Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Susan Dennard „Prawdodziejka” – recenzja



Fantastyka to mój ulubiony gatunek literacki. Uwielbiam odkrywać nowe światy, przeżywać z bohaterami pełne magii przygody, wciągać się w epickie intrygi. Nic dziwnego, że od dłuższego czasu nie mogłam się doczekać lektury Prawdodziejki, pierwszej części cyklu Czaroziemie. Jak wyszło? 
Susan Dennard Prawdodziejka,
tytuł oryginalny: Truthwitch, tłumaczenie:
Regina Kołek/Maciej Pawlak,
 stron 400, Wydawnictwo Sine
Qua Non, 2016
Dwadzieścia lat temu Czaroziemiami wstrząsnęła wojna. Konflikt pomiędzy narodami doprowadził do zniszczenia, biedoty wśród ludzi i spustoszenia. Kiedy żadna ze stron nie zdobywała przewagi, władcy zdecydowali się zawrzeć rozejm na dwie dekady. Tymczasem w dziewiętnastym roku zawieszenia broni okazuje się, że część przywódców szykowała się do sabotażu. W środku tych wszystkich wydarzeń przypadkiem znajdują się nastoletnie czarownice, Safiya i Iseult, które non stop pakują się w tarapaty. Mimo dzielących ich różnic – zarówno w wyglądzie, pochodzeniu jak i magicznych umiejętnościach – są najlepszymi przyjaciółkami, więziosiostrami. Safi to jedyna w krainie prawdodziejka, potrafiąca odróżnić prawdę od kłamstwa, co czyni ją pożądanym łupem dla pogrążonych w konflikcie czaroziemskich władców. Tymczasem Iseult jest więziodziejką (umie zobaczyć więzi innych ludzi), choć jej prawdziwe moce są tajemnicą dla niej samej.

wtorek, 27 listopada 2018

Ian Tregillis „Wyzwolenie” – recenzja



Lubię serie, które wciągają i nie tracą poziomu w kolejnych częściach. Po lekturze pierwszej części Wojen Alchemicznych byłam zachwycona poziomem, rozmachem i klimatem opowieści. Podobnie zresztą było w przypadku kontynuacji. Czy Wyzwolenie, zwieńczenie epickiej trylogii autorstwa Iana Tregillisa, to udane zakończenie tej historii? Sprawdziłam.
Ian Tregillis Wyzwolenie, tłumaczenie:
Bartosz Czartoryski, tytuł oryginalny:
The Liberation. The Alchemy Wars: Book
Three, stron 432, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2017
Prowincja Centralna oczekuje wiadomości o upadku ostatniej frakcji Nowej Francji, Zachodniej Marsylii. Niespodziewanie dochodzi do niewytłumaczalnych zdarzeń – pozbawieni kontrolujących ich geas, rozszalali i żądni zemsty mechaniczni dokonują masowych ataków i mordów na haskiej ludności. Anastazja Bell, przywódczyni Nadleśnictwa (tajnej policji Imperium Holenderskiego – Świętej Gildii Horologów i Alchemików) dochodzi do siebie po starciu z Berenice, francuską agentką. Nie może jednak myśleć o spokojnym leczeniu ran, gdyż upada cały świat, jaki zna. Musi natychmiast wrócić do stolicy i podjąć kroki, aby powstrzymać te zmiany. Tymczasem Berenice szuka sposobu, aby mechaniczni służący wsparli Francuzów w walce z Holendrami, a król Sébastien III podpisuje rozejm z alchemicznymi buntownikami. Rozpoczyna się decydujący rozdział w dziejach świata.

wtorek, 23 października 2018

Katarzyna Berenika Miszczuk „Druga szansa” – recenzja



Lubię horrory. Lubię ten dreszczyk niepokoju, kiedy wczytuję się w historię pełną tajemnicy i grozy. Wciągam się w to, choć wiem, że jest to tylko fikcja. Czuję potem lęk i niepokój, jestem nieswoja. Cóż poradzę, że mimo to zaczytuję się w „strasznej” literaturze? Nic dziwnego, że Druga szansa autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk wpadła w moje ręce.
Katarzyna Berenika Miszczuk
 Druga szansa, stron 352,
Grupa Wydawnicza Foksal/
Wydawnictwo Uroboros, 2013
Młoda dziewczyna imieniem Julia budzi się w sali szpitalnej. Jest osłabiona, przerażona i nie potrafi sobie przypomnieć, jak się tu znalazła. Co więcej, nie pamięta, jak się nazywa, jak wygląda ani kim jest. Wkrótce odwiedza ją lekarka, Zofia Morulska. Terapeutka, jak przedstawia się dziewczynie kobieta, informuje ją, że cała jej rodzina zginęła w pożarze, a tylko ona ocalała. Dowiaduje się również, że przebywa w ośrodku psychiatrycznym „Druga Szansa”. Tutaj ma dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach i odzyskać utracone wspomnienia. Tymczasem podczas sesji z Morulską Julia za nic nie potrafi sobie przypomnieć tego, o czym mówi jej lekarka – pamięta swoje życie, ale zupełnie inaczej. Dziewczyna zaczyna też widzieć zjawy i słyszeć tajemnicze szepty. Jest coraz bardziej przerażona – nie potrafi zaufać samej sobie. Niepokojące wnętrza szpitala, szaleństwo w jego murach oraz kraczące za oknami kruki wcale jej w tym nie pomagają…
Szpital psychiatryczny, przywidzenia, omamy, problemy z pamięcią – znamy te motywy nie od dziś i nie od wczoraj. Nie znaczy to jednak, że z tych oklepanych (wydawałoby się) pomysłów nie da się uszczknąć czegoś nowego i świeżego. Druga szansa zdecydowanie należy do tych pozycji książkowych, którym się to udało.
Książkę czyta się naprawdę rewelacyjnie. Język pisania jest prosty, ale to nie przeszkadza w uruchomieniu wyobraźni. Bez trudu widziałam białe i sterylne korytarze, upiornych sanitariuszy, szalonych podopiecznych czy wielkie kruki prześladujące bohaterkę. Niby nie ma tu nic odkrywczego – ot, pacjentka szpitala psychiatrycznego rodem z filmów grozy – ale wiele razy autorka robi czytelnikowi psikusa i wytrąca go z przyzwyczajenia do schematów (choć sama też z nich korzysta, co robi jednak w umiejętny sposób). Zwroty akcji są częste i zaskakujące, co tylko uatrakcyjnia lekturę. Akcja dzieje się szybko, fabuła rozwija się ze strony na stronę, a niepokojąca atmosfera gęstnieje z każdą chwilą.
Polubiłam też bohaterów. Oprócz Julki jedynymi młodymi osobami w ośrodku są Adam, Iza i Paweł – przedstawieni zostali dość schematycznie, zwłaszcza ostatnia dwójka, ale jakoś nie przeszkadza to w odbiorze. Moje serducho skradł niepokorny Adam, który nie dość, że przejawia jawne zainteresowanie Julką, to jeszcze jest bezczelny, niejednoznaczny i skryty. Osobowości postaci nie są zbyt złożone, nie mamy za bardzo szansy ich poznać, ale mimo to Miszczuk tak nimi kieruje, że chwilami można mieć wątpliwości, kto tu gra do jakiej bramki.
Druga szansa jest moim kolejnym spotkaniem z pisarstwem Katarzyny Bereniki Miszczuk – i na pewno nie ostatnim. Powieść czyta się rewelacyjnie, działa na wyobraźnię, z bohaterami można się utożsamić, język jest łatwy i codzienny, a do tego niezła intryga i niebanalne zakończenie – czego chcieć więcej? Więcej takich książek. Polecam nie tylko miłośnikom literatury grozy. 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Anna Lange „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” – recenzja



Czasy wiktoriańskiej Anglii i w ogóle XIX wiek są wdzięcznym tematem dla twórców fantasy. Do epoki wynalazków, pary i postępu można wpleść dosłownie wszystko. Najatrakcyjniej wyglądają tutaj wątki steampunkowe i magiczne. Te drugie motywy można odnaleźć w debiucie powieściowym Anny Lange, czyli książce Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu.
Anna Lange Clovis LaFay. Magiczne akta
Scotland Yardu, stron 448, Wydawnictwo
Sine Qua Non, 2016
Londyn, 1873 rok. W mieście panują eleganccy dżentelmeni i damy w gorsetach, ale pojawiają się też mniej oczekiwane stwory – ghule, duchy i opętani. Z tego powodu powstaje specjalny Podwydział Londyńskiej Policji Metropolitarnej, zajmujący się nadnaturalnymi zjawiskami. Kieruje nim nadinspektor John Dobson, młody eksporucznik i utalentowany mag. Dobson niestety ma problemy na gruncie prywatnym – nie dość, że w Londynie brak wykwalifikowanych egzorcystów, którzy mogliby się przydać w jego jednostce, to ciągle brakuje mu pieniędzy, a w dodatku wprowadza się do niego młodsza siostra. Alicja Dobson uczęszcza na zajęcia z pielęgniarstwa i magii leczenia, ale nie ukrywa rozczarowania nimi. Wkrótce na drodze rodzeństwa staje dawny przyjaciel Johna, pochodzący z arystokratycznej rodziny Clovis LaFay. Cała trójka rozpoczyna przygodę pełną niebezpieczeństw, mrocznych sekretów rodzinnych i czarów.

niedziela, 27 maja 2018

Pyrkon 2018 – relacja




Pyrkon to jeden z największych festiwali fantastyki w Europie i zarazem największy tego typu event w Polsce, którego fanom popkultury nie trzeba przedstawiać. Od osiemnastu lat Poznań co roku zostaje opanowany przez cosplayerów, geeków, graczy i miłośników komiksów czy anime. Jak było na tegorocznej edycji? Zapraszam na relację!

środa, 20 września 2017

Chuck Wendig „Drozdy. Dotyk przeznaczenia” – recenzja


       Przeznaczenie jest wredne, a śmierć jest suką. Doskonale wiemy, że kostucha wkrótce zabierze nas wszystkich, jednak niektórzy nie umieją się z tym pogodzić. A jakby to było, jeśli umiałbyś przewidywać śmierć innych ludzi? Czy walczyłbyś z przeznaczeniem, czy raczej pozwoliłbyś mu działać? Na te i podobne pytania próbuje odpowiedzieć Chuck Wendig w powieści Drozdy. Dotyk przeznaczenia.
Chuck Wendig Drozdy. Dotyk przeznaczenia
tłumaczenie: Miłosz Urban, tytuł oryginalny: 
Blackbirds, stron 320, Wydawnictwo Akurat, 2016
Bohaterką książki młoda dziewczyna o imieniu Miriam Black. Włóczy się od miasta do miasta i nigdzie nie zatrzymuje się na długo. Nie stroni od przekleństw, alkoholu i innych używek, nie ma oporów przed przygodnymi znajomościami, czasem kogoś okradnie. Jest osobą obdarzoną niezwykłymi zdolnościami, ponieważ poprzez dotknięcie obcego człowieka może poznać dokładną datę oraz sposób jego śmierci. Miriam stara się więc nie nawiązywać bliższych relacji z ludźmi, gdyż uważa, że zawsze sprowadza na nich nieszczęście. Już nie próbuje walczyć z przeznaczeniem, odkąd kilka lat temu nie udało się jej uratować pewnego dziecka przed wypadkiem. Pewnego dnia poznaje jednak kierowcę Louisa. Dziewczyna zakochuje się w nim i postanawia zrobić wszystko, żeby ocalić go przed śmiercią, którą przewidziała – Louis ma umrzeć torturowany, wypowiadając jej imię…

wtorek, 16 maja 2017

Pyrkon 2017 – relacja



Pyrkon jest największym konwentem w Polsce poświęconym fantastyce i zarazem jednym z największych w Europie. Odbywa się co roku w Poznaniu, a podczas tych kilku dni fani fantastyki różnej maści mogą wziąć udział w prelekcjach, warsztatach, spotkaniach, konkursach, przebrać się za postaci z gier czy filmów, grać w gry planszowe i elektroniczne, obejrzeć wystawy i pokazy, pośpiewać na karaoke, poczytać komiksy, zakupić gadżety czy posiedzieć w fantastycznych wioskach. To tylko krótki opis tego, co zapewniają organizatorzy.

sobota, 12 listopada 2016

J.K. Rowling, John Tiffany & Jack Thorne „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” – recenzja



Harry Potter powrócił, a wraz z nim wróciła magia. Czy na pewno?
Jestem stuprocentową Potteromaniaczką. Wychowałam się na książkach z serii o słynnym czarodzieju, czytałam je po kilkanaście (lub kilkadziesiąt…) razy, obejrzałam wszystkie ekranizacje – można więc powiedzieć, że znam je na pamięć. Wspomniałam nawet przy okazji Alkoholowego tagu książkowego (<klik>), że bardzo chętnie podzielę się wiedzą na temat wszystkiego, co związane ze światem Harry’ego. Było więc oczywiste, że gdy na polskim rynku ukaże się kolejna część cyklu, to od razu pojawi się także i u mnie.

J.K. Rowling, John Tiffany & Jack Thorne 
Harry Potter i Przeklęte Dziecko, tłumaczenie: Małgorzata 
Hesko-Kołodzińska/Piotr Budkiewicz, tytuł oryginalny: 
Harry Potter and the Cursed Child, stron 368, 
Wydawnictwo Media Rodzina, 2016
Harry Potter i Przeklęte Dziecko jest ósmą historią w serii. Fabuła obejmuje wydarzenia rozgrywające się dziewiętnaście lat po bitwie z Czarnym Panem. Harry Potter jest przepracowanym i dobiegającym czterdziestki urzędnikiem Ministerstwa Magii, wychowującym wraz z Ginny trójkę dzieci – Jamesa, Lily i Albusa. Najmłodszy potomek słynnego pogromcy Voldemorta i wybawiciela świata czarodziejów zmaga się z rodzinnym dziedzictwem, którego nigdy nie chciał przyjąć. Jego relacje z ojcem są, lekko mówiąc, niezbyt dobre, a sytuacji nie poprawia przyjaźń Albusa z młodym Scorpiusem Malfoyem, o którym krążą mało przychylne plotki. Tymczasem ciemność nadchodzi, a czarodziejski świat znów jest zagrożony.

sobota, 11 czerwca 2016

Jakub Małecki „Dżozef” – recenzja

Jakub Małecki Dżozef, stron 384,
Wydawnictwo W.A.B., 2011
Muszę przyznać, że przekonuję się do polskich pisarzy. Ostatnio na blogu gościł Bartek Basiura, nieco wcześniej Kossakowska, Lewandowski, Ćwiek i dwukrotnie Miszczuk, a także Ziemiański jako niewypał. Małecki natomiast ląduje tutaj już drugi raz i z pewnością nie ostatni. Niewątpliwie twórczość tego pisarza zasługuje na uwagę, czego dowodzi powieść Dżozef.  
Głównym bohaterem książki jest Grzesio Bednar. Grzechu to dwudziestotrzyletni absolwent zawodówki i mieszkaniec blokowiska na warszawskiej Pradze, który generalnie ma pecha. Jednego dnia zostaje napadnięty i okradziony, drugiego traci pracę, zaś trzeciego trafia do szpitala ze złamanym nosem. Wraz z nim na sali leżą: rzutki biznesmen Kurz, narzekający na wszystko dookoła Maruda oraz małomówny i tajemniczy Czwarty, wielbiciel książek Josepha Conrada. Pobyt w szpitalu dłuży się niemiłosiernie, a czas wypełnia telewizja na dwuzłotówki oraz wizyty, które rzadko należą do przyjemnych. Wszystko zmienia się, kiedy któregoś wieczora Czwarty zaczyna gorączkować. W majakach dyktuje Grzesiowi tajemniczą opowieść. Wkrótce w szpitalu zaczynają dziać się niepokojące i dziwne rzeczy – znikają sale, korytarz, drzwi – słowem, świat dookoła bohaterów kurczy się…

piątek, 18 grudnia 2015

Philip Pullman „Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” – recenzja



Philip Pullman Baśnie braci Grimm 
dla dorosłych i młodzieży
tłumaczenie: Tomasz Wyżyński,
 tytuł oryginalny: Grimm tales for
 young and adult, stron 464,
 Wydawnictwo Albatros, 2014
Na dzieciństwo niemal każdego z nas składa się kilka elementów: zabawy na podwórku pod blokiem, poobijane kolana po grze w piłkę, strach przed ciemnością i czytanie bajek na dobranoc. Każdy zna baśnie o Kopciuszku, Jasiu i Małgosi, Królewnie Śnieżce czy Czerwonym Kapturku. Przez lata treści tych ludowych historii ewoluowały (dużą rolę odegrały tu filmy z wytwórni Disneya), więc dotarcie do ich oryginalnych wersji to trudna sztuka.
Bracia Wilhelm i Jacob Grimm to rodzeństwo niemieckich pisarzy, żyjących i publikujących na przełomie XVIII i XIX wieku. Przez wiele lat badali podania, mity i opowieści ludowe. Zebrali i opublikowali zbiór dwustu baśni, które stały się klasyką literatury. Opracowane przez nich teksty zawierają w sobie sporą dozę brutalności i okrucieństwa – ucinane kończyny, krew, mordy, diabły, czarownice i olbrzymy to motywy obecne w większości baśni. Tak więc dla kogoś, kto zna wyłącznie disnejowską wersję „Kopciuszka” czy „Królewny Śnieżki”, zapoznanie się z wersją braci może być lekkim szokiem.
Baśnie od zawsze fascynowały badaczy literatury, dla których folklor i wywodzące się z niego ludowe opowieści stanowią ciekawe źródło do analizy i badań. Nawet przeglądając mitologie europejskie można zauważyć powtarzalność pewnych motywów; w baśniach, gdzie ważna jest również ich funkcja moralizatorska, także jest to widoczne. Początkowo podania ludowe były przekazywane ustnie, dopiero po jakimś czasie postanowiono je spisać – tak, jak zrobili to Grimmowie. Philip Pullman, wielokrotnie nagradzany autor książek dla dzieci i młodzieży, postanowił wybrać 50 z 200 baśni zgromadzonych przez słynnych braci i zaprezentować je w nowej odsłonie. Jak wyszło?

czwartek, 9 lipca 2015

Stephenie Meyer „Intruz” – recenzja



Stephenie Meyer Intruztłumaczenie: Łukasz
Witczak, tytuł oryginału: The Host, stron 568,
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008
Od zawsze miałam pewien problem z literaturą z gatunku science-fiction. Opowieści o świecie przyszłości, niekiedy bardzo zmechanizowanym, pozaziemskich istotach i kosmosie nigdy nie były w moich klimatach (nie licząc serii Star Wars). Zdarzają się jednak takie książki z danego gatunku, które szczególnie przypadają mi do gustu. Jak na przykład „Intruz” autorstwa Stephenie Meyer.
Historia przedstawiona w powieści ma miejsce w niedalekiej przyszłości. Ziemia, którą znamy, została opanowana przez tajemniczych najeźdźców z kosmosu. Wróg jest niewidzialny, nie wiadomo, jak z nim walczyć – przejmuje ludzkie umysły i ciała oraz wiedzie w nich normalne życie. Na planecie skończyła się przemoc, wojny, a łagodne z natury Dusze wprowadziły na Ziemię istną sielankę. Mimo to nie wszystkim podoba się taki stan rzeczy. Młoda dziewczyna imieniem Melanie należy do ruchu oporu i jest jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych ludzkich istot. Wkrótce wpada jednak w ręce wroga, a w jej ciele zostaje umieszczona Dusza zwana Wagabundą. Obcy bada myśli poprzedniej mieszkanki ciała, by znaleźć resztę rebeliantów. Melanie jednak nie poddaje się, wciąż podsuwając Wagabundzie coraz to nowe wspomnienia jej ukochanego, Jareda, który ukrywa się gdzieś na pustyni. Wkrótce Dusza i jej żywicielka stają się sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwania mężczyzny.

środa, 24 czerwca 2015

Libba Bray „Mroczny sekret” – recenzja



Libba Bray Mroczny sekret, tłumaczenie: Magda
 Białoń-Chalecka, tytuł oryginału: A great and terrible
 beauty, stron 368, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009
Romanse fantasy to jeden z niewielu gatunków literackich, które z chęcią czytam. Jest coś urzekającego w romantycznych bohaterkach zakochanych (często) ze wzajemnością w nieziemskich istotach oraz flircie zwykłych ludzi z magią – pod warunkiem, że te historie są dobrze i ciekawie napisane. Do takich z pewnością należy powieść autorstwa Libby Bray pt. Mroczny sekret, otwierająca cykl Magiczny Krąg.
Akcja powieści toczy się w epoce wiktoriańskiej, a jej główną bohaterką jest szesnastoletnia Gemma Doyle, panna z dobrego domu – dziewczyna uparta, pyskata i całkiem różna od swoich rówieśnic. Po tragedii, jaka spotkała jej rodzinę w Indiach, Gemma z woli ojca przenosi się do londyńskiej Akademii Spence kształcącej młode damy. Tam dziewczyna mierzy się z samotnością, poczuciem winy oraz towarzystwem najbardziej wpływowych dziewcząt w Spence, które (przynajmniej początkowo) są niezbyt jej przychylne. Okazuje się również, że jej śladem podąża tajemniczy młody mężczyzna przedstawiający się jako Kartik, który twierdzi, że jego zadaniem jest chronienie Gemmy przed mrocznymi siłami. Niebawem wychodzi na jaw, iż Gemmę nawiedzają spełniające się wizje przyszłości, a dziewczyna posiada nadprzyrodzone zdolności. Wszystko to ma związek z przeszłością jej matki oraz zagadkowym stowarzyszeniem zwanym Zakonem.