Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 lutego 2019

„Złe wychowanie Cameron Post” reż. Desiree Akhavan – recenzja



Poznawanie własnej tożsamości seksualnej jest jednym z ważniejszych etapów dorastania młodego człowieka, rzutującym na jego dalsze życie. Czasem te poszukiwania sprowadzają gniew bliskich, zagubienie i rozdarcie. Amerykańsko-irańska reżyserka Desiree Akhavan porusza ten temat w filmie Złe wychowanie Cameron Post, produkcji nagrodzonej na festiwalu w Cannes. 
kadr z filmu „Złe wychowanie Cameron Post [The Miseducation of Cameron Post]”, reż. Desiree Akhavan
Lata 90., Montana. Cameron Post jest nastolatką, którą po śmierci rodziców wychowuje głęboko wierząca ciotka. Dziewczyna jest na etapie szukania swojej tożsamości i poznawania siebie samej. Niby uczęszcza do szkółki niedzielnej, ale zdaje się mieć wątpliwości. Podczas imprezy szkolnej zostaje przyłapana przez swojego chłopaka na seksie z najbliższą przyjaciółką w samochodzie. Zrozpaczeni krewni wysyłają Cameron do chrześcijańskiego ośrodka Boża Obietnica, gdzie ma zostać poddana tzw. terapii konwersyjnej i zostać „wyleczona” z homoseksualizmu. Cam poznaje na miejscu nieco nadgorliwą Erin oraz dwoje indywidualistów, Jane Fondę i Adama. Dziewczyna wraz z nim próbuje znaleźć swoje miejsce i nie zwariować w rzeczywistości.

piątek, 23 listopada 2018

„Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” reż. David Yates – recenzja


Seria o Harry’m Potterze to moje dzieciństwo. Uwielbiam te książki, filmy też ujdą (przynajmniej niektóre), znam to na pamięć i mogę recytować fragmenty w środku nocy i wstawiona. I choć z początku sceptycznie przyjęłam pomysł powrotu do tego świata i stworzenia serii filmów o fantastycznych zwierzętach, tak pierwsza filmowa część była nienajgorsza. Wcale nie miałam oczekiwań względem Zbrodni Grindelwalda, wcale i w ogóle. No bo kto by miał?
kadr z filmu „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda
[Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald]”, reż. David Yates
Fabuła filmu z założenia koncentruje się na tytułowym antagoniście, czyli Gellercie Grindelwaldzie. Czarnoksiężnik ucieka z więzienia i zaczyna gromadzić rzesze zwolenników, aby wspólnie dążyć do upragnionego celu – braku kompromisów pomiędzy czarodziejami a niemagicznymi. Powstrzymać go może jedynie Albus Dumbledore, jego niegdysiejszy najlepszy przyjaciel i wspólnik. Dumbledore po raz kolejny sięga po pomoc swojego byłego ucznia, Newta Scamandera. Newt wyrusza na poszukiwania Credence’a, który, nosząc w sobie obscurusa, wciąż poszukuje prawdy na temat swojej przeszłości. Jak się okazuje, nie tylko badacz fantastycznych zwierząt szuka chłopaka – Grindelwaldowi także zależy na tym, aby go odnaleźć i wykorzystać do swoich celów. 

piątek, 2 listopada 2018

„Pierwszy człowiek” reż. Damien Chazelle – recenzja


W przyszłym roku minie 50. rocznica kosmicznej wyprawy na Księżyc, w której wziął udział jeden z bohaterów ludzkości, Neil Armstrong. Nie ma chyba osoby, która by nie słyszała tego nazwiska. Niedawno na ekranach kin ukazała się filmowa biografia astronauty, a reżyserii podjął się Damien Chazelle. 
kadr z filmu „Pierwszy człowiek [First Man]”, reż. Damien Chazelle
Bohaterem filmu jest Neil Armstrong, znany z faktu, iż jako pierwszy człowiek w historii ludzkości postawił stopę na Księżycu. Fabuła skupia się na jego życiu w latach 1961-1969. Obserwujemy fragmenty jego codzienności, m.in. śmierć małej córeczki, z czym nigdy się nie pogodził, oraz początek kariery jako astronauty, przygotowania do misji w kosmos czy zmagania z samym sobą. Neilowi towarzyszą pogrzeby kolegów z zespołu, dorastający synowie i ambicja, która wciąż pcha go naprzód. Cierpi na tym jego rodzina i on sam. Poświęca wszystko w imię sukcesu pierwszej wyprawy kosmicznej na Srebrny Glob.

środa, 31 października 2018

„Księgarnia z marzeniami” reż. Isabel Coixet – recenzja


Mnóstwo jest filmów czy książek o spełnianiu marzeń. Nic dziwnego, bo temat jest bardzo nośny i lubiany. Zazwyczaj opowiadane historie kończą się szczęśliwie – w końcu kto chce słyszeć o bohaterze, któremu nie do końca się udaje? Jednak życie to nie bajka i nie wszystkim zawsze wychodzi. Tak jak w filmie Księgarnia z marzeniami, który jest adaptacją nagradzanej powieści autorstwa Penelope Fitzgerald. 
kadr z filmu „Księgarnia z marzeniami [The Bookshop]”, reż. Isabel Coixet
Niewielkie, senne miasteczko w Anglii w końcu lat 50. Florence Green jest wdową z szesnastoletnim stażem i ogromną miłośniczką książek. Kocha czytać, rozmawiać o książkach i dzielić się wrażeniami z lektury. Postanawia spełnić jedno ze swoich marzeń i otwiera własną księgarnię, jedyną we wsi położonej na wybrzeżu. Walczy z wilgocią w starym budynku, biurokracją, zimnem i niechęcią mieszkańców. Wkrótce jednak pierwszy książkowy sklep w okolicy zaczyna się podobać. Florence sprowadza dla swoich klientów światową literaturę, m.in. Nabokova i Bradbury’ego. Zdobywa też sympatię miejscowego miłośnika czytelnictwa, samotnego wdowca Edmunda Brundisha. Tymczasem nie wszystkim podoba się książkowe przedsięwzięcie – wpływowa generałowa Gamart staje na głowie, żeby uprzykrzyć życie i interes Florence. 

środa, 12 września 2018

„Mamma Mia! Here We Go Again” reż. Ol Palmer – recenzja


Dziesięć lat temu musical Mamma Mia! oparty na piosenkach ABBY podbił świat. Widzowie zakochali się w nowych aranżacjach znanych hitów oraz perypetiach Donny Sheridan i jej córki, która zaprasza trzech byłych facetów mamy, a zarazem swych potencjalnych ojców, na własny ślub. Zabawna opowieść okazała się niemałym sukcesem. W sierpniu tego roku do kin weszła kontynuacja musicalu z 2008 roku. Jak wyszło?
kadr z filmu „Mamma Mia! Here We Go Again”, reż. Ol Palmer
Po pięciu latach od wydarzeń z pierwszej części wracamy na piękną, grecką wyspę Kalokairi. Sophie, córka Donny, remontuje stary hotel należący do matki. Szykuje się na wielkie otwarcie miejsca, w którym osiedliła się jej matka po studiach. Co sprawiło, że śliczna i młoda dziewczyna postanowiła zostać na greckiej życie, by przeżyć tu najważniejszy okres swojego życia? Wraz z Sophie, przyjaciółkami Donny oraz jej byłymi partnerami cofamy się w czasie, by poznać przygody młodej i zwariowanej Donny Sheridan, która kończy studia, wyrusza w podróż, wdaje się w burzliwe romanse z trzema chłopakami i, gdy zachodzi w ciążę, postanawia zostać na wyspie i samotnie wychować córkę.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

„Człowiek delfin” reż. Lefteris Charitos – recenzja



To, co kryje się pod powierzchnią oceanu, od zawsze intrygowało człowieka. A przecież stamtąd pochodzimy, jak wszystkie żywe organizmy. Nie potrafimy jednak oddychać pod wodą, tak wyszło w ewolucji. Czy jest jednak możliwe, żeby tak się stało? Ponoć ludzki organizm ma potencjał, dzięki któremu mógłby wstrzymać oddech podczas przebywania w głębinach oceanu. Za twórcę tej teorii uznaje się Jacquesa Mayola, niezwykłego nurka głębinowego, który jest w tym świecie legendą.
kadr z filmu „Człowiek delfin [Dolphin Man]”, reż. Lefteris Charitos
Jacques Mayol jest jednym z największych w historii nurków. To wielokrotny mistrz świata w nurkowaniu swobodnym, czyli bez butli tlenowej. Był pierwszym człowiekiem na świecie, któremu udało się zejść 100 metrów pod powierzchnię wody. Jest również znany jako filozof oraz propagator teorii o jedności ludzi i oceanu. Marzył o wolności, wyrwaniu się, byciu z naturą, spokoju ducha. Zainspirował mnóstwo ludzi nie tylko do nurkowania głębinowego, ale też ekologii i walki o środowisko. Za pomocą filmu udajemy się w niezwykłą podróż po m.in. Japonii i Marsylii, poznając tego niezwykłego „człowieka delfina”, rozdartego między lądem a oceanem. Obserwujemy, jak pokonuje granice, budzi podwodny potencjał i sprawia, że nurkowanie staje się wręcz transcendentalnym przeżyciem.

niedziela, 26 sierpnia 2018

„Zimna wojna” reż. Paweł Pawlikowski – recenzja


O Zimnej wojnie Pawlikowskiego słyszał już chyba każdy. Nic dziwnego – Złota Palma na festiwalu w Cannes, porównywania Tomasza Kota i Joanny Kulig do światowych gwiazd kina czy pełne zachwytów recenzje bezsprzecznie wskazują, iż najnowszy film reżysera zapisze się w historii polskiej kinematografii. O co tyle hałasu? Czy Zimna wojna jest rzeczywiście tak dobrym filmem, czy całe te opinie i pochlebstwa są mocno przesadzone?
kadr z filmu „Zimna wojna”, reż. Paweł Pawlikowski
Powojenna Polska. Gruzy, popiół i wielkie rany. Narzucana polityczna siła. W tych okolicznościach kompozytor Wiktor i choreografka Irena jeżdżą po kraju, chcąc stworzyć ludowy zespół pieśni i tańca, który miałby szerzyć polski folklor. Ich towarzyszem jest Lech Kaczmarek, należący do partii. Podczas przesłuchań pojawia się Zula, prosta dziewczyna ze wsi. Zula ma charyzmę, niezły głos, charakterek, ambicje, zadziorny uśmiech i mroczną przeszłość. Mówią, że zabiła ojca i ma wyrok w zawieszeniu. Mimo wszystko coś ciągnie do niej Wiktora, i to z wzajemnością. Między tą dwójką zakwita romans, który nie ma jednak nic wspólnego ze spokojnie rodzącym się uczuciem. To wieczna batalia, kłótnie, sceny zazdrości, obsesja, uzależnienie i mocno burzliwy związek, który rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu lat.

sobota, 25 sierpnia 2018

„Tomb Raider” reż. Roar Uthaug – recenzja



Jakiś czas temu Kino Nowej Przygody święciło triumfy. Wśród bohaterów typu Indiany Jonesa wyraźnie przebijała się seksowna pani archeolog Lara Croft, kładąca wrogów na łopatki, uzbrojona w dwa pistolety i spory biust. Zarówno gry z jej udziałem, jak i filmy z Angeliną Jolie odniosły sukces. Niedawno zdecydowano się na odświeżenie historii Lary. Najnowsza produkcja filmowa jest adaptacją właśnie nowych gier, które całkiem przetworzyły wizerunek panny Croft.
kadr z filmu „Tomb Raider”, reż. Roar Uthaug
Lara Croft, jaką poznajemy w najnowszej odsłonie, jest młodą dziewczyną. Pracuje jako kurierka, trenuje na ringu bokserskim, startuje w nielegalnych wyścigach rowerowych, kocha adrenalinę, jest niepokorna i pyskata. Uparta jak cholera wzbrania się przed przyjęciem spadku po ojcu, który zaginął siedem lat wcześniej i został uznany za zmarłego. Tymczasem życie i problemy finansowe zmuszają ją do podjęcia decyzji przejęcia firmy i majątku. Przypadkiem odkrywa zagadkę jego zniknięcia, którą postanawia rozwikłać. Udaje się w pełną przygód wyprawę jego śladami, które urywają się na tajemniczej japońskiej wyspie. Przyjdzie jej zmierzyć się nie tylko z dziką dżunglą i własnymi słabościami, ale też ze złą organizacją chcącą zdobyć władzę nad nadprzyrodzoną mocą.

środa, 8 sierpnia 2018

„Thelma” reż. Joachim Trier – recenzja


Surowe wychowanie z reguły tłumi pragnienia i emocje, które tkwią w każdym człowieku. Kiedy po raz pierwszy w życiu udaje się wyfrunąć z rodzinnego gniazdka, także i kontrola maleje. Coś, co było przez lata skrywane głęboko w głowie i ciele, w końcu wyzwala się na wolność. Czasem jest to oczyszczeniem, czasem kończy się katastrofą. Obie z tych opcji pasują do historii tytułowej bohaterki najnowszego filmu norweskiego reżysera, Joachima Triera. 
kadr z filmu „Thelma”, reż. Joachim Trier
Thelma to młoda dziewczyna, która wyjeżdża na studia do Oslo, by rozpocząć samodzielne życie z dala od rodziny. Poddana ciągłej kontroli bardzo religijnych rodziców (co wieczór spowiada się ojcu przez telefon praktycznie ze wszystkiego), osamotniona i zamknięta w sobie nie ma żadnych znajomych. Pewnego dnia w czytelni dostaje nagle dziwnego ataku. Świadkiem zdarzenia jest Anja, z którą Thelma nawiązuje znajomość. Z czasem poznaje smak studenckich imprez i wolności, powoli wnika w świat swoich rówieśników. Równocześnie przeżywa fascynację Anją, co szybko przeistacza się w romans. Wychodzi także na jaw, że podczas stresu i pobudzenia Thelma doznaje ataków epilepsji, które wyzwalają jej niezwykłą moc pozwalającą zmieniać rzeczywistość i naginać prawa fizyki.

czwartek, 7 czerwca 2018

„Deadpool 2” reż. David Leitch – recenzja



Kiedy Deadpool po raz pierwszy zagościł w solowym filmie na wielkim ekranie, wzbudził niemałe kontrowersje – lekko mówiąc. Koleś z oszpeconą twarzą, posiadający moc samoregenacji i sypiący czarnym humorem jak z rękawa, który brutalnie rozprawia się z wrogami, drwi z popkultury i bez skrępowania przełamuje czwartą ścianę niemal od razu stał się hitem. Druga część jego przygód była kwestią czasu. Czy Deadpool 2 to udana kontynuacja poprzednika?
kadr z filmu „Deadpool 2”, reż. David Leitch
Wade Wilson, czyli tytułowy Deadpool, prowadzi beztroski żywot superbohatera. Kroi przeciwników na kawałki, walcząc z przestępczością, by po robocie wracać do ukochanej Vanessy. Wspólnie marzą nawet o wiciu rodzinnego gniazdka. Niestety, los krzyżuje ich plany. Po tragicznych wydarzeniach Wade popada w depresję. Z pomocą przychodzą mu dawni kumple z X-Menów. Dzięki nim Deadpool poznaje nastoletniego mutanta Russella, którego ściga przybyły z przyszłości Cable. Wade musi wziąć się w garść i zebrać drużynę, jeśli chce uratować chłopaka i wzbudzić sobie ojcowskie uczucia.

czwartek, 17 maja 2018

„Avengers: Wojna bez granic” reż. Anthony Russo, Jack Russo – recenzja



Kiedy w 2008 roku na ekranach kin pojawił się Iron Man z Robertem Downey Jr. w tytułowej roli, mało kto chyba przypuszczał, że zapoczątkuje on najdroższą serię filmowych widowisk o komiksowych superbohaterach. Sercami widzów zawładnęli choćby Thor, Czarna Wdowa, Strażnicy Galaktyki, Spiderman czy Kapitan Ameryka. Tych i jeszcze więcej bohaterów spotkało się w najnowszej produkcji MCU, czyli długo oczekiwanego filmu Avengers: Wojna bez granic. Jak wyszło?
kadr z filmu „Avengers: Wojna bez granic [Avengers: Infinity War] ” reż. Anthony Russo, Jack Russo
Trzecia część filmowych przygód superherosów splata wątki z poprzednich filmów. Po ostatnich wydarzeniach Avengersi nie tworzą już zgranej drużyny. Tymczasem wszechświat potrzebuje ich pomocy jak nigdy wcześniej – oto ostatni ocalały Tytan Thanos zbiera Kamienie Nieskończoności, dzięki którym będzie mógł zaprowadzić porządek według własnej woli. Jego celem jest zdobycie niewyobrażalnej mocy oraz przywrócenie równowagi w galaktyce. Jedynie Avengers oraz ich sojusznicy mogą go powstrzymać. Ziemianie, Strażnicy Galaktyki, bogowie i magicy muszą połączyć siły na kilku końcach wszechświata, żeby pokonać Thanosa i nie dopuścić do największej zagłady, jaką widział kosmos.

piątek, 13 kwietnia 2018

„Do zakochania jeden krok” reż. Richard Loncraine – recenzja


Wprowadzenie zmian w życiu nie jest łatwe. Szczególnie, jeśli jest się przyzwyczajonym do luksusów – ma się piękny dom, wysoką pozycję społeczną i wieloletni staż w małżeństwie. Czasem jednak wszystko rozwala się jak domek z kart. Co wtedy? Jak zacząć życie od nowa, gdy jest się po sześćdziesiątce? Film Do zakochania jeden krok podpowiada, że można na przykład… zostać tańczącym seniorem. 
kadr z filmu „Do zakochania jeden krok [Finding Your Feet]”, reż. Richard Loncraine

Główną bohaterką filmu jest Sandra. Kobieta żyje w udanym małżeństwie od ponad trzydziestu lat, mieszka w eleganckim domu, bryluje na salonach i obraca się wśród towarzyskiej elity. Podczas wystawnego przyjęcia, odbywającego się z okazji nadania tytułu lordowskiego jej mężowi, przyłapuje małżonka na zdradzie. Okazuje się, że romans trwa od kilku lat. Całe jej życie trafia szlag, wszystko się wywraca, z dnia na dzień traci grunt pod nogami. Zdruzgotana i rozgoryczona Sandra postanawia przeprowadzić się do siostry, której nie widziała od dekady. Bif jest starsza od Sandry i stanowi jej totalne przeciwieństwo – używa życia, umawia się na randki, epatuje życzliwością, pogodą ducha i skromnością. Sandra, choć początkowo nie potrafi się odnaleźć w chaotycznym i niepoukładanym życiu siostry, z czasem znajduje z nią wspólny język. Odkrywa też nową pasję – dołącza do grupy tańczących emerytów. Czy ma też szansę na znalezienie nowej miłości?

poniedziałek, 26 marca 2018

„Złote miasto” reż. Agustín Díaz Yanes – recenzja


Mityczne El Dorado było miejscem poszukiwanym przez lata. Dziś wiadomo, że to tylko legenda. Jednak w średniowieczu hiszpańscy władcy wysyłali grupy podróżników, których zadaniem było odnalezienie miasta pełnego bogactw. Produkcja Złote miasto jest kolejną filmową wariacją na ten temat.
kadr z filmu „Złote miasto [Oro]”, reż. Agustín Díaz Yanes
Ameryka Południowa, koniec XVI wieku. Bohaterami filmu są hiszpańscy konkwistadorzy – kilkudziesięcioosobowa grupa mężczyzn i dwóch kobiet, którym towarzyszy indiański przewodnik. Przemierzają amazońską dżunglę w poszukiwaniu mitycznego El Dorado. Legenda głosi, że miasto jest całe ze złota. Motywacją poszukiwaczy jest bieda, jakiej zaznali w ojczyźnie oraz chęć zdobycia sławy i fortuny. Przyjdzie im zmierzyć się nie tylko z niebezpieczeństwami czyhającymi ze strony przyrody i tubylców, ale też z własnymi słabościami, pragnieniami oraz narastającymi w grupie konfliktami. Wyprawie przewodniczy Don Gonzalo, któremu towarzyszy młoda żona Ana. Wiek i władza Gonzala jest kwestionowana przez jego prawą rękę, Alféreza Gorriamendiego, oraz żołnierza Martina Dávila. Rywalizacja i wzajemna nienawiść okażą się równie zgubne, co amazońskie lasy deszczowe.

niedziela, 25 lutego 2018

„The Disaster Artist” reż. James Franco – recenzja

Tommy Wiseau to postać legendarna w kinowym świecie. Nikt nie wie, skąd pochodzi, ile ma lat ani jak zdobył pieniądze. Wiadomo tylko, że jest autorem najgorszego filmu w historii, czyli kultowego The Room. Jakim cudem ta produkcja zyskała miano legendy? Odpowiedź na to pytanie próbuje znaleźć James Franco w filmowej biografii słynnego ekscentryka.
kadr z filmu „The Disaster Artist”, reż. James Franco
Poznajemy historię dwóch facetów, którzy marzą o podbiciu Hollywood. Tommy i Greg spotykają się na zajęciach aktorskich. Nieśmiałemu Gregowi imponuje odważny i ekscentryczny Tommy, który nie waha się uwalniać emocji na scenie i chodzić własnymi ścieżkami. Choć dzieli ich praktycznie wszystko, zaprzyjaźniają się. Wkrótce wyruszają do Los Angeles, żeby spełnić swoje marzenia. Tam jednak czekają ich upokorzenia – Greg ma teoretycznie więcej szczęścia, bo dostaje się do dobrej agencji, lecz nie łapie angażu; Tommy wraz ze swoim wyglądem, akcentem i wiekiem ma zdecydowanie większego pecha. Kopani w tyłki raz po raz przez Hollywood, postanawiają utrzeć mu nosa. Tommy decyduje się napisać własny scenariusz, samodzielnie nakręcić film na jego podstawie oraz obsadzić w głównych rolach siebie i przyjaciela. No bo skoro Mattowi Damonowi i Benowi Affleckowi udało się z Buntownikiem z wyboru, to czemu jemu i Gregowi nie miałoby się udać z The Room?

niedziela, 11 lutego 2018

„The Florida Project” reż. Sean Baker – recenzja


Pastele, tęcza, zabawa, lody i upalne lato w parku rozrywki. Czy to nie brzmi jak wakacje idealne? A może pomysł na film? Dodajmy do tego słoneczną Florydę, obsadę złożoną prawie w całości z amatorów oraz reżysera lubiącego eksperymentować. Efektem będzie The Florida Project, najnowsze dzieło Seana Bakera. 
kadr z filmu „The Florida Project”, reż. Sean Baker
Moonee ma sześć lat. Jest małą rozrabiarą, która wraz z kumplami uprzykrza życie mieszkańcom tanich moteli niedaleko Disneylandu. Sama mieszka w jednym z nich wraz z mamą, zbuntowaną Halley. Dziewczyna próbuje poukładać życie swoje i dziecka, podejmując coraz to bardziej ryzykowne kroki, aby opłacić pokój na kolejny tydzień. Moonee nie jest świadoma poświęcenia mamy, spędzając beztroskie dni na zabawie, bieganiu i odkrywaniu zakamarków malowniczej okolicy. A jest co zwiedzać – motele są kolorowe, otoczenie pełne zieleni i aż czekające na przybycie małej rozrabiaki. Zza horyzontu wychyla się Disneyland, nadając miejscu bajkowej scenerii. Tutaj wyobraźnia nie zna granic, są wakacje, czas beztroski. Pod tą fasadą kryje się jednak szara rzeczywistość.
Jestem wprost zachwycona filmem. Pastelowe kolory, bajkowa otoczka dodatkowo spotęgowana przez położony niedaleko miejsca akcji Disneyland, fantastyczne nazwy moteli (Kraina Przyszłości czy Magiczny Zamek) – tutaj szaleje spuszczona ze smyczy wyobraźnia dzieci. To właśnie z punktu widzenia dzieciaków toczy się ten film. Widz ogląda ją jakby z ukrytej kamery, bo odgrywane scenki są niesamowicie naturalne. Z tego powodu produkcja przypomina dokument – również dzięki ujęciom czy ustawieniu kamery.
Ale co za dużo lukru i pasteli, to niezdrowo. Właściwa fabuła jest dla The Florida Project drugorzędna, objawia się właściwie przypadkiem. Gdzieś poza zabawnymi scenkami z Moonee i jej koleżkami uprzykrzającymi życie gościom moteli wyłania się dramat jej mamy, Halley. Wytatuowana, pyskata  i niepokorna dziewczyna przypominająca raczej wulgarną starszą siostrę, niż matkę, chwyta się dorywczych prac, by móc opłacić pokój i umożliwić córeczce wakacje życia. Widz jest świadkiem upadku jej „american dream” – film jest poniekąd symbolicznym obrazem Ameryki. Choć dzieci nie dostrzegają tych dorosłych dramatów, same stają się ich ofiarami.
Podsumowując, The Florida Project jest filmem niezwykle odważnym i niesztampowym. Sean Baker nie uderza widzom w twarz patologią, lecz przykrywa ją pastelową otoczką. Nie ucieka od trudnych tematów, ale podaje je jakoś bardziej znośnie. W efekcie jego film wzrusza, zmusza do refleksji, skłania do przemyśleń i w pewien sposób odrywa od rzeczywistości. Śmiało mogę powiedzieć, że The Florida Project to jeden z najciekawszych filmów ubiegłego roku. I szczerze polecam go każdemu.

poniedziałek, 5 lutego 2018

„Milczenie” reż. Martin Scorsese – recenzja


Martin Scorsese jest bez wątpienia jednym z najwybitniejszych twórców amerykańskiego kina. Do jego dzieł należą m.in. Taksówkarz, Ostatnie kuszenie Chrystusa, Wyspa tajemnic czy Wilk z Wall Street. Najnowszy film reżysera wydaje się nie tylko najważniejszym w jego dorobku, ale też najbardziej osobistym. Mowa o Milczeniu z 2016 r.
kadr z filmu „Milczenie [Silence]” reż. Martin Scorsese
Mamy XVII wiek. Bohaterami filmu są młodzi jezuiccy misjonarze, Sebastião Rodrigues i Francisco Garupe. Portugalczycy otrzymują niepokojące wieści o swym nauczycielu, Cristóvão Ferreirze – plotki głoszą, że pobożny i odważny zakonnik odrzucił wiarę chrześcijańską i przeszedł na buddyzm, stając się japońskim mnichem. Rodrigues i Garupe decydują się na ryzykowną wyprawę do nieznanej krainy, aby odnaleźć swego mentora i zrozumieć, dlaczego tak postąpił. Nie spodziewają się, że trafią do kraju, w którym chrześcijanie są prześladowani – za wyznawanie katolicyzmu ludzi się morduje, krzyżuje i torturuje. Podróż misjonarzy będzie nie tylko próbą ich wytrzymałości i wytrwałości, ale również ich wiary i ducha.

piątek, 26 stycznia 2018

„Funny Games” reż. Michael Haneke – recenzja


Przemoc jest zła, to jasne jak słońce. Mimo to kultura popularna wcale przed nią nie ucieka. Oglądamy brutalne filmy i seriale, czytamy książki pełne okrucieństwa. Dlaczego? Czemu tak lubimy oglądać i czytać sceny pełne brutalności? Reżyser Michael Haneke bezbłędnie przeanalizował to zjawisko w swojej produkcji o wymownym tytule Funny Games.
kadr z filmu „Funny Games”, reż. Michael Haneke
Bohaterami filmu jest małżeństwo z dzieckiem. Georg senior, Anna oraz Georg junior udają się na wczasy do swojego domu letniskowego nad jeziorem. Planują żeglować na jachcie, odpocząć z przyjaciółmi i zwyczajnie pobyć ze sobą. Coś jednak jest ewidentnie nie tak – ich sąsiedzi i przyjaciele zarazem zachowują się dosyć dziwnie, w dodatku nigdzie nie ma ich córki. Wkrótce także i u naszych bohaterów zaczyna dziać się coś niepokojącego. Do ich domku puka młody chłopak, proszący o pożyczenie jajek. Białe rękawiczki na dłoniach, natarczywe rozglądanie się oraz dziwne zachowanie młodzieńca bynajmniej nie poprawiają atmosfery. Kiedy do domu wkracza jego przyjaciel, obydwaj ujawniają swoją prawdziwą twarz – bezlitosnych psychopatów, którzy zamierzają zagrać w okrutną grę ze swymi ofiarami… oraz widzami, którzy oglądają ten spektakl.

środa, 27 grudnia 2017

„Coco” reż. Lee Unkrich – recenzja


Rodzina jest najważniejsza – ile już razy słyszałeś ten przynudzający tekst? Od dziadków, rodziców, ciotki? Zawsze znajdowałeś argumenty przeciw temu słynnemu hasłu. Choćby to, że ważne jest postawienie na swoim i spełnianie swoich marzeń. Tylko ile prawdy jest w tych życiowych słowach? Bohater najnowszej animacji Pixara przekonuje się o tym na własnej skórze.
kadr z filmu „Coco”, reż. Lee Unkrich
Miguel Rivera pochodzi z rodziny szewców, w której muzykowanie i śpiewanie jest zakazane od pokoleń. Dzieciak marzy jednak o tym, aby zostać muzykiem. Po godzinach pracy w rodzinnym zakładzie skrywa się w swojej samotni, gdzie w tajemnicy przed wszystkimi pilnie ćwiczy grę na gitarze. Idolem chłopaka jest lokalny sławny muzyk, Ernesto de la Cruz. Miguel pragnie pójść w jego ślady. Tymczasem zbliża się święto zmarłych, czyli Dia de los Muertos – zmarli, pozostający niewidocznymi dla żyjących, mogą wówczas przekroczyć granicę pomiędzy światami i spotkać się ze swoimi bliskimi, którzy kultywują pamięć o nich. Przypadkiem Miguel odkrywa, że Ernesto mógł być jego przodkiem. Dochodzi do rodzinnej kłótni, po której chłopiec ucieka z domu i, chcąc wziąć udział w konkursie muzycznym, kradnie gitarę należącą do de la Cruza. Za karę trafia do barwnej Krainy Zmarłych, gdzie w towarzystwie złodziejaszka Hectora i uroczego psiaka Dante próbuje dotrzeć do swojego idola oraz odkrywa tajemniczą przeszłość swojej rodziny.

poniedziałek, 6 listopada 2017

„Twój Vincent” reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman – recenzja


Mało kiedy udaje się stworzyć film, który w pełni zasługuje na miano obrazu. Polsko-brytyjskiemu duetowi reżyserskiemu ta sztuka udała się wyśmienicie. Ich wspólne dzieło Twój Vincent to spełnienie marzeń wielbicieli i twórców animacji oraz jedna z najbardziej wyjątkowych produkcji ostatnich lat.
kadr z filmu „Twój Vincent [Loving Vincent]”, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman
Oś fabularną filmu stanowi biografia malarza Vincenta van Gogha. Akcja dzieje się rok po zagadkowej śmierci artysty, wokół której wybuchł skandal. Ponoć Vincent postrzelił się podczas malowania w plenerze, a w małym miasteczku uznano go za wariata. Armand Roulin, syn jego bliskiego przyjaciela, wyrusza w podróż, aby dostarczyć rodzinie zmarłego jego ostatni list. W trakcie wyprawy poznaje ludzi, którzy towarzyszyli malarzowi podczas pobytu w Auvers. Z początku sceptycznie nastawiony do samego Vincenta oraz perspektywy przekazania listu, z czasem Armand postanawia dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o jego śmierci, jak i nim samym. Rozpytując miejscowych, przeprowadza prywatne śledztwo na temat feralnego dnia oraz próbuje odtworzyć ostatnie tygodnie życia Vincenta. Z jego poszukiwań wyłania się obraz człowieka, który nie jest wariatem, lecz osobą nieszczęśliwą i smutną.

środa, 27 września 2017

„Lady M.” reż. William Oldroyd – recenzja

Zbrodnia jest jednym z popularniejszych tematów w sztuce. Zbrodnia popełniona przez kobietę (lub namawiającej do jej popełnienia mężczyznę) w celu osiągnięcia własnych ambicji – tym bardziej. W XVI wieku najsłynniejszy brytyjski dramaturg William Szekspir stworzył opowieść o kobiecie, władzy i właśnie zbrodni. Motyw pani zemsty, powielany przez tak wielu twórców, znalazł też swoje miejsce na wielkim ekranie. Tym razem trafił do rąk cenionego reżysera teatralnego Williama Oldroyda, który stworzył swój pierwszy obraz filmowy. Mowa o filmie Lady M., który zagościł w polskich kinach w czerwcu tego roku. 
kadr z filmu „Lady M. [Lady Macbeth]”, reż. William Oldroyd
Film jest adaptacją XIX-wiecznego rosyjskiego opowiadania autorstwa Mikołaja Leskowa. Fabuła została przeniesiona do wyludnionej, północno-wschodniej Anglii czasów rewolucji przemysłowej. Młodziutka Katherine poślubia dużo starszego od siebie dziedzica fortuny, Alexandra. Dziewczyna właściwie zostaje sprzedana wraz z ziemią, a od początku jest traktowana przez męża i jego okrutnego ojca jak inkubator na nasienie, posłuszna lalka oraz piękna ozdoba w domu podczas zakrapianych imprez małżonka. Alexander i Boris wymagają od niej ślepego posłuszeństwa, a za wszelkie objawy niesubordynacji bezlitośnie karzą. Sytuacji nastolatki nie poprawia postępująca impotencja sfrustrowanego i wyprutego z emocji męża. Niedługo po ślubie Alexander wraz z ojcem wyjeżdżają i zostawiają Katherine samą. Nastoletnia lady zaczyna korzystać z chwil wolności. Wdaje się w otwarty romans ze swoim stajennym Sebastianem, równie niepokornym jak ona. Z czasem okazuje się, że okrutny świat sztywnych konwenansów zmienił dziewczynę bezpowrotnie – poniżana i samotna Katherine doprowadzona do ostateczności dla zachowania pozornej wolności nie cofnie się przed niczym. Chłodno i skrupulatnie zaczyna eliminować tych, którzy stają jej na drodze.