Czasy
wiktoriańskiej Anglii i w ogóle XIX wiek są wdzięcznym tematem dla twórców
fantasy. Do epoki wynalazków, pary i postępu można wpleść dosłownie wszystko. Najatrakcyjniej
wyglądają tutaj wątki steampunkowe i magiczne. Te drugie motywy można odnaleźć
w debiucie powieściowym Anny Lange, czyli książce Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu.
Londyn, 1873 rok. W
mieście panują eleganccy dżentelmeni i damy w gorsetach, ale pojawiają się też
mniej oczekiwane stwory – ghule, duchy i opętani. Z tego powodu powstaje
specjalny Podwydział Londyńskiej Policji Metropolitarnej, zajmujący się
nadnaturalnymi zjawiskami. Kieruje nim nadinspektor John Dobson, młody
eksporucznik i utalentowany mag. Dobson niestety ma problemy na gruncie
prywatnym – nie dość, że w Londynie brak wykwalifikowanych egzorcystów, którzy
mogliby się przydać w jego jednostce, to ciągle brakuje mu pieniędzy, a w
dodatku wprowadza się do niego młodsza siostra. Alicja Dobson uczęszcza na
zajęcia z pielęgniarstwa i magii leczenia, ale nie ukrywa rozczarowania nimi.
Wkrótce na drodze rodzeństwa staje dawny przyjaciel Johna, pochodzący z
arystokratycznej rodziny Clovis LaFay. Cała trójka rozpoczyna przygodę pełną
niebezpieczeństw, mrocznych sekretów rodzinnych i czarów.
