Nie
da się ukryć, że żyjemy w dobie internetu. Relacjonujemy swoje życie w social
mediach, piszemy o najdrobniejszych szczegółach, korespondujemy z nieznajomymi.
A co, jeśli umrzesz, a żaden z Twoich znajomych na fejsie nie zorientuje się,
że nie żyjesz?
![]() |
Veit
Etzold Cięcie, tłumaczenie: Miłosz
Urban, tytuł oryginalny: Final Cut,
stron
544, Wydawnictwo Akurat, 2014 |
Nadkomisarz Clara Viladis pracuje w berlińskim wydziale
psychopatologii. Tę pracę wybrała z osobistych przyczyn – wiele lat temu jej
młodsza siostrzyczka została uprowadzona i zamordowana. Po tym zdarzeniu Clara
obiecała sobie ścigać i zabijać największych zbrodniarzy. Teraz, po zakończeniu
kolejnej sprawy, szykuje się na zasłużony urlop. Tymczasem los krzyżuje jej
plany. Policjantka otrzymuje tajemniczą kopertę z płytą CD. Jest na niej przerażające
nagranie, na którym zamaskowany facet zabija młodą dziewczynę. Po wstrząsającym
materiale policji udaje się dotrzeć do mieszkania ofiary, jednak wówczas
okazuje się, że morderstwa dokonano… pół roku wcześniej, a rodzina i bliscy
dziewczyny nic nie podejrzewali. Zabójca nazywający siebie Bezimiennym wciąga
cały wydział i Clarę w swoją psychopatyczną grę. W międzyczasie w internecie
rozpoczyna się emisja kontrowersyjnego reality show w stylu Top Model, przyciągający
nieciekawych widzów – jeden z nich będzie mógł spędzić noc ze zwyciężczynią.
Cięcie to debiutancka powieść niemieckiego pisarza Veita Etzolda. I jak na debiut jest całkiem nieźle, choć mam kilka zastrzeżeń.
Cięcie to debiutancka powieść niemieckiego pisarza Veita Etzolda. I jak na debiut jest całkiem nieźle, choć mam kilka zastrzeżeń.
Cholernie denerwował mnie styl pisania Eztolda. Pomijam świetnie
skontruowane opisy makabry, szczegółowo malujące przed czytelnikiem sposoby
zabójstw, jakich dokonywał Bezimienny, wszechobecną brutalność, przekraczanie
tabu, wszelkie zwyrodnienia seksualne i tak dalej. Tym, co niezmiennie mnie
irytowało, był ton, w jakim czasami wpadał autor – dydaktyczny, moralizatorski
(bo te internety to zło, ludzie nic tylko na fejsie siedzą – okej, jasne,
załapałam za pierwszym razem, nie musiał powtarzać tego w nieskończoność; a
telewizja to gówno, bo tam sami zboczeńcy i degeneraci) i taki patetyczny. Serio,
niczego nie cierpię jak tego, że pisarz bawi się w moralizatora, wkłada w usta
bohaterów niezliczone definicje i wywody naukowe, które po pewnym czasie po
prostu nudzą. Mnóstwo tu dialogów, bohaterowie ciągle i długo rozmawiają, co
zwyczajnie nuży i męczy. Postacie są chwilami przerysowane, ale kilku bohaterów
udało się ciekawie przedstawić. Autor nie oszczędza też w kwestii wątków – mamy
więc śledztwo, wirtualnego psychopatę-mordercę, krzywdzonego nastolatka, internetowe show z modelkami – sporo tego, a i tak nie zdradziłam
wszystkiego. Przez to nagromadzenie w książce panuje chaos, do którego
przykładają się również liczne i całkiem nieumiejętnie wprowadzone
retrospekcje. Chwilami głupiałam i nie wiedziałam, o co chodzi.
Coś na plus? Na pewno intryga. Ciekawa i oryginalna. Bezimienny
śledzi swoje ofiary w internecie, jest nieuchwytny dla policji, z którą bawi
się jak chce. W grę wciąga także Clarę, którą specjalnie wybrał do swojej
rozgrywki. Przyznaję, że było zaskakująco i intrygująco. Zakończenie natomiast
wszystko zepsuło – finał rozegrał się zbyt szybko i przewidywalnie, jakby
autorowi już nie chciało się pisać.
Podsumowując, Cięcie
to całkiem niezły kryminał. Ciekawa fabuła, genialna „pocięta” okładka idealnie
pasująca do reszty, wyrazisty czarny charakter i zaskakujące zwroty akcji – te cechy
raczej zadowolą większość miłośników sensacyjnych historii. Ja bawiłam się
nieźle, choć przyznaję, że nie potrafiłam wczuć się w klimat, przeżycia
bohaterów i ogólnie czytałam jakoś bez emocji. Niemniej polecam Cięcie na wieczór lub dwa, bo czyta się
dość dobrze.
Temat wszechobecności wirtualnego życia zostaje wykorzystywany tak często, że ciężko trafić na coś interesującego. Ten ton, o którym wspominałaś, moralizowanie czytelnika to też coś, co ciężko byłoby mi zdzierżyć. Odpuszczam zazwyczaj takie lektury...
OdpowiedzUsuńNo właśnie niby nie było tragicznie, ale to moralizowanie... Aż się odechciewało czytać. :(
Usuń