Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 stycznia 2019

Beatrix Gurian „Stigmata. Prawda wyjdzie na jaw” – recenzja



Śmierć ukochanej osoby zawsze jest tragicznym momentem w życiu. Co jednak, jeśli to odejście wywraca cały świat do góry nogami, ujawniając mroczne sekrety z przeszłości, a wszystko, w co wierzyłeś, jest wpajanym od lat kłamstwem? Mniej więcej o tym jest Stigmata. Prawda wyjdzie na jaw autorstwa niemieckiej pisarki Beatrix Gurian. 
Beatrix Gurian Stigmata. Prawda
wyjdzie na jaw, tytuł oryginalny:
Stigmata. Nichts bleibt verbogen,
tłumaczenie: Ewa Spirydowicz,
stron 384, Warszawskie Wydawnictwo
 Literackie MUZA SA, 2015
Siedemnastoletnia Emma bardzo przeżywa nagłą śmierć matki, która ginie w tajemniczym wypadku samochodowym. Pogrążona w rozpaczy dziewczyna otrzymuje niespodziewaną przesyłkę od anonimowego nadawcy. W paczce znajduje album zawierający czarno-białe zdjęcie dziecka z poleceniem, żeby zaczęła poszukiwania morderców swojej mamy. Zgodnie ze wskazówkami Emma stara się o miejsce w elitarnym obozie dla młodzieży, który odbywa się w starym, myśliwskim zamku położonym w górach – wychodzi na to, że tylko tam pozna prawdę. Na obozie dochodzi do przerażających zdarzeń, w których biorą udział wszyscy uczestnicy, zaś Emmie wpadają w ręce kolejne fotografie z przeszłości. Ktoś wciąga dziewczynę w dziwną, psychologiczną grę, a z czasem obóz zmienia się w prawdziwy koszmar. 

środa, 16 stycznia 2019

Dan Wells „Nie jestem seryjnym mordercą” – recenzja



Jak działa umysł socjopaty? Jak postrzega on świat? Dlaczego fascynują nas zdegenerowane umysły? Co takiego jest w psychopatach, że dla niektórych są pociągający i ciekawi? Co motywuje seryjnych morderców, aby popełniali kolejne, makabryczne zbrodnie? Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad odpowiedziami na te pytania, Dan Wells i jego debiutancka powieść Nie jestem seryjnym mordercą spieszy z pomocą.
Dan Wells Nie jestem seryjnym
 mordercą, tytuł oryginalny:
I Am Not a Serial Killer,
tłumaczenie: Maria Makuch,
stron 256, Wydawnictwo
Znak Emotikon, 2012
John Cleaver ma piętnaście lat i nie jest zwyczajnym nastolatkiem. Mieszka nad domem pogrzebowym na obrzeżach miasta, fascynuje się martwymi ciałami i seryjnymi mordercami, cierpi na zaburzenia psychiczne, jest odludkiem. W dzieciństwie lubił znęcać się nad zwierzętami, uwielbia widok płonącego ognia i często wyobraża sobie morderstwa, które… mógłby popełnić. Bo w zasadzie mógłby być mordercą. Stara się powstrzymywać swoje przerażające skłonności i stosować narzucone sobie zasady, aby przynajmniej próbować żyć normalnie i nie wypuszczać na wolność drzemiącego w nim „Pana Potwora”. Tymczasem miasteczkiem Clayton wstrząsa fala makabrycznych zbrodni. Młody socjopata wpada w zachwyt i obsesję – postanawia wytropić seryjnego mordercę i zrozumieć, dlaczego zabija w taki właśnie sposób.

sobota, 15 września 2018

Veit Etzold „Cięcie” – recenzja



Nie da się ukryć, że żyjemy w dobie internetu. Relacjonujemy swoje życie w social mediach, piszemy o najdrobniejszych szczegółach, korespondujemy z nieznajomymi. A co, jeśli umrzesz, a żaden z Twoich znajomych na fejsie nie zorientuje się, że nie żyjesz? 
Veit Etzold Cięcie, tłumaczenie: Miłosz
 Urban, tytuł oryginalny: Final Cut,
stron 544, Wydawnictwo Akurat, 2014
Nadkomisarz Clara Viladis pracuje w berlińskim wydziale psychopatologii. Tę pracę wybrała z osobistych przyczyn – wiele lat temu jej młodsza siostrzyczka została uprowadzona i zamordowana. Po tym zdarzeniu Clara obiecała sobie ścigać i zabijać największych zbrodniarzy. Teraz, po zakończeniu kolejnej sprawy, szykuje się na zasłużony urlop. Tymczasem los krzyżuje jej plany. Policjantka otrzymuje tajemniczą kopertę z płytą CD. Jest na niej przerażające nagranie, na którym zamaskowany facet zabija młodą dziewczynę. Po wstrząsającym materiale policji udaje się dotrzeć do mieszkania ofiary, jednak wówczas okazuje się, że morderstwa dokonano… pół roku wcześniej, a rodzina i bliscy dziewczyny nic nie podejrzewali. Zabójca nazywający siebie Bezimiennym wciąga cały wydział i Clarę w swoją psychopatyczną grę. W międzyczasie w internecie rozpoczyna się emisja kontrowersyjnego reality show w stylu Top Model, przyciągający nieciekawych widzów – jeden z nich będzie mógł spędzić noc ze zwyciężczynią.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Anna Lange „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” – recenzja



Czasy wiktoriańskiej Anglii i w ogóle XIX wiek są wdzięcznym tematem dla twórców fantasy. Do epoki wynalazków, pary i postępu można wpleść dosłownie wszystko. Najatrakcyjniej wyglądają tutaj wątki steampunkowe i magiczne. Te drugie motywy można odnaleźć w debiucie powieściowym Anny Lange, czyli książce Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu.
Anna Lange Clovis LaFay. Magiczne akta
Scotland Yardu, stron 448, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2016
Londyn, 1873 rok. W mieście panują eleganccy dżentelmeni i damy w gorsetach, ale pojawiają się też mniej oczekiwane stwory – ghule, duchy i opętani. Z tego powodu powstaje specjalny Podwydział Londyńskiej Policji Metropolitarnej, zajmujący się nadnaturalnymi zjawiskami. Kieruje nim nadinspektor John Dobson, młody eksporucznik i utalentowany mag. Dobson niestety ma problemy na gruncie prywatnym – nie dość, że w Londynie brak wykwalifikowanych egzorcystów, którzy mogliby się przydać w jego jednostce, to ciągle brakuje mu pieniędzy, a w dodatku wprowadza się do niego młodsza siostra. Alicja Dobson uczęszcza na zajęcia z pielęgniarstwa i magii leczenia, ale nie ukrywa rozczarowania nimi. Wkrótce na drodze rodzeństwa staje dawny przyjaciel Johna, pochodzący z arystokratycznej rodziny Clovis LaFay. Cała trójka rozpoczyna przygodę pełną niebezpieczeństw, mrocznych sekretów rodzinnych i czarów.

sobota, 11 sierpnia 2018

Stephen King „Czarna bezgwiezdna noc” – recenzja



Co tu dużo mówić – Stephen King jest uznawany za mistrza powieści grozy i jednego z najpopularniejszych pisarzy na świecie. Jego książki świetnie się sprzedają, mają rzesze wielbicieli i są licznie ekranizowane. Czy najnowszy zbiór opowiadań jego autorstwa trzyma poziom, czy wręcz przeciwnie? Jak to jest z Czarną bezgwiezdną nocą? Zobaczmy. 
Stephen King Czarna bezgwiezdna noc, tłumaczenie:
Krzysztof Obłucki, Krzysztof Sokołowski,
tytuł oryginalny: Full dark, no stars, stron 512,
Wydawnictwo Albatros, 2016
W niniejszej propozycji Stephen King przedstawia czytelnikowi kilka historii. Ich bohaterami są ludzie, którzy dopuścili się okrutnej rzeczy – popełnili morderstwo. Jest tu farmer, pisarka, facet chorujący na raka oraz gospodyni domowa. Każde z nich miało swoje powody, żeby zabić. Raz to będzie zemsta na oprawcy, raz przypadek, a raz chęć zysku. Tragedia prowadzi do koszmaru, straszne tajemnice wychodzą na jaw, w ofierze budzi się żądza odwetu, a zazdrość prowadzi do nienawiści. Farmer zabija dla pieniędzy, pisarka szuka zemsty na gwałcicielu, zdesperowany mężczyzna zawiera pakt z diabłem, żona odkrywa mroczny sekret męża. Jest też dodatkowe opowiadanie, w którym pisarz przewrotnie odwraca sytuację. Kilka mikropowieści dotyka jednej kwestii – w każdym człowieku, nawet najbardziej niepozornym, tkwi ktoś obcy. Ten ktoś budzi się w ekstremalnych sytuacjach, trudnych do przewidzenia, wyłania się z zakamarków umysłu i mroku duszy. 

poniedziałek, 23 lipca 2018

Remigiusz Mróz „Wotum nieufności” – recenzja



O Remigiuszu Mrozie słyszał już każdy. Autor cenionych kryminałów, postać kontrowersyjna, popularna i znana. Jego książki stają się bestsellerami na długo przed premierą. Albo się go kocha, albo nienawidzi. Po której stronie jestem ja? Jeszcze nie wiem. Póki co mam za sobą pierwsze spotkanie z jego twórczością, czyli lekturę Wotum nieufności – powieści political fiction otwierającej serię W kręgach władzy
Remigiusz Mróz Wotum nieufności,
stron 624, Wydawnictwo Filia, 2017
Marszałek sejmu Daria Seyda budzi się w motelu. Ma dziurę w pamięci – nie potrafi sobie przypomnieć, co robiła przez ostatnie dziesięć godzin ani jak się tu znalazła. Wie jednak, że to oznacza kłopoty, gdyż ta niewygodna sytuacja wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Kiedy dowiaduje się o ustępowaniu obecnego prezydenta ze stanowiska, nie może oprzeć się wrażeniu, iż została w to wszystko wmanipulowana. Tymczasem Patryk Hauer, młody prawicowy poseł i wschodząca gwiazda polskiej sceny politycznej, uwielbiający obecność w mediach społecznościowych i sejmie, w trakcie pracy komisji śledczej odkrywa spisek sięgający najważniejszych osób w kraju. Nieoczekiwanie jego sojuszniczką staje się właśnie Seyda, najważniejsza rywalka w potyczce o prezydencki fotel. Tymczasem wybory prezydenckie coraz bliżej. 

poniedziałek, 6 listopada 2017

„Twój Vincent” reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman – recenzja


Mało kiedy udaje się stworzyć film, który w pełni zasługuje na miano obrazu. Polsko-brytyjskiemu duetowi reżyserskiemu ta sztuka udała się wyśmienicie. Ich wspólne dzieło Twój Vincent to spełnienie marzeń wielbicieli i twórców animacji oraz jedna z najbardziej wyjątkowych produkcji ostatnich lat.
kadr z filmu „Twój Vincent [Loving Vincent]”, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman
Oś fabularną filmu stanowi biografia malarza Vincenta van Gogha. Akcja dzieje się rok po zagadkowej śmierci artysty, wokół której wybuchł skandal. Ponoć Vincent postrzelił się podczas malowania w plenerze, a w małym miasteczku uznano go za wariata. Armand Roulin, syn jego bliskiego przyjaciela, wyrusza w podróż, aby dostarczyć rodzinie zmarłego jego ostatni list. W trakcie wyprawy poznaje ludzi, którzy towarzyszyli malarzowi podczas pobytu w Auvers. Z początku sceptycznie nastawiony do samego Vincenta oraz perspektywy przekazania listu, z czasem Armand postanawia dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o jego śmierci, jak i nim samym. Rozpytując miejscowych, przeprowadza prywatne śledztwo na temat feralnego dnia oraz próbuje odtworzyć ostatnie tygodnie życia Vincenta. Z jego poszukiwań wyłania się obraz człowieka, który nie jest wariatem, lecz osobą nieszczęśliwą i smutną.

wtorek, 25 lipca 2017

„Baby Driver” reż. Edgar Wright – recenzja



Schematy i stereotypy w kinie gatunków to temat tak znany, że oglądając komedię romantyczną czy kryminał widz doskonale wie, jak ta historia się zakończy. Są jednak reżyserzy, którzy czerpiąc z wielu konwencji wywracają je na drugą stronę i tworzą zupełnie nowy i świeży film. Tak właśnie jest w przypadku Baby Driver w reżyserii Edgara Wrighta – Pulp Fiction, Szybcy i wściekli oraz… La La Land to jedne z wielu tytułów, które można odnaleźć w tej produkcji.

kadr z filmu „Baby Driver”, reż. Edgar White
Główny bohater jest młodym, małomównym chłopakiem. Baby w dzieciństwie przeżył wypadek, w wyniku którego cały czas słyszy szum w uszach. Pomaga sobie, słuchając non stop muzyki. Właściwie muzyka napędza jego całe życie, począwszy od jazdy samochodem poprzez kontakty z ludźmi i światem, a także pełni rolę swoistej bariery przed bolesnymi wspomnieniami z przeszłości. Brak gadatliwości chłopak rekompensuje sobie wspomnianą jazdą za kierownicą – jest w tym tak dobry, że z jego usług korzystają przestępcy chcący szybko uciec przed policją. Baby pracuje dla bossa mafii, któremu jest winien sporą sumę pieniędzy. Gdy poznaje dziewczynę swoich marzeń, postanawia jak najszybciej zakończyć życie na dwa fronty. Tymczasem dawni kumple nie dają o sobie zapomnieć, a Baby, zmuszony do udziału w napadzie z góry skazanym na niepowodzenie, będzie musiał zaryzykować utratę wolności, miłości i muzyki.

środa, 19 lipca 2017

Jakub Ćwiek „Grimm City. Bestie” – recenzja



W pierwszym tomie cyklu Grimm City, który miał swoją premierę w zeszłym roku, Jakub Ćwiek zaserwował czytelnikom wycieczkę do niezwykłego miasta. Wyrosłego na truchle olbrzyma, z bogatym światkiem przestępczym, stylizowanym na czasy prohibicji, zanurzonego w pyle i smole, owianego złą sławą, brudnego i nieprzyjaznego. Miasta stanowiącego część niezwykłego świata, w którym wierzy się w baśń, opowieść, bajkę i Bajarza – boskiego stwórcę. W maju tego roku ukazała się druga z planowanych pięciu części serii.

Jakub Ćwiek Grimm City. Bestie, stron 361,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2017
Ćwiek ponownie zabiera czytelnika do ponurego miasta Grimm. Spowitego tłustą czernią, zbudowanego na ciele olbrzyma, który runął z nieba, i napędzanego jego smolistą krwią, stanowiącą podstawę przemysłu. Znów trafiamy do metropolii owiana złą sławą, gdzie toczą się wojny mafijne, a o sprawiedliwości i uczciwości nie słyszano dawno, podobnie jak o promieniach słońca. Tym razem Grimm City grozi totalna wojna – ginie głowa jednej z mafijnych rodzin. Oznacza to zerwanie paktu, zwłaszcza iż o popełnienie zbrodni zostaje oskarżony jeden z poruczników konkurencji. Wszyscy szykują się do najważniejszego procesu sądowego w historii miasta, jednak nikt nie może być pewien, że każdy będzie grał uczciwie. W obliczu tych wydarzeń sprawą drugorzędną wydaje się pojmanie Drwala, szaleńca brutalnie mordującego kobiety i rąbiącego ich ciała siekierą. Śledztwo prowadzi Evans, co dla niego jest karą za podpadnięcie przełożonym. Mordercy szuka także Emeth Braddock zwany Bestią, samozwańczy stróż prawa i opiekun ubogiej dzielnicy Grimm City.

środa, 31 maja 2017

Marek Bukowski, Maciej Dancewicz „Najdłuższa noc” – recenzja



Mocno promowany serial produkcji TVN Belle Epoque odbił się telewizyjnej stacji czkawką już w dniu premiery. Zbierał cięgi za montaż, grę aktorską, kicz, scenografię i kostiumy, porównywano go do innych i lepszych seriali (zresztą sami twórcy nie ukrywali, jakimi produkcjami się inspirowali), jak również określano jako „teatr telewizji z elementami akcji”. Przed krytyką nie ustrzegła się również schematyczna fabuła i brak klimatu pięknej epoki. Równo z serialem – siłą marketingu – ukazała się również książka inspirowana scenariuszem, a autorami obydwu wersji są aktor Marek Bukowski oraz scenarzysta Maciej Dancewicz. Jak Belle Epoque prezentuje się na papierze?

Marek Bukowski, Maciej Dancewicz Najdłuższa noc
stron 384, Warszawskie Wydawnictwo Literackie
 MUZA SA, 2017
Podobnie jak w serialu, tak i w książce przenosimy się do Krakowa z początków XX stulecia. Miastem wstrząsa seria brutalnych morderstw kobiet – znajduje się odcięte głowy, zwęglone ciała, zwłoki z wyłupionymi oczami. Zszokowana policja drepcze w miejscu, a pocieszny, choć nie grzeszący rozumem austriacki komisarz Jelinek wyśmiewa metody działania pierwszego krakowskiego laboratorium kryminalistycznego, które podejmuje się badania sprawy. Pracujący w nim Henryk Skarżyński oraz jego siostra Weronika (urocza i bystra sufrażystka wykształcona przez samą madame Skłodowską-Curie) mają otwarte umysły oraz zdają się na nowoczesne i naukowe techniki, aby dopaść szaleńca. Wiele zmienia też pojawienie się ich dawnego przyjaciela, Jana Edigey'a-Koryckiego, który kilka lat temu wyjechał z Krakowa w atmosferze skandalu obyczajowego i wybrał życie na morzu. Podczas pobytu na Madagaskarze otrzymuje wiadomość o śmierci matki i postanawia wrócić do domu. Wkrótce wciąga się w rozwiązanie zagadki tajemniczego zbrodniarza, zgłębiając świat religijnej symboliki i krakowskiego półświatka.

środa, 24 maja 2017

Bartłomiej Basiura „Reset” – recenzja



Dobrze rozpoczęte serie książkowe mają to siebie, iż ich kontynuacje mogą okazać się albo tragicznie złe, albo jedynie zadowalające, albo wyśmienicie dobre. Sięgając po Reset będący drugą częścią Wagi, świetnie zapowiadającej serię kryminalną autorstwa Bartka Basiury, co prawda miałam delikatne obawy, jak pisarz poradzi sobie z drugim tomem, ale – na szczęście – wszystkie wątpliwości odeszły szybko w niepamięć.

Bartłomiej Basiura Reset, stron 400,
Wydawnictwo Videograf, 2017
W Resecie wracamy do mrocznego i brutalnego Krakowa, gdzie w areszcie na Montelupich osadzono Tomasza Ryglewicza – psychopatycznego zbrodniarza podejrzewanego o dokonanie morderstw. Jest to część planu wspólnie uknutego z Antonem Danielewiczem, który nawet zza krat pociąga za odpowiednie sznurki. Tymczasem do gry wkracza również polityka w osobie doradcy premiera, Tadeusza Markiewicza. Zaczyna mieszać się w sprawy Insight, tajnej firmy zarządzającej miejskim monitoringiem i posiadającej ogromne ilości informacji o obywatelach. Chce dokonać resetu systemu, by zaprowadzić porządek, m.in. powierzając stanowisko szefa organizacji byłemu jej pracownikowi, Maksowi Samsonowi, jednak demoniczny Jansen nie ustąpi łatwo i ma niejednego asa w rękawie. Technik kryminalistyki Miłosz Goczałka, próbujący odnaleźć się w tej rozgrywce, wraca do łask na komendzie i wpada w obsesję rozwiązania prowadzonego śledztwa.

sobota, 26 listopada 2016

Peter Stjernström „Chłopiec motyl” – recenzja




Od jakiegoś czasu skandynawskie kryminały i thrillery są coraz bardziej popularne w naszym kraju. Wystarczy wspomnieć kilka nazwisk – Larsson, Läckberg, Nesbø czy Mankell podbijają serca polskich czytelników. Czy Peter Stjernström ma szansę dołączyć do tego grona? Po lekturze Chłopca motyla sądzę, że jak najbardziej jest to możliwe.


Peter Stjernström Chłopiec motyl, tłumaczenie: Inga 
Sawicka, tytuł oryginalny: Fjärilspojken
stron 352, Wydawnictwo Poradnia K, 2015
Jonas od dzieciństwa był naznaczony przez los. Jako niemowlę, nagi i z krwawiącym tatuażem, został znaleziony w siedlisku motylich larw. Przeżył. Już w wieku nastoletnim odkrył, że posiada niezwykłą intuicję. Ponieważ nie zawsze umiał ją dobrze wykorzystać i sprawiała mu sporo kłopotów, nauczył się ukrywać swój nietypowy dar. Po wielu latach w jego życie ponownie wkracza przeszłość – otrzymuje nagle spadek po biologicznych rodzicach. Nie mając wyboru, musi odkryć, kim byli i dlaczego go porzucili. Poznaje również piękną i intrygującą Nelly, posiadającą podobny motyli tatuaż oraz obdarzoną podobnym darem przewidywania przyszłości. Wraz z nią oraz swoim przyjacielem Björnem wszczynają śledztwo, które doprowadzi ich do mrocznych i przerażających odkryć.

sobota, 5 listopada 2016

Maria Ernestam „Córki marionetek” – recenzja




Nigdy nie interesowałam się teatrem lalek. Choć w dzieciństwie zdarzyło mi się obejrzeć kilka przedstawień marionetkowych, to jednak te lalki budziły we mnie niezbyt przyjemne wrażenie – drewniane kukiełki na sznurkach, bezwolne i puste, sterowane przez człowieka. Zawsze wydawały mi się też nieco upiorne i mało przyjazne. Na okładce Córek marionetek autorstwa popularnej szwedzkiej pisarki Marii Ernestam widnieje właśnie taka laleczka, łypiąca jednym okiem na czytelnika. Brr.

Maria Ernestam Córki marionetek, tłumaczenie: Magdalena
Anna Kostrzewa, tytuł oryginalny: Marionetternas
döttrar, stron 432, Wydawnictwo Czwarta Strona, 2015
Lato w małym szwedzkim miasteczku, początek lat 80. Jedenastoletnia Mariana dokonuje przerażającego odkrycia – do jednego z drewnianych koni na karuzeli przywiązano jej ojca, którego śmiertelnie postrzelono. Policja nie może (lub nie chce) znaleźć winnego okrutnego morderstwa, a sprawa zostaje nierozwiązana. Trzydzieści lat później Mariana wraz siostrami nadal mieszka w tym samym miejscu. Jako córki wędrownych artystów każda z nich wybrała podobną, artystyczną drogę – Mariana zajmuje się rodzinnym sklepem z zabytkowymi lalkami, Elena tworzy ciasta i torty o ekscentrycznym wyglądzie, zaś Karolina utrzymuje się ze sprzedaży obrazów i dekorowania trumien. Spokojne i przewidywalne życie sióstr oraz reszty mieszkańców malowniczej okolicy przerywa przybycie Amerykanina Amnona Goldsteina, który zamierza odnowić starą piekarnię i wyjaśnić pewną sprawę z przeszłości. Przybysz szybko zdobywa zaufanie małej społeczności, a wraz z jego przyjazdem w miasteczku zaczynają dziać się niepokojące rzeczy.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Monika Siuda „Uprowadzone” – recenzja

       
Monika Siuda Uprowadzone, stron 408,
Wydawnictwo Poligraf, 2016
       Wydaje się, że pisanie książek nie jest niczym trudnym. Ot, wystarczy tylko mieć pomysł na fabułę, a potem wystarczy usiąść, napisać i wydać. Trzeba jednak czegoś więcej, żeby książka okazała się dobra, stanowiła zgrabnie poskładaną całość i została dobrze przyjęta przez czytelników.
Fabuła Uprowadzonych przestawia się następująco: zostaje porwana młoda kobieta, córka wpływowego biznesmena. Policja stoi w miejscu, próbując rozwiązać sprawę, w której brak punktów zaczepienia. Pół roku później Tomasz, prywatny detektyw, otrzymuje podobne zlecenie. Zbieg okoliczności sprawia, że sprawę zaginięcia córki bogacza prowadzi jego dawny znajomy. Wkrótce okazuje się również, że te dwa zlecenia łączą się ze sobą. Porywacz bawi się z bezradną policją, podsyłając im wyprowadzające ich w pole ślady. Tymczasem partner znajomego Tomasza zdaje się coś ukrywać, trup ściele się gęsto, a ojciec jednej z porwanych postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Jakub Ćwiek „Grimm City. Wilk!” – recenzja

Jakub Ćwiek Grimm City. Wilk!, stron 394,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016
Twórczość Jakuba Ćwieka odkryłam przypadkiem. Ten przypadek zaowocował potem napisaniem pracy licencjackiej o serii Chłopcy (jej bohaterowie to Zagubieni Chłopcy z Piotrusia Pana i Wendy, którzy wyrośli na bandę motocyklistów). Gdy ukazała się nowa powieść tego pisarza, jedyną moją reakcją było: bjere, bo wiem, że będzie dobre. No i nie zawiodłam się.
Ponure Grimm City to spowita tłustą czernią metropolia, zbudowana na ciele olbrzyma i napędzana jego smolistą krwią oraz odłamkami węglowego serca, stanowiącego główne źródło miejskiego przemysłu. Tutaj rządzi mrok, strach, korupcja, zorganizowana przestępczość i… opowieść. Do tego miejsca, które trudno nazwać przyjaznym, nie docierają ani promienie słońca, ani sprawiedliwość. Przestępczy świat trwa w dawno ustalonym porządku – do teraz. Na gangsterską scenę wkracza Nowy Gracz, odpowiedzialny za brutalne morderstwa taksówkarzy. Policja niezbyt radzi sobie ze znalezieniem sprawcy, wykazując niewielkie zainteresowanie śledztwem. Sytuacja zmienia się, gdy ginie oficer policji, niejaki Wolf. W sprawę kolejnego morderstwa zupełnie przypadkiem zostaje uwikłany pewien muzyk, a także dziewczyna do złudzenia przypominająca Czerwonego Kapturka. Śledztwo, prowadzone przez inspektora Evansa oraz agenta McShane’a, przedstawiciela Służb Królewskich, nie będzie jednak łatwe, mając na uwadze powiązania rodzin mafijnych oraz możliwe podłoże religijne.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Bartłomiej Basiura „Waga” – recenzja

Bartłomiej Basiura Waga, stron 432,
Wydawnictwo Videograf SA, 2016
Lubię kryminały, nie ukrywam – zwłaszcza trzymające w napięciu i o skomplikowanej fabule. Ostatnimi czasy ten gatunek ma się dobrze w polskiej literaturze: wystarczy wspomnieć choćby o bestsellerach Katarzyny Bondy, Krajewskiego czy ekranizowanych powieściach Miłoszewskiego. I chociaż raczej nie czytam rodzimych kryminałów, to wiedziona ciekawością i zachęcona pozytywnymi opiniami sięgnęłam po najnowszą powieść młodego pisarza ze Śląska – Wagę Bartłomieja Basiury.
Zaczyna się z pozoru zwyczajnie: w jednym z krakowskich mieszkań zostają znalezione ciała trzech mężczyzn. Wszystko wskazuje na porachunki miejscowych pseudokibiców. Tymczasem policja odnajduje w lecie ciała, na których dokonano sekcji zwłok, pozbawiając je kilku organów. Jedyną osobą widzącą powiązania między tymi wydarzeniami jest technik kryminalistyki Miłosz Goczałka. Wkrótce zostaje jednak odsunięty od śledztwa, więc postanawia znaleźć sprawcę na własną rękę. Poszlaki wiodą do aresztu śledczego na Montelupich oraz do tajemniczej firmy „Insight” zajmującej się oficjalnie nadzorowaniem miejskiego monitoringu – w miejscach zbrodni wyłączono kamery. Powiązanie ze sprawą ma również stary, zdziwaczały lekarz, który wciąga Bogu ducha winnego młodego chłopaka w dziwną grę.

czwartek, 12 listopada 2015

Stephen King „Podpalaczka” – recenzja



Stephen King Podpalaczka, tłumaczenie:
Krzysztof Sokołowski, tytuł oryginału: Firestarter,
stron 512, Wydawnictwo Albatros, 2015
Ogień to intrygujący żywioł. Ciekawi, a jednocześnie przeraża. Daje ciepło, lecz czasem to ciepło przybiera rozmiary ogromnego gorąca. Niszczy wszystko, co stanie mu na drodze, zostawiając popiół i zgliszcza. Może zmienić człowieka w chodzącą pochodnię. Od jednej iskry powstanie wielki pożar. To niebezpieczna siła, którą nie zawsze da się kontrolować – o ile w ogóle. A co się stanie, jeśli małe dziecko posiądzie moc rozniecania ognia na odległość? Armagedon. Albo i gorzej.
Andy McGee i jego żona Vicky, jako młodzi studenci skuszeni chęcią szybkiego zarobku wzięli udział w tajemniczym eksperymencie sponsorowanym przez tajną amerykańską agencję rządową działającą przy CIA, zwaną Sklepikiem. Pozwolili sobie wstrzyknąć Próbę Sześć – nieszkodliwą, jak twierdzono, substancję halucynogenną, która okazała się być niebezpiecznym środkiem chemicznym powodującym stałe zmiany w ich organizmach. Oboje zyskali niezwykłe talenty posługiwania się telekinezą, hipnozą i telepatią. Również ich córka Charlene „Charlie” przychodzi na świat z darem pirokinezy – zdolności rozniecania ognia siłą woli. Obdarzona nietypowymi zdolnościami rodzina staje się obiektem obserwacji agencji, co zamienia ich życie w koszmar. Gdy Vicky zostaje brutalnie zamordowana przez pracowników Sklepiku, Andy wraz z córką decyduje się na ucieczkę. W pogoń za zbiegami rusza John Rainbird, zabójca na usługach Sklepiku, dla którego zabicie Charlie staje się obsesją. Andy musi więc chronić dziewczynkę za wszelką cenę, ponieważ rządowi naukowcy uważają ją idealny obiekt do testów – uważają, że swoją mocą Charlie jest zdolna doprowadzić to eksplozji atomowej…

piątek, 9 października 2015

„Iluzja” reż. Louis Leterrier – recenzja


Karciane sztuczki, znikające przedmioty, biały królik wyłaniający się z kapelusza, lewitujące stoliki – kto z nas nie pamięta pokazów iluzjonistów i magików, którymi raczono nas w dzieciństwie. Jako dzieci wierzyliśmy, że ta magia istnieje; jako dorośli czasami chcemy, żeby istniała. Bo chociaż wiemy, że to tylko iluzja, to i tak pozwalamy się wciągnąć w niezwykły świat i dajemy się temu zaczarować.
kadr z filmu „Iluzja [Now You See Me]”, reż. Louis Leterrier

     Głównymi bohaterami filmu są czterej młodzi iluzjoniści obdarzeni nieprzeciętnymi zdolnościami: wygadany mentalista Merrit McKinney, flirciarz i mistrz sztuczek karciany Daniel Atlas, cwany złodziejaszek Jack Wilder oraz urocza i seksowna kobieta-magik Henley Reeves. Wszyscy zostali zwerbowani przez tajne stowarzyszenie o nazwie „OKO” i tworzą grupę Czterech Jeźdźców, bijącą rekordy popularności na świecie. Podczas jednego z występów zwracają na siebie uwagę FBI i Interpolu – przy pomocy rzekomo teleportowanego człowieka z widowni okradają bank w Paryżu i rozdają pieniądze widzom. Dodatkowo ich tropem rusza były magik, demaskujący swoich dawnych kolegów po fachu. Tak zatem zaczyna się zabawa w kotka i myszkę, pełna magicznych sztuczek, szybkiego tempa, humoru i w której nic nie jest takie, jakim się wydaje.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Natsuo Kirino „Groteska” – recenzja



Natsuo Kirino Groteska, tłumaczenie: Witold
Kurylak, tytuł oryginału: Gurotesuku, stron 632,
Wydawnictwo Sonia Draga, 2008
źródło zdjęcia: <klik>


        Życie społeczne sprowadza się m.in. do zyskania akceptacji i aprobaty naszej rodziny, kolegów i koleżanek ze szkoły oraz współpracowników. Bywa jednak tak, że nawet starając się ze wszystkich sił nie udaje nam się dopasować do społeczeństwa, co budzi w nas frustrację i zwątpienie we własne możliwości oraz wartość. Właśnie o tym – choć nie tylko – jest powieść kryminalna Natsuo Kirino pt. „Groteska”.
Akcja powieści toczy się w latach 90. w Tokio. W niedługim odstępie czasu zostają zamordowane dwie prostytutki, Yuriko i Kazue. W młodości chodziły do jednej szkoły, potem ich życie potoczyło się zupełnie różnie. Yuriko, która od czasów szkolnych mogła nieziemską urodą przyćmić braki w edukacji, już w szkole zaczęła pracować jako prostytutka i była nią przez całe życie. Kazue, wzorowa i ciężko pracująca uczennica, została pracownicą czołowej japońskiej firmy, jednak nigdy nie udało jej się zyskać sympatii współpracowników. Wyszła więc na ulicę, by zostać zauważoną. Śledząc losy tych dwóch kobiet wspólnie z siostrą Yuriko oraz oskarżonym o ich zamordowanie Chińczykiem, poznajemy ich drogę od zepsucia i demoralizacji aż do tragedii, jaka je spotkała.

niedziela, 14 września 2014

Stieg Larsson „Zamek z piasku, który runął” – recenzja




Stieg Larsson Zamek z piasku, który runął, tłumaczenie: 
Alicja Rosenau, tytuł oryginału: Luftslottet som 
sprängdes, stron 784, Wydawnictwo Czarna Owca, 2009
Dziś recenzja ostatniej już części trylogii kryminalnej Larssona – serii, którą ubóstwiam, kocham i do której zawsze będę wracać. Wielka szkoda, że szwedzki dziennikarz nic więcej nie stworzy, naprawdę. Literatura cierpi na brak twórców takich jak on.
Akcja fabuły „Zamku z piasku, który runął” rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym urywa się drugi tom, czyli „Dziewczyna, która igrała z ogniem”. Po krwawej konfrontacji z ojcem Lisbeth w bardzo ciężkim stanie trafia do szpitala. Tylko dzięki szybkiej interwencji Mikaela, który w ostatniej chwili dotarł na miejsce pobytu Zali, udaje jej się przeżyć. Media i policja szykują się do procesu sławnej psychopatycznej morderczyni. Tymczasem Mikael, pewien niewinności swojej przyjaciółki, postanawia wykorzystać zdobyte informacje i tym samym ujawnić państwowy spisek dotyczący Lisbeth i Zali. Zdaje sobie sprawę, że wstrząśnie tym całym krajem, jednak nie cofnie się przed niczym. Tymczasem służby specjalne chroniące Zalachenkę starają się przeszkodzić Mikaelowi oraz redakcji „Millennium” i nie wahają się użyć ku temu wszelkich dostępnych im środków.