piątek, 21 kwietnia 2017

Praca w kinie taka wow, czyli o kulisach pracy w kinie



Dzisiaj obchodzę swoją prywatną półrocznicę – mija sześć miesięcy, odkąd pracuję w kinie. Z tej okazji chciałam podzielić się kilkoma faktami i garścią refleksji na temat tego, jak taka praca wygląda.


Na początek warto powiedzieć, że kino kinu nierówne. W sensie – są sieciówki oraz kina studyjne, a różnica między nimi nie polega tylko na nazwie. Multipleksy sieciowe charakteryzują się placówkami w większych miastach (czasem nawet kilkoma w jednej miejscowości), zaś kina studyjne są bardziej kameralne i oferują nieco ambitniejszy repertuar. Niektóre z domów kultury posiadają też jedną lub dwie sale kinowe. Praca w każdym z tych miejsc trochę się różni – nieznacznie, ale jednak.

Kino, w którym pracuję, to jedno z kin studyjnych. Ideą tego miejsca jest prezentowanie dzieł tzw. kina niezależnego i ambitnego. Czasem pojawią się hollywoodzkie produkcje czy filmy komercyjne, to fakt, jednak zdecydowaną większość repertuaru zajmują programy edukacyjne dla młodzieży i studentów, liczne przeglądy i festiwale, jak również m.in. wystawy na ekranie, koncerty, transmisje i retransmisje z przedstawień teatralnych oraz baletowych. Sporo się dzieje, to jest pewne. Praca w tym miejscu jest szansą na ciekawe spędzenie czasu, zdobycie wiedzy o świecie kinowym, udział w niezwykłych wydarzeniach kulturalnych, rozwój na gruncie nawiązywania kontaktów i pracy zespołowej oraz spotkanie znanych osobistości. Bardzo polecam.

A jak się pracuje w kinie? O tym niżej.

OBSŁUGA/KASA – START!
Najniższy szczebelek w kinowej hierarchii, od którego zaczynają wszyscy chcący bliżej obcować ze światem filmowym, to rzecz jasna stanowisko obsługi kina. Oczywiście jest możliwość awansu na wyższą posadę, np. do działu marketingu, ale to zależy od osoby, ambicji i chęci. Zawsze startuje się od najmniejszej cegiełki. Na obsłudze masz bezpośredni kontakt z widzem i jesteś pierwszą osobą, poprzez którą styka się on z kinem. Ważna jest zatem kultura osobista, wiedza, charyzma i spryt.
Do pracy w kinie wymagany jest status studenta, czasem też książeczka sanepidowska lub zaświadczenie od lekarza medycyny pracy. Obowiązki pracownika obsługi kina to: sprzedaż i sprawdzanie biletów, dokonywanie rezerwacji telefonicznych, wpuszczanie widzów na salę oraz dbanie o ich komfort w trakcie projekcji (kontrola temperatury w sali, poprawności obrazu i dźwięku), sprzątanie sal kinowych po seansie, utrzymanie przestrzeni kinowej na dobrym poziomie estetycznym, kontrola czystości toalet (głównie dokładanie papieru i mydła), rozpowszechnianie ulotek i plakatów oraz udzielanie klientom wszelkich informacji na temat repertuaru i premier. Dużo biegania, mało siedzenia (chyba, że na kasie lub przerwie), praca dynamiczna, ale w zasadzie prosta i niezbyt skomplikowana. Nie brzmi strasznie, co nie? Ma jednak swoje plusy i minusy.

POPCORN, POPCORN, WIĘCEJ JEDZENIA!
Nieodłącznie z kinem kojarzy się popcorn i cola, a chrupanie i siorbanie podczas seansów to już tradycja. W większości kin wygląda to tak, że sprzątanie sali obejmuje głównie zamiatanie ton popcornu, który jest dosłownie wszędzie. Zresztą, widzowie lubią podjadać nie tylko kukurydziany przysmak – pod siedzeniami roi się od papierków, opakowań po chipsach, okruszków, kubkach po kawie, butelkach po napojach (czasem procentowych) i resztek najróżniejszego jedzenia. Największy syf zostawiają dzieci, więc po nich sprząta się najdłużej. Najczęściej na posprzątanie sali ma się tylko kilka minut, więc trzeba się sprężać i szybko biegać z miotełką plus opcjonalnie workami na śmieci (kiedy rusza parę seansów w krótkim odstępie czasu, może to być lekko problematyczne). Częste wymienianie worków w koszach przed salami także jest wskazane, żeby uniknąć momentu, w którym śmieci zaczną się z niego po prostu wysypywać. Tego nie polecam.
U nas akurat nie ma popcornu ani podobnych przekąsek, panuje również zasada nie wpuszczania na salę z jedzeniem. Niemniej można wejść z kawą/herbatą w kubeczku i pokrywką czy sokiem w butelce, natomiast w plecakach i torbach, do których obsługa nie ma prawa zaglądać, można wnieść tak naprawdę wszystko. Zaręczam, że ludzie potrafią być bardzo pomysłowi – najbardziej kreatywni chcieli wejść z pizzą i kebabem, a raz znalazłam w jednej z sal po seansie słoik ze smalcem. Da się? No ba!

NIEMIŁA I NIEDOINFORMOWANA PANI KASJERKA
Kasjerzy kinowi mają trochę bardziej przechlapane niż zwykła obsługa. Tutaj w grę wchodzą pieniądze. Różne ceny biletów, voucherów, wejściówek na pokazy specjalne, zwroty i zaproszenia to coś, w czym czasem łatwo się pogubić. Dla kogoś nieobytego w pracy na kasie może to być stresujące doświadczenie. Warto pilnować się wprowadzaniu rodzaju płatności do systemu oraz przy wydawaniu reszty, by później nie zdziwić się przy rozliczeniu na widok manka. Trzeba być również bardzo uprzejmym i ultracierpliwie odpowiadać na wszystkie, nieustannie powtarzające się pytania: dlaczego nie gracie tego czy tamtego filmu? Kiedy będziecie grali to i tamto? Jak to, pani nie zna tego filmu? Co to za kino, w którym nie grają wszystkich filmów? Czemu takie drogie bilety? Czy nie znaleźli państwo na sali szalika/czapki/rękawiczki/telefonu/ładowarki/kapci/plecaka/laptopa/zeszytu/parasola? Jak to, brak miejsc w ostatnich rzędach? A można usiąść na schodach? Czy można dostać plakat tego filmu? Naprawdę, pracując na kasie musisz mieć anielską cierpliwość, opanowane emocje i stalowe nerwy. Minus jest jeszcze taki, że w sytuacji wymagającej obecności kierownika klient ma zawsze rację, co przypomina ci o tym, gdzie jest twoje miejsce.

CHAMSKA OBSŁUGA… I RÓWNIE CHAMSCY KLIENCI
Praca w usługach, do których należy również kino, wiąże się z ciągłym byciem uprzejmym. Nawet, jeśli ktoś jest naprawdę chamski i nieznośny, to ty i tak musisz zachować kamienną twarz, miły uśmiech i spokój. A bywa różnie, bo nawet w kinie każdy może się awanturować – emerytka zirytowana brakiem stałej szatni, pani przedszkolanka zażenowana faktem, iż nie może spóźniona wejść z dziećmi na warsztaty czy typowe Sebki, które wyzywają pracownicę od szmat i grożą, że po seansie ją znajdą i zajebią dlatego, że nie chciała ich wpuścić pijanych na salę.
To zawsze obsłudze obrywa się najbardziej, gdy musi informować klientów o niedogodnych dla nich faktach i ustaleniach kierownictwa, na które ten najmniejszy szczebelek w hierarchii firmy po prostu nie ma wpływu. Czasem naprawdę trudno być uprzejmym i miłym, zwłaszcza kiedy jesteś wyzywany od chamów i szmat, ale cóż, da się to znieść, bo takie sytuacje podbramkowe tylko cię hartują. Tak przynajmniej było i jest w moim przypadku.
W ciągu sześciu miesięcy pracy w kinie przydarzyło mi się mnóstwo takich sytuacji, więc musiałabym napisać osobny post, aby pomieścić je wszystkie. Z ostatnich perełek przytoczę ostrą wymianę zdań mojego kolegi z pewną niemiłą panią, która była oburzona, że nie chciał jej wpuścić na salę z gorącą herbatą bez pokrywki na kubku (tłumaczył to m.in. tym, że oblałaby kogoś wrzątkiem i byłby problem). Zwyzywała go od chamów i gówniarzy, a na koniec demonstracyjnie kazała się wprowadzić na salę i wskazać dokładnie miejsce wypisane na jej bilecie. Zaś u mnie było tak: dogadywałam się przez walkie-talkie z koleżanką co do kolejnych seansów i jednocześnie biegłam otworzyć salę dla spóźnialskich, co kobitka skwitowała słowami „nam tu film leci, a pani sobie przez telefon rozmawia, jak tak można”. Ech.

SPRZĄTANIE SOCJALA I BIURA
Obsługa kina dba nie tylko o porządek w salach oraz przestrzeniach dostępnych dla widzów. ważne jest także sprzątanie części wspólnych, z których korzystają wszyscy pracownicy, czyli pomieszczeń socjalnych z szatnią i toaletami pracowniczymi na czele. Dlatego nie ma się co pluć, kiedy musisz tam pozmywać naczynia, umyć kible i lustra oraz pozamiatać i wynieść śmieci. Kuchni w domu też nie sprzątasz, mieszkania nie odkurzasz? Kiedy socjal pachnie czystością, aż przyjemnie spędzać tam przerwy. Podobnie ze sprzątaniem pomieszczeń biurowych. Okej, pracują tam ludzie na wyższych stanowiskach typu kierownik kina czy sprzedaży, którzy prawie stamtąd nie wychodzą, ale pozmywanie paru kubków i wymiana worków w koszach obok ich biurek to nie tragedia. Bez tych ludzi nie miałbyś pracy, a oni wbrew pozorom mają sporo na głowie. Przy okazji podczas sprzątania można pogadać i pośmieszkować z kierownikiem. Dobre relacje między pracownikami to podstawa.
PRACUJESZ W KINIE? TO PEWNIE CAŁY CZAS OGLĄDASZ FILMY ZA DARMO!
Owszem, nie przeczę. Jednym z profitów pracy w kinie jest możliwość bezpłatnego wejścia na wybrany seans – oprócz wydarzeń specjalnych. To akurat olbrzymi plus, bo nie dość, że sama jestem na bieżąco z filmowymi nowościami, to jeszcze mogę doradzać niezdecydowanym widzom,  co warto obejrzeć.
Nie wiem dlaczego, ale wielu osobom wydaje się, że praca w kinie równa się ciągłemu oglądaniu filmów. Może was zaskoczę, ale w pracy to się głównie pracuje. Pracownik jadłodajni nie je jedzenia z kuchni, pracownik księgarni nie czyta książek, pracownica solarium nie opala się – nie w trakcie pracy. Tak samo pracownik kina nie siedzi non stop w sali kinowej i nie ogląda filmów całymi dniami. W godzinach pracy są obowiązki, a poza nią – róbta co chceta.
Darmowe plakaty, dużo ulotek i materiałów reklamowych, zniżki na posiłki i napoje z baru oraz udział w imprezach pracowniczych to kolejne benefity z pracy w takim miejscu. Kolekcja gadżetów firmowych też.

PRACA ZESPOŁOWA I ATMOSFERA
Cytując jednego z naszych kierowników, kino tworzą ludzie. Począwszy od obsługi i kasjerów, poprzez kinooperatorów, ludzi od marketingu i wydarzeń specjalnych, na kierownictwu i dyrekcji skończywszy. Każdy z nich dba o to miejsce, stara się czynić je atrakcyjnym dla klientów oraz stworzyć przyjazną i rodzinną atmosferę. Bardzo dużo zależy od tego, na jakich ludzi trafisz. Kiedy zespół jest zgrany i działa jak jeden organizm, wtedy i praca idzie sprawniej, i pracuje się lepiej. Owszem, nie wszyscy musicie się lubić, ale najważniejsze, żeby podchodzić do siebie z dystansem i profesjonalnie, kiedy wymaga tego sytuacja. Dobrze współpracująca ekipa może liczyć na siebie w każdej sytuacji, zawsze służy sobie pomocą i wspiera w trudnych chwilach. Kina skupiają głównie studentów, więc nawiązanie fajnych znajomości w pracy również nie będzie żadnym problemem.

MONEY MONEY MONEY, CZYLI ILE ZAROBIĘ W KINIE?
Praca w obsłudze kina jest zasadniczo pracą dorywczą. Nie zarobisz więc kokosów i nawet się na nie nastawiaj. Przy tygodniowym grafiku i sporym zespole, który trzeba „upchnąć” na tydzień pracy licz się z tym, że dostaniesz czasem dwie, trzy zmiany w tygodniu. Ale nie ma tego złego – różne rzeczy się zdarzają i często ktoś potrzebuje oddać zmiankę, więc wystarczy się dogadać i przejąć te godzinki. A ponieważ studenci mają czasem to do siebie, że nie zawsze udaje im się połączyć pracę dorywczą z nauką i rezygnują z tej pierwszej, to bywa i tak, że zwyczajnie zespół pracowników się zmniejsza. Wówczas szansa na wyrobienie większej ilości godzin rośnie.

MIMO WSZYSTKO… PRACA W KINIE JEST SUPER!
Naprawdę! Odkąd pracuję w kinie nauczyłam się mnóstwa rzeczy. Przede wszystkim codziennie pokonuję swoją wrodzoną nieśmiałość, nie boję się rozmawiać i żartować z klientami, dobrze odnajduję się w wielozadaniowym i dynamicznym trybie pracy, biegając między piętrami kina wyrabiam niezłą kondycję, poznałam też niesamowitych ludzi i utwierdziłam się w tym, że kocham przebywać w miejscach, w których mnóstwo się dzieje. Od zawsze lubiłam przyglądać się wydarzeniom kulturalnym od kulis (dużo też dały mi praktyki studenckie w teatrze i domu kultury oraz wolontariat na festiwalu filmowym), a praca w moim kinie uświadomiła mi, z czym chcę wiązać swoją przyszłość. A przynajmniej jej część.
Dużo pisałam tu o nieprzyjemnych sytuacjach, trochę narzekałam na nieuprzejmych klientów, sprzątanie, kasę itd. Ale wiecie co? Tak naprawdę nie ma na co narzekać, bo to wszystko jest kwestią nastawienia. Każdy może mieć gorszy dzień – i pijany Sebek, i pani przedszkolanka, i kobitka kłócąca się o pokrywkę do kubka. Każdy też popełnia błędy, dlatego warto się na nich uczyć i wyciągać wnioski. Opisane wyżej sytuacje może i są niezbyt przyjemne, ale w gruncie rzeczy szybko się o nich zapomina, a i uczymy się, czego nie robić, żeby nie dopuścić do podobnych. Zresztą, nie ma pracy idealnej, każda ma swoje wady i zalety.
Jasne, na początku cholernie się bałam, że sobie nie poradzę. Szybko jednak poczułam się w kinie jak ryba w wodzie, dosłownie. Przyjęłam wyzwanie i opłaciło się. Nauczyłam się też ważnej rzeczy – jeśli czegoś nie wiesz lub nie jesteś pewien, nie bój się zadawać pytań, nawet jeśli wydaje ci się, że zabrzmią głupio. Nie ogarniasz do końca systemu na kasie? Zapytaj bardziej zaprawionego w boju kolegi. Obawiasz się, że nie dasz rady z posprzątaniem kilku sal naraz? Poproś koleżankę z obsługi o pomoc. Przeraża cię kolejka gromadząca się przed kasami? Zapomnij o niej i skup się na kliencie, którego w tym momencie obsługujesz, bo to on jest teraz najważniejszy.

PODSUMOWUJĄC…
Nie wszyscy nadają się do pracy w kinie. To zajęcie dynamiczne, pełne niespodzianek, wymagające sprytu i wygadania, umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach, dobrej organizacji pracy oraz łatwości w nawiązywaniu kontaktów. Czasem trzeba przenieść stoliki czy krzesła, czasem w pięć minut rozmontować szatnię, czasem połowę zmiany spędzasz na wypisywaniu numerków na bloczkach, czasem musisz przypilnować dziecka, a czasem wygonić z toalety dającego sobie w żyłę ćpuna. Może się zdarzyć, że w wyniku chwilowej awarii prądu wyłączą się projekcje we wszystkich salach i trzeba wołać operatorów. Czasem na pięć minut przed startem filmu klimatyzacja na sali odmówi posłuszeństwa i trzeba otworzyć drzwi, aby ją „wywietrzyć”. Może być tak, że raz a konkretnie pomylisz się wprowadzaniu transakcji do systemu i razem z kierownikiem głowicie się przez parę godzin, jak to odkręcić. A czasem ktoś wpada na pomysł zorganizowania jednodniowego festiwalu, co równa się całodniowym projekcjom oraz spotkaniom z reżyserami i aktorami i to przedsięwzięcie udaje się lepiej, niż zakładano.
Nie każdy odnajdzie się w pracy tego typu. No i nie każdy musi. Jeśli jednak chcesz przeżyć fajną przygodę, poznać kreatywnych ludzi i lubisz wyzwania, a oprócz tego kochasz kino i szeroko pojętą kulturę – aplikuj do kina i baw się dobrze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz