Zoran Drvernkar Sorry, tłumaczenie: Bartłomiej Szymkowski,
tytuł oryginału: Sorry, stron 400, Wydawnictwo Telbit, 2011
|
Przepraszanie i zarazem
wybaczanie to bardzo trudna sprawa. Nie każdy potrafi przeprosić, i tym
bardziej wybaczyć. Często zdarza się, iż wymawiając słowo ‘przepraszam’, wcale
nie czujemy żalu. Z pewnością tak jest w świecie biznesu, gdzie wybaczanie,
przepraszanie oraz posiadanie sumienia nie są na porządku dziennym. Czwórka
młodych berlińczyków – Tamara, Frauke, Kris i Wolf, których życie do tej pory
nie traktowało zbyt pobłażliwie, postanawia to zmienić. Wpadają na iście
genialny pomysł, a mianowicie zakładają firmę, która ma rozwiązać problem
wybaczania. W zamian za całkiem niezłe pieniądze podejmują się zleceń i
przepraszają – w imieniu rekinów biznesu, ludzi zamożnych, a także zwykłych,
‘szarych’ obywateli. Z początku wszystko idzie dobrze: interes rozwija się,
sama idea zdobywa zwolenników, więc przyjaciołom wreszcie zaczyna się układać.
Sielanka ta zmienia się w momencie, gdy otrzymują z pozoru przeciętne zlecenie.
Okazuje się, iż w miejscu wskazanym przez klienta znajdują się zwłoki kobiety.
Tamara, Frauke, Kris i Wolf mają proste zadanie – przeprosić ją za
niewyobrażalne męki, w jakich umarła. Tak rozpoczyna się mroczna i pełna
okrucieństwa gra, w którą tajemniczy zleceniodawca wciąga naszą czwórkę.