Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Susan Dennard „Prawdodziejka” – recenzja



Fantastyka to mój ulubiony gatunek literacki. Uwielbiam odkrywać nowe światy, przeżywać z bohaterami pełne magii przygody, wciągać się w epickie intrygi. Nic dziwnego, że od dłuższego czasu nie mogłam się doczekać lektury Prawdodziejki, pierwszej części cyklu Czaroziemie. Jak wyszło? 
Susan Dennard Prawdodziejka,
tytuł oryginalny: Truthwitch, tłumaczenie:
Regina Kołek/Maciej Pawlak,
 stron 400, Wydawnictwo Sine
Qua Non, 2016
Dwadzieścia lat temu Czaroziemiami wstrząsnęła wojna. Konflikt pomiędzy narodami doprowadził do zniszczenia, biedoty wśród ludzi i spustoszenia. Kiedy żadna ze stron nie zdobywała przewagi, władcy zdecydowali się zawrzeć rozejm na dwie dekady. Tymczasem w dziewiętnastym roku zawieszenia broni okazuje się, że część przywódców szykowała się do sabotażu. W środku tych wszystkich wydarzeń przypadkiem znajdują się nastoletnie czarownice, Safiya i Iseult, które non stop pakują się w tarapaty. Mimo dzielących ich różnic – zarówno w wyglądzie, pochodzeniu jak i magicznych umiejętnościach – są najlepszymi przyjaciółkami, więziosiostrami. Safi to jedyna w krainie prawdodziejka, potrafiąca odróżnić prawdę od kłamstwa, co czyni ją pożądanym łupem dla pogrążonych w konflikcie czaroziemskich władców. Tymczasem Iseult jest więziodziejką (umie zobaczyć więzi innych ludzi), choć jej prawdziwe moce są tajemnicą dla niej samej.

środa, 23 stycznia 2019

Beatrix Gurian „Stigmata. Prawda wyjdzie na jaw” – recenzja



Śmierć ukochanej osoby zawsze jest tragicznym momentem w życiu. Co jednak, jeśli to odejście wywraca cały świat do góry nogami, ujawniając mroczne sekrety z przeszłości, a wszystko, w co wierzyłeś, jest wpajanym od lat kłamstwem? Mniej więcej o tym jest Stigmata. Prawda wyjdzie na jaw autorstwa niemieckiej pisarki Beatrix Gurian. 
Beatrix Gurian Stigmata. Prawda
wyjdzie na jaw, tytuł oryginalny:
Stigmata. Nichts bleibt verbogen,
tłumaczenie: Ewa Spirydowicz,
stron 384, Warszawskie Wydawnictwo
 Literackie MUZA SA, 2015
Siedemnastoletnia Emma bardzo przeżywa nagłą śmierć matki, która ginie w tajemniczym wypadku samochodowym. Pogrążona w rozpaczy dziewczyna otrzymuje niespodziewaną przesyłkę od anonimowego nadawcy. W paczce znajduje album zawierający czarno-białe zdjęcie dziecka z poleceniem, żeby zaczęła poszukiwania morderców swojej mamy. Zgodnie ze wskazówkami Emma stara się o miejsce w elitarnym obozie dla młodzieży, który odbywa się w starym, myśliwskim zamku położonym w górach – wychodzi na to, że tylko tam pozna prawdę. Na obozie dochodzi do przerażających zdarzeń, w których biorą udział wszyscy uczestnicy, zaś Emmie wpadają w ręce kolejne fotografie z przeszłości. Ktoś wciąga dziewczynę w dziwną, psychologiczną grę, a z czasem obóz zmienia się w prawdziwy koszmar. 

środa, 16 stycznia 2019

Dan Wells „Nie jestem seryjnym mordercą” – recenzja



Jak działa umysł socjopaty? Jak postrzega on świat? Dlaczego fascynują nas zdegenerowane umysły? Co takiego jest w psychopatach, że dla niektórych są pociągający i ciekawi? Co motywuje seryjnych morderców, aby popełniali kolejne, makabryczne zbrodnie? Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad odpowiedziami na te pytania, Dan Wells i jego debiutancka powieść Nie jestem seryjnym mordercą spieszy z pomocą.
Dan Wells Nie jestem seryjnym
 mordercą, tytuł oryginalny:
I Am Not a Serial Killer,
tłumaczenie: Maria Makuch,
stron 256, Wydawnictwo
Znak Emotikon, 2012
John Cleaver ma piętnaście lat i nie jest zwyczajnym nastolatkiem. Mieszka nad domem pogrzebowym na obrzeżach miasta, fascynuje się martwymi ciałami i seryjnymi mordercami, cierpi na zaburzenia psychiczne, jest odludkiem. W dzieciństwie lubił znęcać się nad zwierzętami, uwielbia widok płonącego ognia i często wyobraża sobie morderstwa, które… mógłby popełnić. Bo w zasadzie mógłby być mordercą. Stara się powstrzymywać swoje przerażające skłonności i stosować narzucone sobie zasady, aby przynajmniej próbować żyć normalnie i nie wypuszczać na wolność drzemiącego w nim „Pana Potwora”. Tymczasem miasteczkiem Clayton wstrząsa fala makabrycznych zbrodni. Młody socjopata wpada w zachwyt i obsesję – postanawia wytropić seryjnego mordercę i zrozumieć, dlaczego zabija w taki właśnie sposób.

sobota, 5 stycznia 2019

Jakub Małecki „Nikt nie idzie” – recenzja


Ubiegłoroczna jesień upłynęła mi przy lekturze powieści Jakuba Małeckiego. Udało mi się wówczas nadrobić Odwrotniaka, Dygot oraz Ślady. Chciałam koniecznie zdążyć przed ukazaniem się najnowszej książki w dorobku autora, którą udało mi się skończyć jako pierwszą w nowym roku. Jak wyszło z Nikt nie idzie?
Jakub Małecki Nikt nie idzie,
stron 272, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2018
Głównymi bohaterami książki są Olga Lipska i Klemens Mazur. Ona, samotna i zagubiona, bez ustanku poszukująca swego miejsca na ziemi, przypadkiem zobaczyła tajemniczą postać z plecakiem pełnych kolorowych balonów, ni to chłopca, ni mężczyznę, w czapce z pomponem i grubej kurtce. On jest niemową, zamkniętym w swoim świecie, do którego nikt nie ma dostępu. Ponownie spotykają się na skrzyżowaniu ulic w momencie tragicznego dla Klemensa wydarzenia. Decyzja podjęta przez Olgę pod wpływem impulsu zmieni nie tylko jej los, ale również niemowy. Dziewczyna postanawia mu pomóc, nie przeczuwając, że to zdarzenie wywoła na wierzch jej przeszłość.

czwartek, 3 stycznia 2019

Stephen King „Cmętarz zwieżąt” – recenzja



Śmierć jest nieodłącznym elementem życia. Czasem jednak trudno pogodzić się z odejściem kogoś bliskiego. Ile byś dał, żeby znów go odzyskać? Jaką cenę byś zapłacił, by zdusić tęsknotę i poradzić sobie z żałobą? Te i inne pytania stawia Stephen King w powieści Cmętarz zwieżąt.
Stephen King Cmętarz zwieżąt,
tytuł oryginalny: Pet sematary,
tłumaczenie: Paulina Brajter,
stron 528, Wydawnictwo
Prószyński i S-ka, 2012
Głównym bohaterem książki jest Louis Creed, który wraz z żoną Rachel i dwójką dzieci, Ellie i Gage’m, przeprowadza się z Chicago do wiejskiego miasteczka Ludlow. On otrzymuje pracę jako lekarz w przychodni, ona zostaje w domu z dziećmi. Okolica jest piękna, zalesiona i zielona, choć mieszkają przy ruchliwej ulicy, którą raz po raz przejeżdżają z hukiem ciężarówki. Za domem Creedów znajduje się ścieżka prowadząca w głąb lasu. Tam, w sercu głuszy, dziecięce rączki wzniosły liczne nagrobki dla zmarłych pupili, przez co to miejsce zwie się „cmętarzem zwieżąt”. Nieco dalej jest mroczniejsza część cmentarzyska, która kryje wielką moc, jednak nieliczni wiedzą o jej istnieniu. Wkrótce w życiu rodziny rozegrają się tragiczne i brzemienne w skutkach wydarzenia, które zbudzą tajemnicze i mroczne moce.

wtorek, 18 grudnia 2018

Josie Silver „Jeden dzień w grudniu” – recenzja



Nie wiem, co się dzieje, ale moja faza na romanse nie mija. Może to przez grudniową i świąteczną atmosferę na bookstagramie – napatrzyłam się na te cudne okładki świątecznych książek i naszło mnie na czytanie takowych. Jeden dzień w grudniu to już druga taka książka, którą zakupiłam sobie w tym roku. W zasadzie to jedna z listopadowych tegorocznych premier, więc jestem na bieżąco. A o czym to? Warto? Zobaczmy.
Josie Silver Jeden dzień w grudniu,
tytuł oryginalny: One day in December,
tłumaczenie: Grażyna Woźniak, stron 432,
Wydawnictwo Świat Książki, 2018
Ostatnią rzeczą, w jaką wierzy Laurie James, jest miłość od pierwszego wejrzenia. Jak na ironię, to właśnie ona pada jej ofiarą, kiedy pewnego grudniowego dnia zakochuje się w chłopaku, o którym nie wie zupełnie nic. Nie zna jego imienia, adresu, numeru telefonu czy charakteru, nigdy nie rozmawiali czy się spotkali. Zobaczyła go przez szybę autobusu, kiedy czekał na przystanku. Widziała go tylko raz, ale dokładnie pamięta jego oczy i tamto uczucie, które ją wówczas uderzyło. Przez kolejne miesiące Laurie, nie mogąc przestać myśleć o tajemniczym nieznajomym, nieśmiało szuka chłopaka. Po roku znajduje go – jej współlokatorka i najlepsza przyjaciółka Sarah przedstawia go Laurie podczas przyjęcia bożonarodzeniowego jako miłość swojego życia.

środa, 5 grudnia 2018

Natalia Sońska „Zakochaj się Julio” – recenzja


Choć w zasadzie nie przepadam za romansidłami, uznałam, że potrzebuję przeczytać coś w tym stylu. Ostatnio męczy mnie fantastyka i horror, mój mózg musi odpocząć po intrygach, mordach i wojnach. A ponieważ jestem wzrokowcem, skusiłam się cudną okładką książki Zakochaj się Julio, czyli romantycznej, zimowej powieści autorstwa młodej pisarki Natalii Sońskiej.
Natalia Sońska Zakochaj się Julio,
stron 304, Wydawnictwo
Czwarta Strona, 2017
Główna bohaterka książki to Julia Konarska. Jest nauczycielką matematyki w jednej z krakowskich szkół średnich, kocha swoją pracę i wychowanków. Całym sercem poświęca się nauczaniu i kształceniu młodych ludzi, wśród których cieszy się szacunkiem i poważaniem. Jest młoda, ambitna, pełna optymizmu i ma złote serce. Jakiś czas temu zakończyła poważny związek i nie w głowie jej amory, a zamiast tego woli skupić się na pracy, którą tak uwielbia. Tymczasem los ma dla niej inne zupełnie plany – podczas zimowych ferii, które Julia spędza wraz z uczniami, nauczycielami oraz przyjaciółką Olą na obozie narciarskim w Zakopanem, matematyczka przypadkiem poznaje Jakuba, przystojnego dewelopera. Spotkanie na górskim szlaku wywołuje istną lawinę wydarzeń, zaś fascynująca znajomość wiele namiesza w życiu bohaterów.

wtorek, 27 listopada 2018

Ian Tregillis „Wyzwolenie” – recenzja



Lubię serie, które wciągają i nie tracą poziomu w kolejnych częściach. Po lekturze pierwszej części Wojen Alchemicznych byłam zachwycona poziomem, rozmachem i klimatem opowieści. Podobnie zresztą było w przypadku kontynuacji. Czy Wyzwolenie, zwieńczenie epickiej trylogii autorstwa Iana Tregillisa, to udane zakończenie tej historii? Sprawdziłam.
Ian Tregillis Wyzwolenie, tłumaczenie:
Bartosz Czartoryski, tytuł oryginalny:
The Liberation. The Alchemy Wars: Book
Three, stron 432, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2017
Prowincja Centralna oczekuje wiadomości o upadku ostatniej frakcji Nowej Francji, Zachodniej Marsylii. Niespodziewanie dochodzi do niewytłumaczalnych zdarzeń – pozbawieni kontrolujących ich geas, rozszalali i żądni zemsty mechaniczni dokonują masowych ataków i mordów na haskiej ludności. Anastazja Bell, przywódczyni Nadleśnictwa (tajnej policji Imperium Holenderskiego – Świętej Gildii Horologów i Alchemików) dochodzi do siebie po starciu z Berenice, francuską agentką. Nie może jednak myśleć o spokojnym leczeniu ran, gdyż upada cały świat, jaki zna. Musi natychmiast wrócić do stolicy i podjąć kroki, aby powstrzymać te zmiany. Tymczasem Berenice szuka sposobu, aby mechaniczni służący wsparli Francuzów w walce z Holendrami, a król Sébastien III podpisuje rozejm z alchemicznymi buntownikami. Rozpoczyna się decydujący rozdział w dziejach świata.

czwartek, 15 listopada 2018

Haruki Murakami „Kronika ptaka nakręcacza” – recenzja



Proza życia potrafi zaskoczyć. Czasem jawa miesza się ze snem i nie mamy pewności, co zdarzyło się naprawdę, a co jest zwykłym urojeniem. O Murakamim mówi się, że to pisarz, który potrafi wyłonić z życia wszystkie jego absurdy i szaleństwa. Żeby się przekonać, czy to prawda, sięgnęłam po jego – ponoć – najlepszą książkę, czyli Kronikę ptaka nakręcacza
Haruki Murakami Kronika ptaka nakręcacza,
tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliot,
tytuł oryginalny: ねじまき鳥クロニクル 
Nejimaki-dori kuronikuru, stron 672,
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2013
Bohater utworu, Tōru Okada, to taki filozof o naturze melancholika. Lubi cytrynowe dropsy, muzykę klasyczną, czytanie i gotowanie. Z dnia na dzień rzuca pracę w kancelarii prawniczej, gdzie pełnił rolę chłopca na posyłki. Odtąd zajmuje się prowadzeniem domu, w którym żyje z żoną Kumiko, redaktorką magazynu o zdrowej żywności. Wkrótce w życiu bohatera zachodzi wiele niespodziewanych zmian – znika ukochany kot, zaś niedługo potem także i Kumiko. Do Tōru wydzwania też kobieta z dwuznacznymi propozycjami, a on sam zaczyna się miotać pomiędzy rzeczywistością a innym, dziwnym światem. Trafia do ogrodu domu wisielców, gdzie medytuje w wyschniętej studni, nawiązuje znajomość z kobietą-medium noszącą czerwony kapelusz z plastiku oraz jej siostrą, skrzywdzoną przez brata jego żony, wysłuchuje opowieści o okrucieństwach wojny i liczy łysych z dziewczyną z sąsiedztwa – a to tylko nieliczne jego przygody. W tle zaś skrzeczy ptak nakręcacz, który nakręca sprężynę świata i gdy przestanie, świat runie.

wtorek, 23 października 2018

Katarzyna Berenika Miszczuk „Druga szansa” – recenzja



Lubię horrory. Lubię ten dreszczyk niepokoju, kiedy wczytuję się w historię pełną tajemnicy i grozy. Wciągam się w to, choć wiem, że jest to tylko fikcja. Czuję potem lęk i niepokój, jestem nieswoja. Cóż poradzę, że mimo to zaczytuję się w „strasznej” literaturze? Nic dziwnego, że Druga szansa autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk wpadła w moje ręce.
Katarzyna Berenika Miszczuk
 Druga szansa, stron 352,
Grupa Wydawnicza Foksal/
Wydawnictwo Uroboros, 2013
Młoda dziewczyna imieniem Julia budzi się w sali szpitalnej. Jest osłabiona, przerażona i nie potrafi sobie przypomnieć, jak się tu znalazła. Co więcej, nie pamięta, jak się nazywa, jak wygląda ani kim jest. Wkrótce odwiedza ją lekarka, Zofia Morulska. Terapeutka, jak przedstawia się dziewczynie kobieta, informuje ją, że cała jej rodzina zginęła w pożarze, a tylko ona ocalała. Dowiaduje się również, że przebywa w ośrodku psychiatrycznym „Druga Szansa”. Tutaj ma dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach i odzyskać utracone wspomnienia. Tymczasem podczas sesji z Morulską Julia za nic nie potrafi sobie przypomnieć tego, o czym mówi jej lekarka – pamięta swoje życie, ale zupełnie inaczej. Dziewczyna zaczyna też widzieć zjawy i słyszeć tajemnicze szepty. Jest coraz bardziej przerażona – nie potrafi zaufać samej sobie. Niepokojące wnętrza szpitala, szaleństwo w jego murach oraz kraczące za oknami kruki wcale jej w tym nie pomagają…
Szpital psychiatryczny, przywidzenia, omamy, problemy z pamięcią – znamy te motywy nie od dziś i nie od wczoraj. Nie znaczy to jednak, że z tych oklepanych (wydawałoby się) pomysłów nie da się uszczknąć czegoś nowego i świeżego. Druga szansa zdecydowanie należy do tych pozycji książkowych, którym się to udało.
Książkę czyta się naprawdę rewelacyjnie. Język pisania jest prosty, ale to nie przeszkadza w uruchomieniu wyobraźni. Bez trudu widziałam białe i sterylne korytarze, upiornych sanitariuszy, szalonych podopiecznych czy wielkie kruki prześladujące bohaterkę. Niby nie ma tu nic odkrywczego – ot, pacjentka szpitala psychiatrycznego rodem z filmów grozy – ale wiele razy autorka robi czytelnikowi psikusa i wytrąca go z przyzwyczajenia do schematów (choć sama też z nich korzysta, co robi jednak w umiejętny sposób). Zwroty akcji są częste i zaskakujące, co tylko uatrakcyjnia lekturę. Akcja dzieje się szybko, fabuła rozwija się ze strony na stronę, a niepokojąca atmosfera gęstnieje z każdą chwilą.
Polubiłam też bohaterów. Oprócz Julki jedynymi młodymi osobami w ośrodku są Adam, Iza i Paweł – przedstawieni zostali dość schematycznie, zwłaszcza ostatnia dwójka, ale jakoś nie przeszkadza to w odbiorze. Moje serducho skradł niepokorny Adam, który nie dość, że przejawia jawne zainteresowanie Julką, to jeszcze jest bezczelny, niejednoznaczny i skryty. Osobowości postaci nie są zbyt złożone, nie mamy za bardzo szansy ich poznać, ale mimo to Miszczuk tak nimi kieruje, że chwilami można mieć wątpliwości, kto tu gra do jakiej bramki.
Druga szansa jest moim kolejnym spotkaniem z pisarstwem Katarzyny Bereniki Miszczuk – i na pewno nie ostatnim. Powieść czyta się rewelacyjnie, działa na wyobraźnię, z bohaterami można się utożsamić, język jest łatwy i codzienny, a do tego niezła intryga i niebanalne zakończenie – czego chcieć więcej? Więcej takich książek. Polecam nie tylko miłośnikom literatury grozy. 

sobota, 15 września 2018

Veit Etzold „Cięcie” – recenzja



Nie da się ukryć, że żyjemy w dobie internetu. Relacjonujemy swoje życie w social mediach, piszemy o najdrobniejszych szczegółach, korespondujemy z nieznajomymi. A co, jeśli umrzesz, a żaden z Twoich znajomych na fejsie nie zorientuje się, że nie żyjesz? 
Veit Etzold Cięcie, tłumaczenie: Miłosz
 Urban, tytuł oryginalny: Final Cut,
stron 544, Wydawnictwo Akurat, 2014
Nadkomisarz Clara Viladis pracuje w berlińskim wydziale psychopatologii. Tę pracę wybrała z osobistych przyczyn – wiele lat temu jej młodsza siostrzyczka została uprowadzona i zamordowana. Po tym zdarzeniu Clara obiecała sobie ścigać i zabijać największych zbrodniarzy. Teraz, po zakończeniu kolejnej sprawy, szykuje się na zasłużony urlop. Tymczasem los krzyżuje jej plany. Policjantka otrzymuje tajemniczą kopertę z płytą CD. Jest na niej przerażające nagranie, na którym zamaskowany facet zabija młodą dziewczynę. Po wstrząsającym materiale policji udaje się dotrzeć do mieszkania ofiary, jednak wówczas okazuje się, że morderstwa dokonano… pół roku wcześniej, a rodzina i bliscy dziewczyny nic nie podejrzewali. Zabójca nazywający siebie Bezimiennym wciąga cały wydział i Clarę w swoją psychopatyczną grę. W międzyczasie w internecie rozpoczyna się emisja kontrowersyjnego reality show w stylu Top Model, przyciągający nieciekawych widzów – jeden z nich będzie mógł spędzić noc ze zwyciężczynią.

sobota, 8 września 2018

Jakub Małecki „Dygot” – recenzja



Czasem pewne zdarzenie wywiera wpływ na nasze całe życie. Ściga nas, dręczy, prześladuje. Jak koszmar, jak spełnienie najgorszych snów. Sprawia, że człowieka przejmuje wieczny dygot – ciarki, drżenie, wewnętrzne trzęsienie. Jedno zdarzenie, jeden wybór, piętno na całe życie, powracająca karma. I ciągłe wyrzuty sumienia, które potrafią zniszczyć życie. Tak jak w powieści Dygot autorstwa Jakuba Małeckiego. 
Jakub Małecki Dygot, stron 320,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015
W książce poznajemy losy dwóch rodzin, Łabendowiczów i Geldów. Janek Łabendowicz odmawia pomocy pewnej Niemce, która przeklina jego dziecko. Wkrótce rodzi mu się chłopiec o białej skórze i czerwonych oczach. Jest dziwny, nietypowy, poniżany przez wiejską społeczność. W międzyczasie Bronka Geldę przeklina Cyganka. Gdy jego córeczka ma kilka lat, zostaje dotkliwie poparzona w wyniku wybuchu granatu. Na obie rodziny mają wpływ zarówno przepowiednie, jak i liczne zawirowania, własne lęki, obsesje i namiętności. Ich losy spaja związek dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i zakompleksionej dziewczyny z bliznami. W groteskowej i dusznej atmosferze polskiej, zabobonnej wsi, małych miasteczek, powojennej zawieruchy, szarej gierkowskiej rzeczywistości, ponurego stanu wojennego i współczesności obserwujemy historię kolejnych pokoleń dwóch złączonych dziwacznie rodzin aż do Sebastiana, syna Wiktora Łabendowicza i Emilki Geldy.

wtorek, 4 września 2018

Jakub Małecki „Odwrotniak” – recenzja



Jakuba Małeckiego nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi polskiej prozy. Autor, który wsławił się Dygotem i Rdzą, został wielokrotnie wyróżniony i doceniony przez krytyków, z miejsca stał się jednym z najpopularniejszych pisarzy. Czy Odwrotniak, jedna z jego nieco „starszych” książek, jest równie dobra, co te sławne?
Jakub Małecki Odwrotniak, stron 256,
Wydawnictwo W.A.B., 2013
Izabela Grycz ma dziewięćdziesiąt jeden lat i jest autorką bestsellerowej powieści Odwrotniak. Obecnie samotna i opuszczona kobieta zmaga się ze zdrowiem – coraz słabiej widzi i coraz mniej pamięta. Nie mogąc pogodzić się ze starością, próbuje przypomnieć sobie czas, w którym poznała swojego odwrotniaka – malarza z kulą w głowie, z którą po wojnie połączył ją płomienny romans. Nikomu nie ufa, a pomocy szuka u swojego wnuczka, Ignacego Korzenia. Chłopaka jednak niewiele obchodzą problemy babci. Sam ma własne demony – pisze listy do dziewczyny, w której jest szaleńczo zakochany… ale nigdy z nią nie rozmawiał. Nienawidzi wszystkich równie mocno, jak kocha Adę, którą także obserwuje z ukrycia, robiąc jej zdjęcia i śledząc dziewczynę. Ignacego i Izabelę dzieli wiele dekad, ale łączy ich obsesyjne pragnienie czegoś lub kogoś.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Anna Lange „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” – recenzja



Czasy wiktoriańskiej Anglii i w ogóle XIX wiek są wdzięcznym tematem dla twórców fantasy. Do epoki wynalazków, pary i postępu można wpleść dosłownie wszystko. Najatrakcyjniej wyglądają tutaj wątki steampunkowe i magiczne. Te drugie motywy można odnaleźć w debiucie powieściowym Anny Lange, czyli książce Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu.
Anna Lange Clovis LaFay. Magiczne akta
Scotland Yardu, stron 448, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2016
Londyn, 1873 rok. W mieście panują eleganccy dżentelmeni i damy w gorsetach, ale pojawiają się też mniej oczekiwane stwory – ghule, duchy i opętani. Z tego powodu powstaje specjalny Podwydział Londyńskiej Policji Metropolitarnej, zajmujący się nadnaturalnymi zjawiskami. Kieruje nim nadinspektor John Dobson, młody eksporucznik i utalentowany mag. Dobson niestety ma problemy na gruncie prywatnym – nie dość, że w Londynie brak wykwalifikowanych egzorcystów, którzy mogliby się przydać w jego jednostce, to ciągle brakuje mu pieniędzy, a w dodatku wprowadza się do niego młodsza siostra. Alicja Dobson uczęszcza na zajęcia z pielęgniarstwa i magii leczenia, ale nie ukrywa rozczarowania nimi. Wkrótce na drodze rodzeństwa staje dawny przyjaciel Johna, pochodzący z arystokratycznej rodziny Clovis LaFay. Cała trójka rozpoczyna przygodę pełną niebezpieczeństw, mrocznych sekretów rodzinnych i czarów.

poniedziałek, 23 lipca 2018

Remigiusz Mróz „Wotum nieufności” – recenzja



O Remigiuszu Mrozie słyszał już każdy. Autor cenionych kryminałów, postać kontrowersyjna, popularna i znana. Jego książki stają się bestsellerami na długo przed premierą. Albo się go kocha, albo nienawidzi. Po której stronie jestem ja? Jeszcze nie wiem. Póki co mam za sobą pierwsze spotkanie z jego twórczością, czyli lekturę Wotum nieufności – powieści political fiction otwierającej serię W kręgach władzy
Remigiusz Mróz Wotum nieufności,
stron 624, Wydawnictwo Filia, 2017
Marszałek sejmu Daria Seyda budzi się w motelu. Ma dziurę w pamięci – nie potrafi sobie przypomnieć, co robiła przez ostatnie dziesięć godzin ani jak się tu znalazła. Wie jednak, że to oznacza kłopoty, gdyż ta niewygodna sytuacja wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Kiedy dowiaduje się o ustępowaniu obecnego prezydenta ze stanowiska, nie może oprzeć się wrażeniu, iż została w to wszystko wmanipulowana. Tymczasem Patryk Hauer, młody prawicowy poseł i wschodząca gwiazda polskiej sceny politycznej, uwielbiający obecność w mediach społecznościowych i sejmie, w trakcie pracy komisji śledczej odkrywa spisek sięgający najważniejszych osób w kraju. Nieoczekiwanie jego sojuszniczką staje się właśnie Seyda, najważniejsza rywalka w potyczce o prezydencki fotel. Tymczasem wybory prezydenckie coraz bliżej. 

środa, 18 lipca 2018

Leslie Carroll „Królewskie romanse. Namiętność, pożądanie, władza na dworach Europy” – recenzja



Miłość jest niezwykle ważna w życiu. Czasem zdarza się jednak, że nie możemy być z kimś, kogo darzymy uczuciem. O ile w dzisiejszych czasach można sobie z tym łatwiej poradzić, to dawniej nie było takie komfortu. Zwłaszcza na królewskich dworach.
Leslie Carroll Królewskie romanse. Namiętność, 
pożądanie, władza na dworach Europy
tłumaczenie: Andrzej Goździkowski,
tytuł oryginalny: Royal Romances. Titillating Tales
of Passion and Power in the Palaces of Europestron 608, 
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2014
Leslie Carroll, autorka amerykańskich bestsellerów, komedii i romansów, zaprasza czytelników w niesamowitą podróż po najważniejszych europejskich dworach. Przedstawia dzieje władców francuskich, niemieckich czy brytyjskich. Co łączy tych królów, książąt i królowe? Zakazane uczucie. Namiętności, które były silniejsze niż etykieta, dworskie zasady i aranżowane politycznie małżeństwa. Gra toczyła się o wysoką stawkę – kochanki z niższego stanu stawały się równe władcom, oficerowie awansowali dzięki romansom z panującymi królowymi, nieślubne dzieci trzeba było ukryć i chronić. Wszystko najczęściej odbywało się w tajemnicy, która kosztowała zakochanych życie. W książce śledzimy dzieje władców na przestrzeni ostatnich siedmiuset lat, przenosząc się w czasy carskiej Rosji, Rewolucji Francuskiej czy ślubu księcia Williama z Kate Middleton.

sobota, 30 czerwca 2018

Naomi Moriyama, William Doyle „Japonki nie tyją i się nie starzeją” – recenzja



Kuchnia japońska od lat przenika także i na Zachód. Europejczycy i Amerykanie pokochali sushi, soję, miso i inne przysmaki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie da się ukryć, że japoński styl życia i jedzenia jest nie tylko zdrowy, ale i modny. Na falach tego trendu co i rusz pojawiają się na rynku książki kucharskie lub poradniki, w których można znaleźć przepisy na japońskie potrawy oraz sposób na życie. Jedną z takich książek jest poradnik autorstwa Naomi Moriyamy i Williama Doyle’a pt. Japonki nie tyją i się nie starzeją.
Naomi Moriyama, William Doyle Japonki nie tyją
 i się nie starzeją, tłumaczenie: Magdalena Łacińska,
tytuł oryginalny: Japanese Women Don’t Get Old or Fat,
stron 288, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2016
Naomi Moriyama pochodzi z Tokio. Dzieciństwo spędzała w ogródku dziadków, jedząc świeże warzywa i owoce. Wyjechała do college’u w Illinois, gdzie żywiąc się burgerami i pizzą przytyła aż dwanaście kilogramów. Pracowała w nowojorskich firmach zajmując się obsługą klienta. Obecnie mieszka z mężem na Manhathanie, współpracuje także z najważniejszymi rynkami mody i towarów luksusowych. Kilka razy do roku odwiedza swoją matkę, której kuchnię odkryła na nowo i dzięki której udało jej się wrócić do poprzedniej figury. W wieku czterdziestu dwóch lat została proszona o pokazanie dowodu osobistego w sklepie monopolowym, by udowodnić, że jest pełnoletnia. W poradniku odkrywa sekrety kuchni swojej mamy, filary japońskiego gotowania, diety samurajów oraz radzi, jak zacząć gotować w azjatyckim stylu.

sobota, 25 listopada 2017

Magdalena Kostyszyn „Ch…jowa Pani Domu” – recenzja


Współczesne kobiety są atakowane promowanym przez media wizerunkiem perfekcyjności. Mamy być perfekcyjne: szczupłe i piękne, z przystojnym mężem u boku i grzecznymi dziećmi, pięknym i nienagannie wysprzątanym mieszkaniem oraz kwitnącą karierą zawodowową. Brzmi pięknie? Może i tak. Tymczasem wyścig o tytuł Perfekcyjnej Pani Domu nie wszystkim się podoba – a już z pewnością nie Magdalenie Kostyszyn, która od kilku lat prowadzi na Facebooku fanpage „Chujowa Pani Domu”. 
Magdalena Kostyszyn Ch…jowa Pani Domu,
stron 286, Wydawnictwo Flow Books, 2016
Magdalena jest z wykształcenia polonistką, pracuje w branży PR oraz prowadzi bloga pod pseudonimem Venila Kostis. Od niedawna jest znana również jako ekspertka od nieładu, głównie za sprawą facebookowej strony, na którą wrzuca bardzo inspirujące zdjęcia, które ukazują, jak współczesne panie domu radzą sobie z domowymi obowiązkami. Bohaterki zdjęć udowadniają, że nie trzeba mieć idealnie posprzątanego mieszkania, obiadu z trzech dań codziennie czekającego na powrót pana męża z pracy czy dokładnie wyprasowanych ubrań. No bo po co? Wystarczy, że każda kobieta będzie prowadzić własny dom w taki sposób, by poczuć się w nim po swojemu, czyli szczęśliwie. Magda oraz jej fanki dały do zrozumienia Polkom, że bycie przeciętną jest o wiele ciekawsze niż dążenie do nieosiągalnego ideału. Swoje przemyślenia blogerka zebrała w książce Ch…jowa Pani Domu – antyporadniku o  tym, jak nie zostać idealną i nie zwariować.

piątek, 19 maja 2017

Jean des Cars „Kobiety, które zawładnęły Europą” – recenzja



Choć interesuję się światem i jego przeszłością, sięgam po książki historyczne zdecydowanie rzadziej niż bym chciała. Jedną z najbardziej intrygujących mnie kwestii były kobiety u władzy – monarchinie, księżne i cesarzowe, kontrowersyjne i wyprzedzające swoje czasy. Kiedy więc dowiedziałam się o książce Jeana des Carsa, od razu przykuła ona moją uwagę.

Jean Des Cars Kobiety, które zawładnęły
 Europą, tytuł oryginalny: Saga des Reines,
tłumaczenie: Krystyna J. Dąbrowska, stron 336,
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2014
Pisarz i historyk, autor dziesiątek biografii, których nie wydano dotychczas w Polsce, opisuje losy dwunastu kobiet związanych z władzą. Przedstawia sylwetki Katarzyny Medycejskiej, Elżbiety I Tudor, szwedzkiej królowej Krystyny, austriacko-węgierskiej cesarzowej Marii Teresie, carycy Katarzynie II, Marii Antoninie, królowej Wiktorii, francuskiej cesarzowej Eugenii, cesarzowej Elżbiety znanej jako Sisi, jej następczyni Zyty, belgijskiej królowej Astrid oraz panującej do dziś Elżbiety II. Opisuje ich dzieciństwo, zasługi, osiągnięcia, życie uczuciowe, charaktery, zalety i wady. Przytacza również fakty dotyczące danych epok, wszechobecne dworskie intrygi, wojenne spiski i zdrady. Wszystko snute w tonie gawędy i okraszone pięknymi zdjęciami portretów słynnych kobiet, które – w różnym stopniu – naznaczyły swoje czasy.

sobota, 24 października 2015

Dario Fo „Córka papieża” – recenzja i kilka słów w obronie Lukrecji Borgii



Dario Fo Córka papieża, tłumaczenie: Natalia
Mętrak-Ruda, tytuł oryginału: The Pope's Daughter,
stron 320, Wydawnictwo Znak Horyzont, 2015
źródło zdjęcia: <klik>
Na kartach historii zapisały się różne postacie. Niektóre bardziej zasłużone, niektóre mniej, inne wcale. Niektóre o nieposzlakowanej opinii, a za niektórymi do dnia dzisiejszego ciągnie się zła sława. Jedną z postaci z tej drugiej kategorii z pewnością jest córka papieża Aleksandra VI, Lukrecja Borgia. Symbol rozpusty, zepsucia i zdemoralizowania.
Rola kobiety w średniowieczu była jasno określona. Kobiety nie miały praktycznie żadnych praw, przeznaczone im było rodzić dzieci i zajmować się ogniskiem domowym. Nawet te wysoko urodzone nie miały łatwiejszego życia, ponieważ były wplątywane w małżeństwa polityczne wbrew swojej woli. Lukrecji Borgii przyszło dorastać właśnie w takich czasach. Jej sytuacja była jednak o wiele bardziej poplątana, ponieważ jej ojcem był nie kto inny, tylko sam papież, głowa kościoła katolickiego. Krąży o niej wiele opowieści – że utrzymywała kazirodcze stosunki z bratem i ojcem, że była trucicielką i intrygantką, że miała wiele romansów (stąd niechlubny przydomek „największej kurtyzany Rzymu”), że urodziła nieślubnego syna. Historia rodziny Borgiów oraz samej Lukrecji była wielokrotnie przenoszona na sceny teatralne, papier oraz wielki i mały ekran. Mając jednak niepełny obraz tej postaci, każdy z twórców próbując odwzorować jej historię dodawał coś od siebie, tym samym jeszcze bardziej gmatwając jej wizerunek w oczach świata. Włoski dramaturg i zdobywca literackiej Nagrody Nobla, Dario Fo, postąpił inaczej – sięgnął do autentycznych listów Lukrecji oraz zapisków z jej dziennika. Tym samym, poszukując prawdy, staje w obronie Lukrecji. Czy mu się to udaje?