Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bartłomiej basiura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bartłomiej basiura. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 maja 2017

Bartłomiej Basiura „Reset” – recenzja



Dobrze rozpoczęte serie książkowe mają to siebie, iż ich kontynuacje mogą okazać się albo tragicznie złe, albo jedynie zadowalające, albo wyśmienicie dobre. Sięgając po Reset będący drugą częścią Wagi, świetnie zapowiadającej serię kryminalną autorstwa Bartka Basiury, co prawda miałam delikatne obawy, jak pisarz poradzi sobie z drugim tomem, ale – na szczęście – wszystkie wątpliwości odeszły szybko w niepamięć.

Bartłomiej Basiura Reset, stron 400,
Wydawnictwo Videograf, 2017
W Resecie wracamy do mrocznego i brutalnego Krakowa, gdzie w areszcie na Montelupich osadzono Tomasza Ryglewicza – psychopatycznego zbrodniarza podejrzewanego o dokonanie morderstw. Jest to część planu wspólnie uknutego z Antonem Danielewiczem, który nawet zza krat pociąga za odpowiednie sznurki. Tymczasem do gry wkracza również polityka w osobie doradcy premiera, Tadeusza Markiewicza. Zaczyna mieszać się w sprawy Insight, tajnej firmy zarządzającej miejskim monitoringiem i posiadającej ogromne ilości informacji o obywatelach. Chce dokonać resetu systemu, by zaprowadzić porządek, m.in. powierzając stanowisko szefa organizacji byłemu jej pracownikowi, Maksowi Samsonowi, jednak demoniczny Jansen nie ustąpi łatwo i ma niejednego asa w rękawie. Technik kryminalistyki Miłosz Goczałka, próbujący odnaleźć się w tej rozgrywce, wraca do łask na komendzie i wpada w obsesję rozwiązania prowadzonego śledztwa.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Bartłomiej Basiura „Waga” – recenzja

Bartłomiej Basiura Waga, stron 432,
Wydawnictwo Videograf SA, 2016
Lubię kryminały, nie ukrywam – zwłaszcza trzymające w napięciu i o skomplikowanej fabule. Ostatnimi czasy ten gatunek ma się dobrze w polskiej literaturze: wystarczy wspomnieć choćby o bestsellerach Katarzyny Bondy, Krajewskiego czy ekranizowanych powieściach Miłoszewskiego. I chociaż raczej nie czytam rodzimych kryminałów, to wiedziona ciekawością i zachęcona pozytywnymi opiniami sięgnęłam po najnowszą powieść młodego pisarza ze Śląska – Wagę Bartłomieja Basiury.
Zaczyna się z pozoru zwyczajnie: w jednym z krakowskich mieszkań zostają znalezione ciała trzech mężczyzn. Wszystko wskazuje na porachunki miejscowych pseudokibiców. Tymczasem policja odnajduje w lecie ciała, na których dokonano sekcji zwłok, pozbawiając je kilku organów. Jedyną osobą widzącą powiązania między tymi wydarzeniami jest technik kryminalistyki Miłosz Goczałka. Wkrótce zostaje jednak odsunięty od śledztwa, więc postanawia znaleźć sprawcę na własną rękę. Poszlaki wiodą do aresztu śledczego na Montelupich oraz do tajemniczej firmy „Insight” zajmującej się oficjalnie nadzorowaniem miejskiego monitoringu – w miejscach zbrodni wyłączono kamery. Powiązanie ze sprawą ma również stary, zdziwaczały lekarz, który wciąga Bogu ducha winnego młodego chłopaka w dziwną grę.