Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jakub małecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jakub małecki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2019

Jakub Małecki „Nikt nie idzie” – recenzja


Ubiegłoroczna jesień upłynęła mi przy lekturze powieści Jakuba Małeckiego. Udało mi się wówczas nadrobić Odwrotniaka, Dygot oraz Ślady. Chciałam koniecznie zdążyć przed ukazaniem się najnowszej książki w dorobku autora, którą udało mi się skończyć jako pierwszą w nowym roku. Jak wyszło z Nikt nie idzie?
Jakub Małecki Nikt nie idzie,
stron 272, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2018
Głównymi bohaterami książki są Olga Lipska i Klemens Mazur. Ona, samotna i zagubiona, bez ustanku poszukująca swego miejsca na ziemi, przypadkiem zobaczyła tajemniczą postać z plecakiem pełnych kolorowych balonów, ni to chłopca, ni mężczyznę, w czapce z pomponem i grubej kurtce. On jest niemową, zamkniętym w swoim świecie, do którego nikt nie ma dostępu. Ponownie spotykają się na skrzyżowaniu ulic w momencie tragicznego dla Klemensa wydarzenia. Decyzja podjęta przez Olgę pod wpływem impulsu zmieni nie tylko jej los, ale również niemowy. Dziewczyna postanawia mu pomóc, nie przeczuwając, że to zdarzenie wywoła na wierzch jej przeszłość.

wtorek, 16 października 2018

Jakub Małecki „Ślady” – recenzja



Lubię twórczość Jakuba Małeckiego i jakoś specjalnie się z tym nie kryję. W ostatnim czasie ten pisarz gościł u mnie na blogu dosyć często (<klik>). Tym razem udało mi się nadrobić ostatnią już książkę przed premierą najnowszej w dorobku autora (mowa o Nikt nie idzie, który pojawi się w księgarniach 31 października). Tymczasem zapraszam na recenzję zbioru opowiadań zatytułowanego Ślady.
Jakub Małecki Ślady, stron 304,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016
Ślady to wielobarwna mozaika ludzkich życiorysów. Przeplatają się tu różni bohaterowie, których łączy lęk, strach, niepokój i cały ogrom emocji. Wszystko zaczyna się od Tadeusza Markiewicza, który ginie na wojnie, ale nie umiera na niej cały. Kiedy pada na ziemię z rozerwaną głową, od tej pory trwa w życiach innych. Odciska piętno na życiu choćby Bożeny, swojej dalekiej krewnej – światowej sławy modelki, która nigdy nie przestaje uciekać przed samą sobą. Jej ojciec zaś, Ludwik, budzi się co rano, nie mając pojęcia kim jest, a jednak codziennie próbuje być kimś. W tej poszarpanej plątaninie portretów psychologicznych przewijają się wojna, odrzucenie, blizny, dziwactwa, szaleństwo, nałogi, samotność, namiętność, wielkie marzenia, ucieczka przed przeszłością, zaduma, refleksje, nienawiść i cała masa rozczarowań.

sobota, 8 września 2018

Jakub Małecki „Dygot” – recenzja



Czasem pewne zdarzenie wywiera wpływ na nasze całe życie. Ściga nas, dręczy, prześladuje. Jak koszmar, jak spełnienie najgorszych snów. Sprawia, że człowieka przejmuje wieczny dygot – ciarki, drżenie, wewnętrzne trzęsienie. Jedno zdarzenie, jeden wybór, piętno na całe życie, powracająca karma. I ciągłe wyrzuty sumienia, które potrafią zniszczyć życie. Tak jak w powieści Dygot autorstwa Jakuba Małeckiego. 
Jakub Małecki Dygot, stron 320,
Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015
W książce poznajemy losy dwóch rodzin, Łabendowiczów i Geldów. Janek Łabendowicz odmawia pomocy pewnej Niemce, która przeklina jego dziecko. Wkrótce rodzi mu się chłopiec o białej skórze i czerwonych oczach. Jest dziwny, nietypowy, poniżany przez wiejską społeczność. W międzyczasie Bronka Geldę przeklina Cyganka. Gdy jego córeczka ma kilka lat, zostaje dotkliwie poparzona w wyniku wybuchu granatu. Na obie rodziny mają wpływ zarówno przepowiednie, jak i liczne zawirowania, własne lęki, obsesje i namiętności. Ich losy spaja związek dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i zakompleksionej dziewczyny z bliznami. W groteskowej i dusznej atmosferze polskiej, zabobonnej wsi, małych miasteczek, powojennej zawieruchy, szarej gierkowskiej rzeczywistości, ponurego stanu wojennego i współczesności obserwujemy historię kolejnych pokoleń dwóch złączonych dziwacznie rodzin aż do Sebastiana, syna Wiktora Łabendowicza i Emilki Geldy.

wtorek, 4 września 2018

Jakub Małecki „Odwrotniak” – recenzja



Jakuba Małeckiego nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi polskiej prozy. Autor, który wsławił się Dygotem i Rdzą, został wielokrotnie wyróżniony i doceniony przez krytyków, z miejsca stał się jednym z najpopularniejszych pisarzy. Czy Odwrotniak, jedna z jego nieco „starszych” książek, jest równie dobra, co te sławne?
Jakub Małecki Odwrotniak, stron 256,
Wydawnictwo W.A.B., 2013
Izabela Grycz ma dziewięćdziesiąt jeden lat i jest autorką bestsellerowej powieści Odwrotniak. Obecnie samotna i opuszczona kobieta zmaga się ze zdrowiem – coraz słabiej widzi i coraz mniej pamięta. Nie mogąc pogodzić się ze starością, próbuje przypomnieć sobie czas, w którym poznała swojego odwrotniaka – malarza z kulą w głowie, z którą po wojnie połączył ją płomienny romans. Nikomu nie ufa, a pomocy szuka u swojego wnuczka, Ignacego Korzenia. Chłopaka jednak niewiele obchodzą problemy babci. Sam ma własne demony – pisze listy do dziewczyny, w której jest szaleńczo zakochany… ale nigdy z nią nie rozmawiał. Nienawidzi wszystkich równie mocno, jak kocha Adę, którą także obserwuje z ukrycia, robiąc jej zdjęcia i śledząc dziewczynę. Ignacego i Izabelę dzieli wiele dekad, ale łączy ich obsesyjne pragnienie czegoś lub kogoś.

sobota, 11 czerwca 2016

Jakub Małecki „Dżozef” – recenzja

Jakub Małecki Dżozef, stron 384,
Wydawnictwo W.A.B., 2011
Muszę przyznać, że przekonuję się do polskich pisarzy. Ostatnio na blogu gościł Bartek Basiura, nieco wcześniej Kossakowska, Lewandowski, Ćwiek i dwukrotnie Miszczuk, a także Ziemiański jako niewypał. Małecki natomiast ląduje tutaj już drugi raz i z pewnością nie ostatni. Niewątpliwie twórczość tego pisarza zasługuje na uwagę, czego dowodzi powieść Dżozef.  
Głównym bohaterem książki jest Grzesio Bednar. Grzechu to dwudziestotrzyletni absolwent zawodówki i mieszkaniec blokowiska na warszawskiej Pradze, który generalnie ma pecha. Jednego dnia zostaje napadnięty i okradziony, drugiego traci pracę, zaś trzeciego trafia do szpitala ze złamanym nosem. Wraz z nim na sali leżą: rzutki biznesmen Kurz, narzekający na wszystko dookoła Maruda oraz małomówny i tajemniczy Czwarty, wielbiciel książek Josepha Conrada. Pobyt w szpitalu dłuży się niemiłosiernie, a czas wypełnia telewizja na dwuzłotówki oraz wizyty, które rzadko należą do przyjemnych. Wszystko zmienia się, kiedy któregoś wieczora Czwarty zaczyna gorączkować. W majakach dyktuje Grzesiowi tajemniczą opowieść. Wkrótce w szpitalu zaczynają dziać się niepokojące i dziwne rzeczy – znikają sale, korytarz, drzwi – słowem, świat dookoła bohaterów kurczy się…

piątek, 21 listopada 2014

Jakub Małecki „Przemytnik cudu” – recenzja


Jakub Małecki Przemytnik cudu, stron 264,
Wydawnictwo Red Horse, 2008
źródło zdjęcia: <klik>
Horror jest wbrew pozorom trudnym gatunkiem literackim. Z pewnością łatwiejsze zadanie w tej dziedzinie mają przed sobą twórcy filmów grozy – w końcu wystraszenie widza za pomocą obrazu i dźwięku nie jest rzeczą trudną (a to, że czasem uzyskują efekt odwrotny do zamierzonego, czyli zamiast straszyć – śmieszą, to zupełnie inna sprawa). Inaczej jest za to z książkami o tejże tematyce. Są jednak mistrzowie słowa pisanego, którym ta sztuka się udała, jak choćby Stephen King i Graham Masterton. Czy Jakub Małecki, autor wielu opowiadań z gatunku fantasy i horror, ma szansę dołączyć do tego zacnego grona? Po przeczytaniu „Przemytnika cudu” spod jego pióra ośmielę się stwierdzić, że ma. I to całkiem spore.