poniedziałek, 18 lutego 2019

„Złe wychowanie Cameron Post” reż. Desiree Akhavan – recenzja



Poznawanie własnej tożsamości seksualnej jest jednym z ważniejszych etapów dorastania młodego człowieka, rzutującym na jego dalsze życie. Czasem te poszukiwania sprowadzają gniew bliskich, zagubienie i rozdarcie. Amerykańsko-irańska reżyserka Desiree Akhavan porusza ten temat w filmie Złe wychowanie Cameron Post, produkcji nagrodzonej na festiwalu w Cannes. 
kadr z filmu „Złe wychowanie Cameron Post [The Miseducation of Cameron Post]”, reż. Desiree Akhavan
Lata 90., Montana. Cameron Post jest nastolatką, którą po śmierci rodziców wychowuje głęboko wierząca ciotka. Dziewczyna jest na etapie szukania swojej tożsamości i poznawania siebie samej. Niby uczęszcza do szkółki niedzielnej, ale zdaje się mieć wątpliwości. Podczas imprezy szkolnej zostaje przyłapana przez swojego chłopaka na seksie z najbliższą przyjaciółką w samochodzie. Zrozpaczeni krewni wysyłają Cameron do chrześcijańskiego ośrodka Boża Obietnica, gdzie ma zostać poddana tzw. terapii konwersyjnej i zostać „wyleczona” z homoseksualizmu. Cam poznaje na miejscu nieco nadgorliwą Erin oraz dwoje indywidualistów, Jane Fondę i Adama. Dziewczyna wraz z nim próbuje znaleźć swoje miejsce i nie zwariować w rzeczywistości.
           Film ogląda się bardzo dobrze. Akcja idzie niespiesznie, jest sporo niedopowiedzeń (widz musi sam domyśleć się pewnych kwestii), teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami, z których stopniowo wyłania się historia. Produkcja jest na wskroś intymna i subtelna. Wrażenie to potęguje kamera, która niemal nie oddala się od głównej bohaterki.
Złe wychowanie Cameron Post w zasadzie nie krytykuje chrześcijaństwa. Jest to raczej opowieść o dojrzewaniu, poznawaniu własnej natury i buncie. Reżyserka skupia się bardziej na ukazaniu bohaterów i ich rozterek, ogromie targających nimi emocji i zwątpień. Zarysowuje również zagubienie samych prowadzących ośrodek dyrektorki dr Lydii (kojarzącej się bardzo z upiorną siostrą Ratched z Lotu nad kukułczym gniazdem) i jej brata Ricka, „wyleczonego” geja. Ten drugi jest jednak nadal pełen wątpliwości, co genialnie widać w chyba najlepszej scenie filmu, kiedy zrozpaczona Cam (w ośrodku nie wolno skracać jej imienia, bo to brzmi męsko; tak samo dziewczęta zniechęca się do uprawiania sportów, a chłopcom obcina włosy) zadaje mu mnóstwo niewygodnych pytań. Nie brak tu także ironicznych scen w rodzaju np. „błogoćwiczeń”, czyli fitnessu w imię Boże.
Podsumowując, Złe wychowanie Cameron Post to całkiem niezłe kino na ważny i potrzebny temat. O młodych ludziach poszukujących tożsamości, którzy nie wiedzą jeszcze, kim są, ale system zasiewa w nich ziarno niepewności, że jednak nie postępują właściwie. O zagubieniu, współczuciu, pozornej sielance i wyłamaniu się z konwencji. O niedopasowaniu do żadnej z kategorii. O buncie i wolności. Właśnie o tym jest ten film. Zdecydowanie warto zobaczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz