niedziela, 24 lipca 2016

Suzanne Collins „W pierścieniu ognia” – recenzja

Suzanne Collins W pierścieniu ognia, tłumaczenie:
Małgorzata Hesko-Kołodzińska/Piotr Budkiewicz,
 tytuł oryginalny: Catching Fire, stron 360,
Wydawnictwo Media Rodzina, 2009
Kontynuacje zazwyczaj mają to do siebie, że albo wypadają dość przewidywalnie na tle pierwszego tomu cyklu czy serii, albo wręcz przeciwnie – wnoszą coś nowego i potrafią zaskoczyć. W pierścieniu ognia zdecydowanie zalicza się do tej drugiej kategorii.
W tej części trylogii Igrzyska Śmierci poznajemy dalsze losy Katniss Everdeen oraz Peety Melarka, którzy zostali zwycięzcami Głodowych Igrzysk, sprzeciwiając się okrutnym regułom gry władz Kapitolu. Zyskali sławę i pieniądze, jednocześnie stając się też – częściowo nieświadomie – symbolem buntu podsycanego w dystryktach. Gdy ruszają w Tournee Zwycięzców, docierają do nich plotki o tajnym Trzynastym Dystrykcie, a wokół nich z rąk do rąk przekazywane są symbole kosogłosa, nawołujące do sprzeciwu władzom. Ponieważ Kapitol i prezydent Snow nie znoszą nieposłuszeństwa, ich zemsta będzie szczególna. Zbliżające się jubileuszowe, 75. Głodowe Igrzyska będą idealną okazją dla władz, by zemścić się na nieposłusznych bohaterach i pokazać ludności dystryktów, iż potęga Kapitolu jest niepokonana. Tymczasem wzniecona przez Katniss i Peetę iskra wywoła pożar – rebelię, na którą mieszkańcy Panem czekali od dawna.
   Pierwsza część trylogii autorstwa Suzanne Collins była dobra, aczkolwiek trochę przewidywalna. Tym większe były moje oczekiwania co do drugiego tomu cyklu. Nie zawiodłam się – książka jest o niebo lepsza od swojej poprzedniczki. Zaskakują bohaterowie, fabuła i trzymająca w napięciu akcja, jest dużo niespodzianek, które wbijają czytelnika w fotel (czy na czym tam siedzi w trakcie czytania). Postacie są świetnie skonstruowane i autentyczne, tempo akcji przyspiesza z każdą stroną, a zaskoczenie rośnie. Rozprzestrzenia się jak wzniecony przez Katniss i Peetę ogień – szybko i nieprzewidywalnie. Jest to również satyra na świat celebrytów i tabloidów, telewizyjnej obłudy i zakłamanej rzeczywistości, którą obnaża bez skrupułów. Oprócz tego jest brutalność, przemoc, strach, moralne dylematy bohaterów i manifestacja dyktatorskiej władzy, która nie cofnie się przed niczym.
Ta książka to pułapka. Gwarantuje zarwaną noc i chaos w głowie. Rzadko mam tak, aby po przeczytaniu książki siedzieć i gapić się w ścianę. W pierścieniu ognia musiałam w pewnym sensie trochę odchorować, co znaczy, że powieść jest piekielnie dobra. Z czystym sumieniem polecam. 

1 komentarz:

  1. Czytałam ją lata temu i jakoś średnio mnie zachwyciła. :)

    OdpowiedzUsuń