Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2019

Jakub Małecki „Nikt nie idzie” – recenzja


Ubiegłoroczna jesień upłynęła mi przy lekturze powieści Jakuba Małeckiego. Udało mi się wówczas nadrobić Odwrotniaka, Dygot oraz Ślady. Chciałam koniecznie zdążyć przed ukazaniem się najnowszej książki w dorobku autora, którą udało mi się skończyć jako pierwszą w nowym roku. Jak wyszło z Nikt nie idzie?
Jakub Małecki Nikt nie idzie,
stron 272, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2018
Głównymi bohaterami książki są Olga Lipska i Klemens Mazur. Ona, samotna i zagubiona, bez ustanku poszukująca swego miejsca na ziemi, przypadkiem zobaczyła tajemniczą postać z plecakiem pełnych kolorowych balonów, ni to chłopca, ni mężczyznę, w czapce z pomponem i grubej kurtce. On jest niemową, zamkniętym w swoim świecie, do którego nikt nie ma dostępu. Ponownie spotykają się na skrzyżowaniu ulic w momencie tragicznego dla Klemensa wydarzenia. Decyzja podjęta przez Olgę pod wpływem impulsu zmieni nie tylko jej los, ale również niemowy. Dziewczyna postanawia mu pomóc, nie przeczuwając, że to zdarzenie wywoła na wierzch jej przeszłość.

wtorek, 18 grudnia 2018

Josie Silver „Jeden dzień w grudniu” – recenzja



Nie wiem, co się dzieje, ale moja faza na romanse nie mija. Może to przez grudniową i świąteczną atmosferę na bookstagramie – napatrzyłam się na te cudne okładki świątecznych książek i naszło mnie na czytanie takowych. Jeden dzień w grudniu to już druga taka książka, którą zakupiłam sobie w tym roku. W zasadzie to jedna z listopadowych tegorocznych premier, więc jestem na bieżąco. A o czym to? Warto? Zobaczmy.
Josie Silver Jeden dzień w grudniu,
tytuł oryginalny: One day in December,
tłumaczenie: Grażyna Woźniak, stron 432,
Wydawnictwo Świat Książki, 2018
Ostatnią rzeczą, w jaką wierzy Laurie James, jest miłość od pierwszego wejrzenia. Jak na ironię, to właśnie ona pada jej ofiarą, kiedy pewnego grudniowego dnia zakochuje się w chłopaku, o którym nie wie zupełnie nic. Nie zna jego imienia, adresu, numeru telefonu czy charakteru, nigdy nie rozmawiali czy się spotkali. Zobaczyła go przez szybę autobusu, kiedy czekał na przystanku. Widziała go tylko raz, ale dokładnie pamięta jego oczy i tamto uczucie, które ją wówczas uderzyło. Przez kolejne miesiące Laurie, nie mogąc przestać myśleć o tajemniczym nieznajomym, nieśmiało szuka chłopaka. Po roku znajduje go – jej współlokatorka i najlepsza przyjaciółka Sarah przedstawia go Laurie podczas przyjęcia bożonarodzeniowego jako miłość swojego życia.

środa, 5 grudnia 2018

Natalia Sońska „Zakochaj się Julio” – recenzja


Choć w zasadzie nie przepadam za romansidłami, uznałam, że potrzebuję przeczytać coś w tym stylu. Ostatnio męczy mnie fantastyka i horror, mój mózg musi odpocząć po intrygach, mordach i wojnach. A ponieważ jestem wzrokowcem, skusiłam się cudną okładką książki Zakochaj się Julio, czyli romantycznej, zimowej powieści autorstwa młodej pisarki Natalii Sońskiej.
Natalia Sońska Zakochaj się Julio,
stron 304, Wydawnictwo
Czwarta Strona, 2017
Główna bohaterka książki to Julia Konarska. Jest nauczycielką matematyki w jednej z krakowskich szkół średnich, kocha swoją pracę i wychowanków. Całym sercem poświęca się nauczaniu i kształceniu młodych ludzi, wśród których cieszy się szacunkiem i poważaniem. Jest młoda, ambitna, pełna optymizmu i ma złote serce. Jakiś czas temu zakończyła poważny związek i nie w głowie jej amory, a zamiast tego woli skupić się na pracy, którą tak uwielbia. Tymczasem los ma dla niej inne zupełnie plany – podczas zimowych ferii, które Julia spędza wraz z uczniami, nauczycielami oraz przyjaciółką Olą na obozie narciarskim w Zakopanem, matematyczka przypadkiem poznaje Jakuba, przystojnego dewelopera. Spotkanie na górskim szlaku wywołuje istną lawinę wydarzeń, zaś fascynująca znajomość wiele namiesza w życiu bohaterów.

czwartek, 15 listopada 2018

Haruki Murakami „Kronika ptaka nakręcacza” – recenzja



Proza życia potrafi zaskoczyć. Czasem jawa miesza się ze snem i nie mamy pewności, co zdarzyło się naprawdę, a co jest zwykłym urojeniem. O Murakamim mówi się, że to pisarz, który potrafi wyłonić z życia wszystkie jego absurdy i szaleństwa. Żeby się przekonać, czy to prawda, sięgnęłam po jego – ponoć – najlepszą książkę, czyli Kronikę ptaka nakręcacza
Haruki Murakami Kronika ptaka nakręcacza,
tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliot,
tytuł oryginalny: ねじまき鳥クロニクル 
Nejimaki-dori kuronikuru, stron 672,
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2013
Bohater utworu, Tōru Okada, to taki filozof o naturze melancholika. Lubi cytrynowe dropsy, muzykę klasyczną, czytanie i gotowanie. Z dnia na dzień rzuca pracę w kancelarii prawniczej, gdzie pełnił rolę chłopca na posyłki. Odtąd zajmuje się prowadzeniem domu, w którym żyje z żoną Kumiko, redaktorką magazynu o zdrowej żywności. Wkrótce w życiu bohatera zachodzi wiele niespodziewanych zmian – znika ukochany kot, zaś niedługo potem także i Kumiko. Do Tōru wydzwania też kobieta z dwuznacznymi propozycjami, a on sam zaczyna się miotać pomiędzy rzeczywistością a innym, dziwnym światem. Trafia do ogrodu domu wisielców, gdzie medytuje w wyschniętej studni, nawiązuje znajomość z kobietą-medium noszącą czerwony kapelusz z plastiku oraz jej siostrą, skrzywdzoną przez brata jego żony, wysłuchuje opowieści o okrucieństwach wojny i liczy łysych z dziewczyną z sąsiedztwa – a to tylko nieliczne jego przygody. W tle zaś skrzeczy ptak nakręcacz, który nakręca sprężynę świata i gdy przestanie, świat runie.

sobota, 8 września 2018

Jakub Małecki „Dygot” – recenzja



Czasem pewne zdarzenie wywiera wpływ na nasze całe życie. Ściga nas, dręczy, prześladuje. Jak koszmar, jak spełnienie najgorszych snów. Sprawia, że człowieka przejmuje wieczny dygot – ciarki, drżenie, wewnętrzne trzęsienie. Jedno zdarzenie, jeden wybór, piętno na całe życie, powracająca karma. I ciągłe wyrzuty sumienia, które potrafią zniszczyć życie. Tak jak w powieści Dygot autorstwa Jakuba Małeckiego. 
Jakub Małecki Dygot, stron 320,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015
W książce poznajemy losy dwóch rodzin, Łabendowiczów i Geldów. Janek Łabendowicz odmawia pomocy pewnej Niemce, która przeklina jego dziecko. Wkrótce rodzi mu się chłopiec o białej skórze i czerwonych oczach. Jest dziwny, nietypowy, poniżany przez wiejską społeczność. W międzyczasie Bronka Geldę przeklina Cyganka. Gdy jego córeczka ma kilka lat, zostaje dotkliwie poparzona w wyniku wybuchu granatu. Na obie rodziny mają wpływ zarówno przepowiednie, jak i liczne zawirowania, własne lęki, obsesje i namiętności. Ich losy spaja związek dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i zakompleksionej dziewczyny z bliznami. W groteskowej i dusznej atmosferze polskiej, zabobonnej wsi, małych miasteczek, powojennej zawieruchy, szarej gierkowskiej rzeczywistości, ponurego stanu wojennego i współczesności obserwujemy historię kolejnych pokoleń dwóch złączonych dziwacznie rodzin aż do Sebastiana, syna Wiktora Łabendowicza i Emilki Geldy.

wtorek, 4 września 2018

Jakub Małecki „Odwrotniak” – recenzja



Jakuba Małeckiego nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi polskiej prozy. Autor, który wsławił się Dygotem i Rdzą, został wielokrotnie wyróżniony i doceniony przez krytyków, z miejsca stał się jednym z najpopularniejszych pisarzy. Czy Odwrotniak, jedna z jego nieco „starszych” książek, jest równie dobra, co te sławne?
Jakub Małecki Odwrotniak, stron 256,
Wydawnictwo W.A.B., 2013
Izabela Grycz ma dziewięćdziesiąt jeden lat i jest autorką bestsellerowej powieści Odwrotniak. Obecnie samotna i opuszczona kobieta zmaga się ze zdrowiem – coraz słabiej widzi i coraz mniej pamięta. Nie mogąc pogodzić się ze starością, próbuje przypomnieć sobie czas, w którym poznała swojego odwrotniaka – malarza z kulą w głowie, z którą po wojnie połączył ją płomienny romans. Nikomu nie ufa, a pomocy szuka u swojego wnuczka, Ignacego Korzenia. Chłopaka jednak niewiele obchodzą problemy babci. Sam ma własne demony – pisze listy do dziewczyny, w której jest szaleńczo zakochany… ale nigdy z nią nie rozmawiał. Nienawidzi wszystkich równie mocno, jak kocha Adę, którą także obserwuje z ukrycia, robiąc jej zdjęcia i śledząc dziewczynę. Ignacego i Izabelę dzieli wiele dekad, ale łączy ich obsesyjne pragnienie czegoś lub kogoś.

środa, 21 marca 2018

Haruki Murakami „Na południe od granicy, na zachód od słońca” – recenzja



Kiedy sięgam po prozę pisarza, którego już długo czytam, liczę na zaskoczenie – niekoniecznie pozytywne – oraz ciekawą i wciągającą lekturę. Czasem książka okazuje się bublem, czasem wręcz przeciwnie. Jak to jest z Harukim Murakamim, najpopularniejszym współczesnym pisarzem z Japonii? Czy udaje mu się jeszcze zaskoczyć czytelnika? Może odpowiedzią będzie recenzja z moimi wrażeniami po lekturze krótkiej powieści Na południe od granicy, na zachód od słońca.
Haruki Murakami Na południe od granicy,
na zachód od słońca, tytuł oryginalny: 国境の南、太陽の西 /
Kokkyō no minami, taiyō no nishi, tłumaczenie:
Aldona Możdżyńska, stron 232, Warszawskie Wydawnictwo
 Literackie MUZA SA, 2006
Główny bohater książki to Hajime, którego poznajemy w latach młodości. Ciągle pamięta o swojej ukochanej z tamtego okresu, Shimamoto. Dziewczyna miała sparaliżowaną nogę, ale nie przeszkadzało to rozpieszczonemu jedynakowi zaprzyjaźnić się z nią. Spotykali się, słuchali wspólnie muzyki. Wkrótce jednak ich drogi się rozchodzą. Hajime dorasta, porównując do niej każdą napotkaną kobietę, lecz żadna nie jest w stanie mierzyć się z jego ideałem. Czas mija – po latach Hajime ma piękną żonę, dwójkę dzieci i dobrze prosperujący bar jazzowy. Interesy idą świetnie, prowadzi wręcz idealne życie. Nieoczekiwanie znów spotyka Shimamoto. Kobieta przyciąga go jak magnes, roztacza aurę tajemniczości. Zagubiony Hajime staje przed trudną decyzją – czy wybrać swoją pierwszą, obsesyjną miłość, czy pozostać przy rodzinie, kochającej żonie i wygodnym życiu?