wielkie marzenia, ucieczka przed przeszłością, zaduma, refleksje, nienawiść i cała masa rozczarowań.

sobota, 11 sierpnia 2018

Stephen King „Czarna bezgwiezdna noc” – recenzja



Co tu dużo mówić – Stephen King jest uznawany za mistrza powieści grozy i jednego z najpopularniejszych pisarzy na świecie. Jego książki świetnie się sprzedają, mają rzesze wielbicieli i są licznie ekranizowane. Czy najnowszy zbiór opowiadań jego autorstwa trzyma poziom, czy wręcz przeciwnie? Jak to jest z Czarną bezgwiezdną nocą? Zobaczmy. 
Stephen King Czarna bezgwiezdna noc, tłumaczenie:
Krzysztof Obłucki, Krzysztof Sokołowski,
tytuł oryginalny: Full dark, no stars, stron 512,
Wydawnictwo Albatros, 2016
W niniejszej propozycji Stephen King przedstawia czytelnikowi kilka historii. Ich bohaterami są ludzie, którzy dopuścili się okrutnej rzeczy – popełnili morderstwo. Jest tu farmer, pisarka, facet chorujący na raka oraz gospodyni domowa. Każde z nich miało swoje powody, żeby zabić. Raz to będzie zemsta na oprawcy, raz przypadek, a raz chęć zysku. Tragedia prowadzi do koszmaru, straszne tajemnice wychodzą na jaw, w ofierze budzi się żądza odwetu, a zazdrość prowadzi do nienawiści. Farmer zabija dla pieniędzy, pisarka szuka zemsty na gwałcicielu, zdesperowany mężczyzna zawiera pakt z diabłem, żona odkrywa mroczny sekret męża. Jest też dodatkowe opowiadanie, w którym pisarz przewrotnie odwraca sytuację. Kilka mikropowieści dotyka jednej kwestii – w każdym człowieku, nawet najbardziej niepozornym, tkwi ktoś obcy. Ten ktoś budzi się w ekstremalnych sytuacjach, trudnych do przewidzenia, wyłania się z zakamarków umysłu i mroku duszy. 

środa, 25 października 2017

Jakub Ćwiek „Drobinki nieśmiertelności” – recenzja

Jakub Ćwiek jest pisarzem znanym głównie fanom literatury fantasy. Zasłynął jako twórca świata Kłamcy, stworzył alternatywną wersję historii Zagubionych Chłopców, a ostatnio rozpoczął serię powieści opartych na baśniach Grimmów. Dwa lata temu wraz z ojcem i przyjaciółmi wybrał się do USA, celem zwiedzenia Ameryki śladami popkultury. Swoje wrażenia opisali w książce Przez Stany POPświadomości (recenzję możecie przeczytać tutaj). Niedawno na rynku wydawniczym ukazał się tom opowiadań inspirowanych tą wyprawą.
Jakub Ćwiek Drobinki nieśmiertelności, stron 320,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2017
Antologia Drobinki nieśmiertelności to zbiór opowiadań, które są reklamowane jako „dotykające sedna amerykańskości”. Krótkie formy powstałe z inspiracji autentycznymi wydarzeniami, miejscami oraz opowieściami związanymi ze wspomnianą podróżą po Stanach Zjednoczonych. Bohaterami tekstów są Amerykanie, ludzie z krwi i kości, ale też konkretne i niekoniecznie znane miejsca. Każde z opowiadań jest inne, są w nich albo wątki kryminalne, albo skupiają się na przemijaniu i nostalgii. Czuć w nich amerykańskie speluny, knajpki, widzimy zatłoczone ulice, słychać trąbkę wygrywającą jazzową melodię i wystrzały broni, widać olbrzymie ciężarówki przemierzające tysiące kilometrów autostrad. Przemierzamy przez Stany w gawędziarskim stylu i klimacie sentymentalizmu. Co ciekawe – bez grama fantastyki, z którą od zawsze Ćwiek jest kojarzony. 

środa, 17 grudnia 2014

Charles Bukowski „Najpiękniejsza dziewczyna w mieście” – recenzja



Charles Bukowski Najpiękniejsza dziewczyna w mieście,
tłumaczenie: Robert Sudoł, tytuł oryginału: The Most 
Beautiful Woman in Town, stron 341,
Wydawnictwo Noir su Blanc, 2002
źródło zdjęcia: <klik>
Od zawsze miałam problem z opowiadaniami. Nigdy nie lubiłam ich czytać i pisać, ponieważ zawsze wydawały mi się zbyt krótkie, a przez to ubogie. Po lekturze „Najpiękniejszej dziewczyny w mieście” pióra Charlesa Bukowskiego zmieniłam jednak zdanie o 180 stopni.
Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę Bukowskiego, nie bardzo wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Niby nazwisko autora obiło mi się o uszy, ale nigdy jakoś nie miałam okazji na zetknięcie się z jego twórczością. Zatem gdy nadarzyła się taka okazja, grzechem byłoby z niej nie skorzystać.